czwartek, 21 września 2017

Opowieści źdźbłem i liściem pisane - Rozzłoszczona wiewiórka i żarłoczny kos.

Nie przepadam za sierpniem, już o tym kiedyś wspominałam, za to bardzo lubię wrzesień. W tym roku jest wyjątkowo deszczowy i zimny ale zdarzają się słoneczne dni. Początek tegorocznego września przywitał mnie mrocznym świerkowym lasem, w którym okazałam się bardzo niemile widzianym gościem. 
Pachniało ściółką i wbrew ładnej pogodzie było bardzo cicho. Dla tego też udało mi się bez większego problemu wychwycić szelest poruszanych gałęzi. Okazało się, że z świerkowego lasu, na brzozowy zagajnik, mknie po gałęziach wiewiórka z balastem w pyszczku. Owym balastem, a może raczej skarbem była dorodna szyszka świerkowa, pełna wspaniałych nasion. Kiedy mnie jednak Ruda spostrzegła, z oburzenia upuściła swój skarb i to ją bardzo rozzłościło. 
Oj jak ona zaczęła na mnie szczekać, trzeszczeć i trzaskać. A kita jej podskakiwała przy każdym, obelżywym zapewne okrzyku. Dawno mnie nikt tak nie zwyzywał jak tak ruda złośnica. No ale nie dziwię się jej, upuściła taką zdobycz, a zejście na ziemię wiąże się zawsze z jakimś ryzykiem.




Obserwowałam ją jak zgrabnie przemieszcza się z gałęzi na gałąź, każdy kto poświęcił chociaż chwilę w życiu by obserwować wiewiórki, wie jakie one są sprawne. Z jaką lekkością skaczą między konarami i chwytają się najcieńszych nawet gałązek. Ale ponieważ była na prawdę zła na mnie, to odeszłam nieco dalej, by mogla się w spokoju uporać ze swoim problemem. 
A nieco dalej spotkałam prześlicznego kowalika, a nawet dwójkę, skaczących po korze wysmukłej sosny. Coś ze ściółki wyławiały i upychały w szczelinach kory. I nawet się szczególnie nie przejmowały mają skromną osobą. Podobnie jak pełzacz, którego dostrzegłam dopiero po jakimś czasie. Jest tak maskująco umaszczony, że naprawdę trudno go zobaczyć, chyba, że akurat się poruszy. 




O ile moja obecność kowalikom ani pełzaczowi nie przeszkadzał to sójka była już innego zdania. Bardzo wyraźnie dawała mi znać, żebym sobie poszła. Coś tam grzebała z korze sosnowej, może kradła to co chomikowały kowaliki. 


Matko, ile rabanu i hałasu robi ten ptak. Nie sposób się kryć kiedy sójka Cię wypatrzy. Będzie się darła  wniebogłosy i ostrzeże cały las z przyległościami, że śmiesz kroczyć po jego włościach. I nie ma tu absolutnie żadnego znaczenia z jakim zamiarem tenże las odwiedzasz. Czy jesteś wrednym i wstrętnym kłusownikiem, matką z dziećmi na grzybach czy fotografem zamiłowanym w przyrodzie. 
Na szczęście dzięcioł który nieopodal obstukiwał konar sosny, nie zwracał uwagi na tę kłótliwa sąsiadkę. Skupiony na swoim zadaniu, ignorował harmider sójki i dzięki temu mogłam ładnie go uwiecznić. 


Może się mylę ale mam wrażenie, że to młody osobnik. 
Po powrocie do domu usiadłam na drewnianej huśtawce na tyłach domku i cieszyłam się słonkiem, ciszą i piękną pogodą. I znów tę ciszę przerwał ptasi harmider. Ale takie dźwięki to mi nie przeszkadzają, absolutnie. 
Tym razem był to samiec kosa, który przybył na jarząb sąsiadów, zwabiony zapewne wspaniałą barwą korali.
Obserwowałam go przez obiektyw zachwycona szybkością z jaką odrywał koralik jarzębiny i połykał. Na prawdę jest w tym biegły. 

A jak odleciał samczyk, po kilku chwilach pojawił się osobnik młody, śmiesznie łysawy. Ten był zdecydowanie mniej płochliwy i nieco gorzej sobie radził z kulkami. Obserwowanie jego zapasów było czystą przyjemnością zarówno dla mnie jak i dla sikory która siedziała w młodych dębach nieopodal. 
Młodzian przybył, zasiadł obok baldachogrona jarzębiny, nacelował na owoc, szarpnął i łyknął. I tak trzy razy, a potem zwiał. Gdybym ja połknęła coś proporcjonalnego to chyba musiałoby być to wielkości pomarańczy:)






Tak, zdecydowanie jesień potrafi być piękna. Inne jej wspaniałości w następnym poście - zapraszam. Pozdrawiam serdecznie. 

21 komentarzy:

  1. Ależ piękne zdjęcia ... Jak Ty to robisz ?? :-)
    Wiewióreczka mam nadzieję nie będzie głodna, a ti ci historia :-)))
    Ptaszki nie mają do mnie cierpliwości, a może ja do nich nie mam podejścia ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ptaszki ogólnie nie mają cierpliwości. To ja muszę mieć. I czasem muszę ponad dwie godziny, a czasem wystarczy parę minut.
      Wiewióra sobie kolejną szyszkę znajdzie, sporo ich tam. A interakcja była fajna.

      Usuń
  2. Piękne zdjęcia , też nie mogę się nadziwić jak Ty to robisz ? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. ALe kolekcja wspanialyh zdjec i ptakow, i wiewiork tez brdzo udana. Swietne ujecia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Wiewiórka była w bardo ciemnym miejscu i chowała się w liściach więc nie było łatwo. Ale dokumentacja fotograficzna spotkania jest:)

      Usuń
  4. Piękne zdjęcia!!! Jak zwykle ;) Ja lubię jesień, jednak wolę tę wersję kolorową i słoneczną, mam nadzieję, że ta prawdziwa złota jesień przed nami.

    Uwielbiam obserwować ptaki. Są takie piękne i śmieszne przy okazji. Koło mojej pracy gdzieś pomieszkuje sójka, bo często ją widzę przez okno. Razem z kolegą ją podglądamy, a reszta załogi dziwnie się na nas patrzy.... ;) Ludzie nie umieją się zachwycać przyrodą, czerpać z niej spokoju, przyjemności i odpoczynku. Ja sobie popatrzę na ptaszki, które kąpią się w misce, która stoi pod oknem (pracuję na parterze) i jestem na nowo naładowana jak po mocnej kawie ;)

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, Ci ludzie najczęściej są wiecznie źli, narzekają i wolą się interesować życiem innych niż zająć własnym.
      Mnie bardzo uspokaja obserwowanie przyrody, wróble czy nawet gołębie, tak nielubiane przez większość, wywołują u mnie uśmiech.
      Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam.

      Usuń
  5. Chyba dobrze że nie rozumiałaś, co ta wiewióra Ci nawtykała.:)))
    Kapitalne te zdjęcia ptaków podczas jedzenia. Też uwielbiam patrzeć, jak zwierzęta się krzątają, jedzą szukają.
    Widziałam kiedyś taką scenę: na drzewie siedziała wrona. Po ziemi biegała wiewiórka. Biegła do ludzi, dostawała orzeszka i zakopywała go pod drzewem. Wrona udawała, że nic nie widzi, ale powoli zbliżała się po gałęzi w stronę pnia. Tuż nad wiewiórkę. I kiedy ruda odbiegła dalej, to wrona fruuu... na ziemię, wygrzebała orzeszek i myknęła na drzewo.:)))
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrony to inteligentne ptaki, więc mnie nie dziwi, że wykorzystała okazję. U nas wrony pomagają w tępieniu szczurów. Jest ich plaga, kotów nie ma bo wszystkie wybite, więc wrony zajęły ich miejsce. Nie wiem jak ze skutecznością, ale widziałam jak stare uczyły młode polowania na szczury w centrum miasta. Fascynujące.
      Również pozdrawiam.

      Usuń
  6. Kapitalne zdjęcia,jak zwykle, a do tego ciekawa opowieść. Widzę, że tym razem grzyby Cię nie skusiły. Dziękuję za możliwość pooglądania wspanialych zdjęć. Serdecznie pozdrawiam M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, jakie grzyby? Nie ma u nas ani pół grzybka. Nawet szczątek po innych nie ma. Więc co ma mnie kusić? Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  7. Ja również kocham jesień... bardziej zdecydowanie niż pozostałe pory roku.... z całą nostalgią, nastrojami, kolorami ... a Ty czarodziejka jesteś i już!
    Ja myślę. że sójka to raczej zwołuje towarzystwo: "chodźcie, chodźcie, nasza Maryśka przyszła!!!"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Jeszcze gdyby ta Maryśka coś im dawała, to może, ale ona tylko pstryka i znika.
      A one lubią dostawać smakołyki, ale jestem tam zbyt rzadko i nie chcę ich przyzwyczajać, bo potem będą głodne czekały na mnie.

      Usuń
  8. Kolejna ciekawa opowieść i jak zawsze fantastyczne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, że tak uważasz. Dziękuję za odwiedziny i serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  9. Przepiękne zdjęcia zrobiłaś. Jeśli będziesz kiedy w Warszawie to zapraszam do Łazienek Królewskich, tam wiewiórki są tak oswojone, że jedzą z ręki :) Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eh, do Warszawy się nie wybieram. Mam a swoje prywatne powody. Ale we Wrocławiu w parkach tez są takie oswojone. Za to te w Dziczy już kompletnie dzikie. I urok ma fotografowanie właśnie tych dzikich. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za miłe słowa.

      Usuń
  10. Piękne zdjęcia! Wiewiórki i ptaki też piękne :). Kosów jest w mojej okolicy sporo, na wiosnę często słychać ich śpiewy. Ostatnio pojawiły się sójki, wojują trochę ze srokami, a jedne i drugie są strasznie hałaśliwe. Ale nie narzekam, lubię je obserwować. Fotografia to jednak na razie nie moja bajka, ale może kiedyś się podszkolę, właśnie żeby fotografować ptaki :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sroki i sójki są dla siebie pewną konkurencją więc nic dziwnego, że wojują. Fotografia uczy innego postrzegania świata. Zachęcam:) I pozdrawiam.
      ps.
      Uwielbiam śpiew kosa o zmierzchu.

      Usuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.