Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

piątek, 25 sierpnia 2017

Smutna historia mojego malowania z happy endem:)

Kochani.
   Tak mnie jakoś naszło wczoraj przed snem. Czasami tak mam, kiedy nie mogę zasnąć, że rozkminiam różne rzeczy. I właśnie wczoraj pojawiła się myśl o tym moim malowaniu. Otóż zdolności plastyczne zaczęłam przejawiać już jako czterolatka. To było to co robiłam od zawsze, zanim nauczyłam się dobrze wysławiać już coś kreśliłam i bazgroliłam. Jakoś zawsze mi to towarzyszyło. 
   I nawet chciałam iść do szkoły plastycznej, ale jak już kiedyś wspomniałam, nie pozwolono mi. Zatem wylądowałam w zwykłym liceum ogólnokształcącym i to był pierwszy krok do olania zainteresowań malarskich w sensie poważnym, który mógłby wyjść poza sferę hobby. Jeszcze coś ta myślałam, zaczęłam uczęszczać na pozalekcyjne zajęcia z plastyki prowadzone przez super babeczkę. 
   I wtedy zrobiłam błąd. Poszłam za namową koleżanki do galerii. Zapytałam czy nie mogłabym u nich wystawić jakiegoś swojego obrazu ( to był 1999 r, brak facebooka i szczątkowy internet).
   Usłyszałam dwa pytania:
1- Jakiej szkoły jestem absolwentem?
2- Kto, w sensie nazwisko, mnie promuje?

   Na oba pytania odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że jestem domorosłym samoukiem. Ironiczny uśmiech i tekst "Bez szkoły i nazwiska oraz protekcji nie mam szans".

   No jak nie mam szans to nie mam, to po co marnować czas.
Ponieważ byłam bardzo zakompleksiona i niepewna siebie, rzuciłam malarstwo w kąt. Potrzebę tworzenia zaspokajałam rysując komiksowe ilustracje do swoich opowiadań, które namiętnie pisałam w LO i jeszcze nawet trochę na studiach. Moja wyobraźnia nie pozwalała na kompletne spoczęcie na laurach. Domagała się realizacji w ten czy inny sposób. 
   A potem to wiadomo, pierwsza praca, stres, że jej nie ma, szare życie. Obowiązki i wieczne utyskiwanie: kiedy dorosnę wreszcie, osiągnę coś!
Bo zdaniem niektórych ( A ci niektórzy do dziś mają znajomości na ASP) muszę w życiu COŚ osiągnąć. Coś ważnego, sukces, karierę i pozycję. Pal licho moje marzenia, są przecież głupie i dziecinne.
Ok, dość żali.
   Zatem olałam pierwsza miłość, dobra drugą, bo pierwsza to przyroda, i skupiłam się na przetrwaniu. 

   Potem zaczęłam wyszywać, bo to ciekawa i relaksująca forma malarstwa. Do tego dość rzadka i niełatwa. Czasem ulegałam pokusie i malowałam coś niewielkiego dla siebie, kota czy wilka. Nigdy nie spotkało się to z uznaniem TYCH, na których zdaniu najbardziej mi zależało. Teraz na szczęście ich zdanie mam głęboko w dupie. 
   Aż nagle pojawił się w moim życiu Facebook. Dość zresztą późno. No i zobaczyłam jak setki albo i tysiące ludzi prezentuje swoje prace, lepsze lub mniej dobre. Ale każdy z nich ma grono odbiorców, którym nie przeszkadza brak dyplomu i protektora ze znanym nazwiskiem. To nie te czasy.
   Nie trzeba liczyć na przychylność galerii sztuki, mieć znajomości czy wystawać na skwerku i liczyć na turystów.
Internet daje możliwość pokazania się i zaistnienia takim mało odkrywczym i niewykształconym artystom jak ja. I moje malowanie nabrało nagle dla mnie nowego sensu. Już mi żadna franca nie powie z wyższością, że jestem: mało kreatywna, odtwórcza, że nie mam warsztatu, że moje prace są schematyczne i nie mają w sobie polotu i świeżości.
   A nawet jeśli powie, czy napisze, to mnie to już nie ruszy. Bo dojrzałam do tego, by uznać, że czasem praca dobrego kopisty jest więcej warta niż "dzieło" machnięte po prochach przez jakiego pierwotwórcę ( z całym szacunkiem).
A czemu " kopisty"? Bo przecież to co robię, to nic innego jak kopiowanie natury. Niezmiennie pięknej i wspaniałej.
Bo tak jakby się tej mojej twórczości przyjrzeć to, zarówno w hafcie jak i w malowaniu staram się ukazać jej niepowtarzalne piękno i ulotny urok. 
A kiedy wyparłam się ( teraz nie jestem z tego dumna) swojej pasji to zaspokajałam potrzebę takimi rysunkami.

Zdjęcia rysunków z lat 1999 - 2002











28 komentarzy:

  1. Niestety bardzo często na początku swojej drogi jesteśmy pod wpływem innych, którzy "wiedzą lepiej" co my chcemy... I potem trzeba wiele pracy, żeby to nadrobić... Jednym się udaje, innym nie.
    Podobają mi się Twoje rysunki - mogłabyś ilustrować książki o wiedźminie, albo Tolkiena.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, dzięki, za tego Tolkiena. Miło mi.
      Co do pierwszej części wypowiedzi, to mam ogromną nadzieję, że mi się jednak uda. Serdecznie pozdrawiam i dzięki.

      Usuń
    2. Tak to wygląda i to Ciebie miałam na myśli pisząc o tych, którym się udaje.:)))
      Znalazłam jeszcze trafne zdanie na innym blogu i w innym komentarzu, ale tu też o to samo chodzi: "Jeśli na starcie odbierzesz nadzieję, że coś jest w zasięgu tegoż dziecka, czy w ogóle wtedy będzie chciało próbować?" A do tego, że próbować trzeba, mimo wszystko, nie wszyscy dochodzą. Ty jesteś przykładem, że się da, dajesz nadzieję innym i wskazujesz, że warto próbować.:)
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
    3. O mój Boże... Nawet nie wiesz jakie emocje we mnie wzbudził ten komentarz. Nie wiem co napisać. To prawda, że nie ma nic gorszego niż zgasić w dziecku nadzieję i na siłę ukierunkowywać go po swojemu. Wtedy przestaje kwitnąć i staje się często człowiekiem wycofanym i pozbawionym ambicji, a potem pytania w stylu " co z Tobą, niczym się nie interesujesz, życie Ci przecieka przez palce"...
      Jeśli znajdzie się ktoś kto za moim przykładem w wieku tych 35 lat czy nawet więcej, najlepiej to miej, wróci do pierwszej pasji i miłości, to uznam, że moje życie pomimo, braku dzieci, ma sens i jest coś warte. Podniosłaś mnie bardzo na duchu.
      Dziękuję z całego swojego serca.

      Usuń
  2. Szkoda,że odpuściłaś swoje rysunkowe marzenia.A może jeszcze nie jest za późno aby zabłysnąć w świecie artystów?Mnie się bardzo podobają Twoje rysunki,hafty i zdjęcia.Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oreczko, ja właśnie rozwijam skrzydła. Uczę się na nowo jak tańczyć z pędzlem. Ten post to takie epitafium dla tej mnie sprzed lat. Teraz nie boję się podciętych skrzydeł. Chcę malować po swojemu, te swoje ptaszki, kotki i liski i będę to robić. Puki będę miała na to ochotę.
      Jeśli się komuś spodoba to co namaluję i zapragnie mieć u siebie moje dzieło to tylko mnie bardziej ucieszy. Ważne, że ja czuję że żyję pełną piersią.
      Dziękuję za odwiedziny.

      Usuń
  3. Wiesz Luno jak piszesz o swoich pasjach i zdolnościach artystycznych to jakbym o sobie czytała. Zwłaszcza do czasów średniej szkoły...
    Też od maleńkości rysowałam i malowałam niemal non stop. To była moja pasja! Zawsze tylko zwierzęta :-)
    Wszyscy wokół się zachwycali, tylko nie moi najbliżsi :/
    Jeszcze w średniej szkole malowałam , należałam do kółka plastycznego i każdą wolną chwilę malowałam. Aż raz mój kierownik z internatu zobaczył mnie na stołówce że ogladam film , a nie maluję. Wyobrażasz sobie ? On mi kazał w mój czas wolny malować ! Przecież to miało wychodzić ode mnie , a nie odgórnie ;-) Zbuntowałam się i nie poszłam. Ten poskarżył się wychowawczyni w szkole i za karę miałam obniżone sprawowanie z zachowania:-))) Parodia. Przeszło mi na długo ...:/
    Planowałam do tego wrócić z 10 lat temu , ale jakoś ciągle coś. Trzeba by od nowa rękę ćwiczyć , to zniechęca ...
    A poza tym też dużo haftowałam , szyłam i dziergałam na drutach. Uwielbiam wszelkie robótki :-)
    Podziwam Ciebie i twój kunszt. Kusisz mnie żeby też coś zacząć...



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amyszko kochana, jeśli Cię skusze to będziesz moją drugą "ofiarą". Bo już jedną taką nawróciłam na zakopaną pasję i teraz ciągle słyszę "Coś mi zrobiła? noszę przez Ciebie ten ciężki szkicownik i się wkurzam bo mi nie wychodzi..." A właśnie że wychodzi i to super.
      Ja też muszę rękę wyćwiczyć, bo jest sztywna jak z drewna i mam problemy z proporcjami, oko się rozleniwiło. Ale jaką to zdrowa radość i satysfakcja kiedy coś skończę, nawet mały szkic. W życiu trzeba coś dla siebie robić. A masz takie piękne trzy obiekty.
      Działaj, w wolnej chwili, lekko bez stresu, powoli.

      Usuń
  4. Oj Lunko, cudne są Twoje rysunki, masz taką lekką kreskę. Przeczytałam wszystkie komentarze i zgadzam się z Grazyną. Mogłabyś robić ilustracje do książek . Mając takie zdolności to i w dziecinnych książkach też dałabyś radę:))
    Najgorsze jest podcinanie skrzydeł dzieciom, później wyrastają na osoby niewierzące we własne siły... Jesteś młodziutką osobą i dużo pozytywnych rzeczy może się w Twoim życiu wydarzyć! Tego Ci z serca życzę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję Pawanno. Nie będę się powtarzać ale wierzę, że stoi prze de mną cały świat. Tyle pomysłów, tyle radości z każdej skończonej pracy. Na razie nie czuję pociągu do fantastyki i bajkowości. Czuję potrzebę oddawania hołdu matce naturze. Ale nie mówię nie.

      Usuń
  5. Wow jakie ciekawe rysunki....
    Szkoda,że nie mogłaś realizować swojej pasji we właściwym czasie...
    Ale warto robić to teraz...przecież teraz nikt Ci nie zabroni...
    Jakie to życie dziwne bywa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, nieraz słyszę że życie pisze najciekawsze scenariusze. Ale też potrafi być przewrotne. Są chwile, kiedy bardzo żałuję straconych lat, ale potem mówię sobie, że przecież wszystko prze de mną i tak najwyraźniej miało być.
      pozdrawiam.

      Usuń
  6. Skoro jak piszesz jesteś kopistką, to w większości malarze są kopistami, kopistami krajobrazu, martwej natury, modeli. Podziwiam wszystkich za zdolności malarskie, bo sama jestem laikiem w tej dziedzinie, a moje rysunki sa na poziomie klas I-III;) Właściwie nawet nie, bo mam w II klasie ucznia z Aspergerem, który ołówkiem posługuje się jak prawdziwy malarz. Z zachwytem obserwuje go w czasie pracy.
    Twoje rysunki są wspaniałe i też od razu pomyślałam o ilustrowaniu książek. A może są jakieś konkursy na np. projekt czegoś tam. Może Szymka mogłaby Ci coś podpowiedzieć (http://szymkowerobotki.blogspot.com/), wiem że Ona ma wystawy swoich prac, fakt że nie w Polsce.
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie z Aspergerem bardzo często wykazują jakieś niesamowite zdolności. Warto by je w chłopcu rozwijać. Bo to może być jego przestrzeń w życiu.
      Ale przecież jakby nie patrzeć to nawet Da Vinci kopiował to co widział. Chyba tylko abstrakcje są malowane bez podglądania, i jakieś wymyślne stwory, a i to nie w całości.

      Usuń
  7. Nie znam się na malarstwie, ale masz swój niepowtarzalny styl, no i talent.
    Chociaż Twoje hafty bardziej mi się podobają.
    Cieplutko pozdrawiam.M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiem, że hafty wzbudzają więcej emocji, i wiele osób mi już powiedziało, że bardziej się podobają ale co ja poradzę kiedy teraz czuję że "muszę" malować?
      Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam.

      Usuń
  8. Kolejny talent nierozwinięty za młodu, ogromna szkoda, ale dobrze, że jednak pozostał :))))) Twoje rysunki są rewelacyjne. Wtedy nauczyciele niewiele znali się na zdolnych dzieciach ale dlaczego do tej pory nic się w tej tematyce nie zmieniło, to nie wiem. Jestem nielicznym nauczycielem, może dlatego, że jeszcze terapeutą, że nie poziomie przedszkolnym wyłapuję uzdolnienia i namawiam rodziców do kroków w ich rozwoju. Raz się udaje raz nie.
    Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa! chce się krzyczeć... Możesz z moim męzem podać sobie dłoń, on nie miał tyle szczęścia co Ty i jego dar malarski jest niestety na etapie szczątkowym :/
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to bardzo mi szkoda, że Twój mąż poległ w walce z rzeczywistością. Ale tak na prawdę to nawet na emeryturze można rozwinąć skrzydła. Nie trzeba od razu szybować niczym sokół, czy jaskółka. Można podlatywać jak ja, niczym podlot wróbla:)
      Życzę samych radości i wzlotów.

      Usuń
  9. Świetne rysunki! Skoro to lubisz, to po prostu maluj! Moja historia była podobna, ale nie ma co roztrząsać przeszłości - po wielu latach wróciłam do malowania i sprawia mi to wielką przyjemność :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezmiernie się cieszę, że do mnie zajrzałaś i jeszcze bardziej, że malujesz i tworzysz. Zamierzam iść tą drogą dopóki będzie mi sprawiała radość i przyjemność.

      Usuń
  10. Marysiu, ciężko jest dziecku, który musi dorastać z podciętymi skrzydłami. Nie każdemu się udaje latać pomimo ich braku. Ty dasz radę, bo niesie Cię na swoich skrzydłach Pasja. I opuszczaj jej, bo masz talent.
    Niejeden uznany artysta jest o wiele gorszy od Ciebie w swoich bazgrołach, bo inaczej nie można o ich obrazach powiedzieć. I dlatego właśnie mamy wielu uznanych bohomazów, bo liczyło się tylko zaplecze znajomości. A cała reszta snobów podziwia, bo tak wypada.
    Jesteś bardzo uzdolniona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ewuniu za te słowa. Nawet nie wiesz jaką złość czasem to w takim młodym człowieku budzi i najgorsze,że ta złość i żal pozostaje często na całe życie.
      Nie aspiruję do wielkich artystów, chcę robić dobrze to co sprawia mi przyjemność, tak żebym była z tego zadowolona przede wszystkim ja a jak się komuś spodoba to będzie super. Dziękuję za wsparcie.

      Usuń
  11. Luna, idź za głosem serca! Talentu jaki posiadasz nie można zmarnować. Twoje poczucie piękna, estetyki, wyczucie smaku w haftach czy malunkach jest zachwycające. Dont give up dziewczyno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie wczoraj widziałam kosa w jarzębinach i wyglądał bardzo malowniczo. To tak a propos Twojego nicku. Właśnie kilka miesięcy doszłam do tego wniosku, że szkoda zmarnować coś co dane mi zostało za darmo. A są tacy co pragną i nie radzą sobie z tym co mi przychodzi lżej niż innym. Dziękuję kochana za takie wspaniałe wsparcie.

      Usuń
  12. Podziwiam Twoje rysunki!
    Znam kobietę, która dopiero po odchowaniu czwórki dzieci (usamodzielnieniu się ich i wyprowadzeniu z domu) zajęła się swoja pasją - także malarstwem. Wystawiała swoje prace na wystawach, jeździła na spotkania. Piszę w czasie przeszłym, bo dawno już jej nie widziałam.
    Sądzę, że jeśli tak bardzo tęsknisz za malarstwem, to musisz do niego wrócić i efekty będą na 100%. Poświęć swój cały wolny czas i szybko wrócisz do formy. Robienie tego, co się kocha jest największa radością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pełni się z Tobą zgadzam, że jak coś się kocha to nawet jak bolą plecy i ręka to jest radość, której niektórzy nie są w stanie zrozumieć bo być może nigdy jej nie czuli.
      Dziękuję za odwiedziny.

      Usuń
  13. To przykre, że ktoś słowem, może komuś zamknąć drogę i przede wszystkim pasję i chęć. Niestety wiem, bo też tak miałam. Szkoda, że młody człowiek tak bardzo przejmuje się tym co mówią inni, a dorośli wiedzą lepiej i decydują za nas. Bo przecież z pasji się nie wyżyje.... ale jakoś innym się udaje.... No cóż, trzeba jakoś z tym żyć... Masz talent i warto go rozwijać, chociażby dla siebie i warto pokazywać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno się nie zgodzić z Twoimi słowami Elu. Teraz jestem na tyle pewna siebie, że bym kobietę zlała i wyśmiała albo co najmniej ironicznie skomentowała a wtedy... poddałam się.

      Usuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.