Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

niedziela, 3 września 2017

Luna maluje - Mała myszka w jeżynach

Witajcie kochani. 
Historia dzisiaj przedstawianego obrazu jest długa. Zaczęła się ze dwa lata temu. W szale wyszywania pragnęłam wyhaftować jakiegoś słodkiego gryzonia na gałązce jeżyny. Skąd ten pomysł? A to jeszcze starsze dzieje. 
Dawano, dawno temu, kiedy dopiero poznawałam się ze swoim obecnym mężem "Szparagiem", na jednej z przyrodniczych kanałów leciała reklama programu i pojawił się kadr z myszką w jeżynach właśnie. I Szparag zachwycony krzyknął wtedy: "Ale wyczepista w p...du myszka!".
Tak mocno zapadła mi ta reakcja w pamięć, że stała się swego rodzaju inspiracją. No i zaczęło się od wzoru na haft. Wzór był dość duży jak na haft ale miałam wiele zapału. Zaczęłam od owocków i przeszłam do liścia, tu poległam. Wzór leży gdzieś w szufladzie i nie zapowiada się na to, by miało coś się zmienić w tej kwestii. Kiedy zaczęłam eksperymentować z pastelami sięgnęłam ponownie po ten sam wzór i nieco poprawiony przeniosłam na papier. Ale ponownie kiszka wyszła, bo nie udało mi się tło i wywaliłam obrazek, nawet nie zacząwszy zwierzątka.
Drugą częścią składową obrazu jest wspomniane wcześniej tło. Ci, którzy regularnie czytają moje wpisy wiedzą, że tło jest moją Nemezis. Szukam swojego Świętego Graala i żeby go odnaleźć, eksperymentuję. No i w ramach takiego eksperymentu sięgnęłam po grube, bawełniane płótno - drelich, na którym wyszyłam między innymi Świątecznego Rudzika, czy Wiosenną Sikorkę. Zabawa polegała na malowaniu zielonych plam akrylem na mokrym płótnie. Efekt mi się na tyle spodobał, że zostawiłam okrągłe tło i od razu wiedziałam, że tam będzie właśnie ta myszka. 
Akryl mocno usztywnił materiał. Jednak malowanie na nim było trudne. Nie miałam pojęcia jak zachowa się nakładana właśnie porcja farby. Z racji, że materiał był nie gruntowany to pochłaniał wilgoć i farba rozpływała się, wsiąkała i ciężko rozprowadzała. Ma to swoje ogromne zalety, dzięki temu można uzyskać efekt drugiego planu, nieco rozmytego. Ale za to pierwszy plan jest już trudniejszy niż na normalnym podobraziu, czy papierze. 
Zatem, łatwo nie było, ale bardzo podoba mi się i efekt i zabawa. 
A wam?

 
Obraz od samego początku malowany był z myślą o mojej najlepszej przyjaciółce. Sylwia jest miłośniczką szczurków, a ponieważ jakoś na szczura nie mogę się zdobyć, by namalować, za to wszelkie myszki i nornice uwielbiam, to... Jest myszka. 
(Żeby rozwiać wątpliwości - To nie ta "przyjaciółka" o której wspominałam wcześnie w aspekcie toksycznych znajomości i żebrania o przyjaźń.)
Każdy mój kolejny obraz jest wykonywany nieco inaczej, bo nadal szukam swojej najwłaściwszej techniki. Takie aspekty nauki i odkrywanie różnych możliwości jest właśnie najfajniejsze i wywołuje świetne, pozytywne emocje. 
Na koniec chciałam zaprosić wszystkich do tego, by w wolnej chwili, w ramach dopieszczenia i zadbania o swoje wewnętrzne dziecko, wrócić do tego co się uwielbiało jako kilku i kilkunastolatek. Nawet jeśli to miałaby być godzina w tygodniu, to powiem wam, że lepszej i tańszej terapii, żeby sobie poradzić z przeszłością i żalem chyba nie ma. 
Może to się komuś wyda dziwne i głupie ale czasami rozmawiam sobie z "Małą Marysią" na temat tego co maluję i nieraz mam wrażenie, że mi podpowiada.
No... dość tych dziwactw na dziś. pozdrawiam.

30 komentarzy:

  1. Myszka wyszła pięknie , jak żywa :-)
    Co do terapii to masz rację warto spróbować chociaż godzinę...
    Muszę to przemyśleć :-)
    Chociaż... ja robię to co lubię...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, z Twojego tytułu bloga wynika, że masz hobby, tylko, czy to jest to samo co uwielbiałaś jako dziewczynka?

      Usuń
  2. Ależ to jest piękne !!! Myszka jak żywa !!! Wrócić do czasów dzieciństwa... kurczę, tyle tego było... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może dobrze by było posłuchać co najbardziej się wyrywa i spróbować, nawet jeśli to nieco nie mądre. Najwyżej się nie uda, ale poczuje się wolność i radość, że można było. Bo ja wiem, że jak ktoś jako dziecko chciał jeździć figurowo na łyżwach to teraz może być lekki kłopot, ale czemu nie pojeździć niekoniecznie figurowo...

      Usuń
  3. przemila ta myszka, podoba mi sie ze obrazek jest okragly...zajrzalam do linkow, ktore podalas, rudzik mnie absolutnie zauroczyl jestes mistrzynua haftu, jaka precyzja..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podwójne dziękuję. Do haftu na pewno jeszcze wrócę, ale na razie wciągnęło mnie malowanie. Pozdrawiam.

      Usuń
  4. och i ach słowem
    pięknie rozmyte tło, a sama myszka idealna, wyrazista, kontrast zachowany,
    I jeżyny mniam mniam tylko rwać i jeść
    BRAWO
    Mała Elcia też pozdrawia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana. Takich jeżynek to sama bym pojadła. Pozdrawiam Cię kochana.

      Usuń
  5. Robi wrażenie ta myszka z błyskiem w oku przy rozświetlonych jeżynach, a ich rozmyte liście są naprawdę wspaniałym drugim planem i trzecim planem. I jest głębia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cieszę się, że udało mi się oddać tę głębię. To jeszcze nie jest TO, ale już coraz bliżej. Dziękuję serdecznie.

      Usuń
  6. Wierzyc się nie chce,że to myszka haftowana,ona jest po prostu żywa.!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo i nie jest haftowana, tylko malowana, ale dzięki. Pozdrawiam:)

      Usuń
  7. No powiem szczerze, że ciśnie mi się na usta komentarz podobny do tego, który wypowiedział Twój mąż :) cudowna ta myszka!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, on co prawda o żywej myszce to mówił ale ta też mu się podoba, chociaż to mój najsurowszy krytyk.

      Usuń
  8. Myszka jest absolutnie bajkowa. Aż się prosi o zilustrowanie jakiejś bajki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, Hano, jakże ja się za Tobą stęskniłam i za Twoim blogiem. Nie wypytuję natrętnie czemu masz przerwę ale wiedz, że tęsknię. Dziękuję serdecznie za tak miłe słowa.

      Usuń
  9. Ona wygląda jak wyhaftowana! :) Jest piękna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Kochana, w sumie to masz rację. Pozdrawiam.

      Usuń
  10. A nie pokłuje sobie łapek?:) Śliczności.:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak one to robią ale nie kłują się. Bardziej bym się bała o jej zadek bo jej ciernia namalowałam idealnie ustawionego.

      Usuń
  11. Wspaniały obraz! Myszka wygląda jak żywa, i to rozmyte tło jako drugi plan... :)

    Rzeczywiście to dobra terapia, taki powrót do dzieciństwa. Sama jeszcze pamiętam jak wyglądało moje życie kilka lat temu, kiedy nie miałam tylu zmartwień i problemów - takich jak teraz w liceum...

    Pozdrawiam i czekam na kolejne dzieła!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz moją szczerość, ale jak napisałaś o liceum to parsknęłam, że ty jeszcze jesteś dziecko i jakie możesz mieć zmartwienia a potem... Przypomniałam sobie, że dla mnie liceum to był najgorszy okres w życiu, to tam miałam depresje i zamiary samobójcze. Zdecydowanie nie wspominam tego czasu z uśmiechem. Ale też sporo wtedy rysowałam.
      Zatem dziękuję Ci serdecznie za odwiedziny i przepraszam za nieprzemyślany i głupi odruch. Mam nadzieję, że Twój czas z LO będzie obfitował w młodzieńcze szczęście.Pozdrawiam.

      Usuń
  12. Cudowna myszunia!!! Rzeczywiście wygląda jak żywa.
    Pozdrawiam cieplutko Marysiu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję Nawanno. Starałam się być jak najwierniejsza oryginałowie ze zdjęcia:)

      Usuń
  13. Uroczy obrazek, bardzo realistyczny a zarazem ma w sobie coś bajkowego :). Fajny pomysł z takim okrągłym formatem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ta bajkowość mnie tak urzeka w małych gryzoniach. Tych dzikich. Są małe i mogą mieć ciekawe okoliczności, tak jak małe ptaszki.
      Okrągły format wyszedł nijako z dwóch powodów. Po pierwsze, to miałam taką ramę do podobrazia, a po drugie to użyłam dużego tamborka, żeby utrzymać materiał w napięciu. Pozdrawiam.

      Usuń
  14. Przeurocza myszka! Slicznie ja namalowałaś!
    Dziś jechałam autem po bardzo ruchliwej jezdni i wyobraź Sobie zobaczyłam biegnącego nornika:) Nic mu się nie stało, przebiegł na drugą stronę jezdni. Spryciarz, miał szczęście! To tak w nawiązaniu do tej myszki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja najczęściej niestety spotykam te którym się nie powiodło... Ale zdarza się, że przemknie mi jakiś szczęśliwiec. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  15. pięknie namalowane:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo i również serdecznie pozdrawiam.

      Usuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.