Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

niedziela, 24 września 2017

Umierające blogi

Witajcie. Tak mnie ostatnio naszło...
Tytuł może i nieco na wyrost... Ale czy na pewno? Zapewne każdy z was, pisząc i prowadząc swojego bloga, na przestrzeni tych paru lat, zaobserwował fluktuacje w zaprzyjaźnionych stronach. 
Wszyscy mamy taką grupę blogów, które obowiązkowo odwiedzamy, komentujemy a nawet zaprzyjaźniamy się z prowadzącymi. Ja również. Mamy też takie blogi, na które wpadamy, zerkamy, czasem nawet nie skomentujemy bo akurat temat jakoś nie zagrał, ale są i je odwiedzamy nieraz. 
Tak samo jest w drugą stronę. Są wierni komentatorzy - przyjaciele blogowi i tacy co zajrzą i pójdą. 
Normalne zjawisko w świecie blogów. 

Pisałam już kiedyś o tym, że niektóre blogi są dla mnie jak powieści, że jak już taki odnajdę i po kilku bieżących wpisach, wracam do pierwszego i jadę jak z książką. I zostaję już wyczekując niemal na szpilkach kolejnego wpisu. 
Ponieważ sama prowadzę już mojego blisko 4 lata, za niecały miesiąc urodziny, to mam z tym tematem związanych kilka obserwacji. I najsmutniejszą z nich jest ta, że ulubione blogi, te do których się chętnie zaglądało, te które najdłużej nam towarzyszyły, powoli się wykruszają. 
I pozostawiają niedosyt. W moim wypadku takich blogów jest ok 5 - 7. Nie chce mi się dokładnie analizować.  

Różnie się to odbywa, czasem wpisy urywają się nagle, bez żadnego uprzedzenia, informacji. (Ta forma mnie osobiście najbardziej frustruje, bo chciałabym wiedzieć czemu "zostałam porzucona". Może to głupie, ale to tak jakby się nagle jakaś dobra koleżanka przestała odzywać i nie wiesz czemu? A wystarczyłoby jedno zdanie. Może za dużo wymagam, jednak dla mnie to jakaś forma szacunku dla odbiorców i kwestia dobrego wychowania. Ale może się mylę i w internecie obowiązują inne zasady)
Czasem posty pojawiają się coraz rzadziej i widać, że blog już ledwo dycha. Tu nie trzeba żadnych wyjaśnień, można się domyśleć, że coś rozprasza autora, że wypalił się zapał...
Czasem autor pisze, że z pewnych powodów zawiesza prowadzenie, albo...

Autor odchodzi na prawdę. I to jest bardzo dołujące. Zwłaszcza, kiedy wchodzisz na bloga, bo pojawił się nowy wpis, a on jest informacją o odejściu. Szok (Do tej pory nie mogę bez wzruszenia wspomnieć DamyKier). 
Takie sytuacje pokazują mi, że ten świat jest bardziej realny niż się wydaje. Niby można tu kreować swoje życie, ale na dłuższą metę i tak doskonale widać czyjąś osobowość, charakter i podejście.  
Pochodną tych rozmyślań jest kwestia długości życia bloga. Jak długo powinien blog żyć, żeby było to przyzwoite. Czy 7 lat i więcej to już staruch i na emeryturę. I fajowe są tylko te młode? Ale nie za młode, bo to nie wiadomo, czy się po trzech miesiącach nie znudzi...

Mam znów takie obserwacje. Swoje własne, więc może błędne. Wiele blogów umiera zaraz po starcie, do pół roku i koniec. 
Druga tura to tak 2-3 lata i się nudzi pisanie, kończą się pomysły albo zmienia styl życia. 
A jakie jest wasze zdanie na ten temat? 
Mnie jest żal tych blogów które odwiedzałam przez ponad trzy lata, czasem krócej, ale za to regularnie, a teraz albo ich nie ma zupełnie albo "dogorywają". No, normalnie tęsknie za nimi. Czuję się nieco osamotniona... może to ta pogoda...  
A szukanie nowych "na siłę" jest trudne i wywołuje wewnętrzny opór, jak wyjście do nowych ludzi, kiedy starzy znajomi z jakichś powodów znikli z naszego życia. 
Czy to tylko ja mam takie dylematy i "problemy"?  
 

36 komentarzy:

  1. Jestem z tych co zaglądają, ale nie komentują. Podziwiam piękne zdjęcia i pasje.
    Odnośnie blogów mam to samo odczucie. Kiedyś znajomi blogowi, u których regularnie komentaowałam, poznałam, zaprzyjaźniłam się,namówili mnie do prowadzenia bloga. Było fajnie, z czasem jednak przestali zaglądać, swoje blogi prawie porzucili i co ciekawe znajomość przetrwała, a mnie żal bo często pisałam dla nich. Też nie lubię znikania, a sama ostatnio zastanawiałam się czy nie rzucić pisania, ale jeszcze ciagle mnie to wciąga. Odezwałam się bo temat mi bardzo bliski. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jeśli Cię to nadal wciąga to znaczy, że jeszcze nie czas. W tym roku miałam taką chwilę wahania czy nie zakończyć tej przygody. Ale okazało się,że to były podszepty zmęczenia i stresu. Mam tak piękne życie i tyle dobrych uczyć, że chcę je w jakiś sposób przekazywać.
      Ale to prawda, że piszę częściej i chętniej kiedy widze, że jest dla kogo. Taka mała słabość. Dziękuję że się wypowiedziałaś i zajrzałaś. Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  2. Też tęsknię za kilkoma blogami, które miały swój "domowy" klimat. Obserwuję wiele blogów ale tylko nieliczne pozostają w sercu... Kilka osób odeszło dalej :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to chyba już jest. Tak trochę jak życie w uproszczeniu, takie międzyludzkie. Dzięki za odwiedziny.

      Usuń
  3. Luno, doskonale Cię rozumiem, też tęskniłam za Twoim blogiem. Dziękuję, że jeszcze piszesz. Zdjęcia cudownie nostalgiczne, to pewnie ta pogoda.
    Pozdrawiam M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga M. Twój komentarz z pytaniem o mnie, obudził mnie z jakiegoś marazmu i wywołał niejaki poczucie winy w stosunku do tych co lubią tu zaglądać. Zdałam sobie sprawę, że zachowałam się dokładnie tak jak Ci co mnie frustrują.

      Usuń
  4. Ja natomiast z przykrością zauważam, że sporo fajnych blogów działa przez jakiś czas na wysokich obrotach, po czym zaczyna się zarabianie na blogu albo poza nim i wpisy stopniowo ograniczają się tylko do sponsorowanych albo odsyłających do sklepu własnego lub sponsora. Rozumiem materialne pobudki autorów, ale smutno mi, kiedy fajny blog w ten sposób przestaje być miejscem spotkań, pogaduszek itd, kiedy zamiast pokazywania własnych dokonań autor prezentuje wyłącznie wywiady z innymi blogerami i produkty znanych mniej lub bardziej marek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, że chyba z racji tematów, nie spotkałam się jeszcze z takim przypadkiem wśród moich. Owszem drażnią mnie wyskakujące reklamy ale rozumiem, że ktoś chce sobie te parę złotych zarobić, ok.
      Proponowano mi jakieś ogrodnicze sprawy na początku ale powiedziałam sobie że NIE. Mój blog będzie tylko i wyłącznie moją pasją. Raz tylko zdecydowałam się przetestować zabawkę nowo wchodzącego na rynek sklepu zoologicznego, ale to głównie dla tego, że chodziło o koty a do nich mam słabość. Ale miałam po tym kaca i więcej nie chce już takich akcji.
      Nawet się zastanawiam czy powinnam pisać jakiej firmy muliną wyszywam moje prace bo to też reklama, za którą nikt nie nie płaci, ale reklama.

      Usuń
    2. Nie no, nie przesadzajmy, czasem można coś polecić, ja na przykład chętnie czytam o różnych materiałach dla plastyków - kto jakich farb czy pędzli używa itd. Chodziło mi o takie całkowite przeprofilowanie bloga, gdzie spod reklam i tekstów sponsorowanych nie widać już autora bloga, jego pasji i osobowości.

      Usuń
  5. Też klika blogów odeszło bez słowa...
    ja sam miałam przerwę z powodu zdrowia i innych spraw.
    Jak długo będę pisać ?
    Nie wiem. Wszystko zależy od okoliczności zewnętrzynych...
    A może piszą ci co lubią dużo mówić ?? :-)))
    Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, piszą Ci co lubią się kontaktować ze światem zewnętrznym. Wiadomo, że to nie przymus. Cieszę się że wróciłaś, i mam nadzieję, że zdrowie i chęci pozwolą Ci pozostać z blogosferze długo jeszcze. Serdecznie ściskam.

      Usuń
  6. Też tęsknię za paroma blogami które "umarły" niemal bez słowa wyjaśnienia :(
    Masz słuszne spostrzeżenia,mam podobne dylematy ...
    Sama prowadzę bloga już 9 lat(!) ,w tym na blogerze 5. Moża pora to zakończyć ?
    Ale szkoda mi tylu lat pracy. To pamiętnik moich kotów i mój przy okazji ;-)
    Ludzie których spotykam w blogosferze mnie inspirują , więc nie ma co , warto prowadzić bloga dalej :-)
    Pozdrawiam ciepło !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amyszko, NIGDY!!! NIE KOŃCZ. Nie wolno Ci. Właśnie, to pamiętnik, kawał życia. Coś bliskiego, rodzaj autoterapii i jakiejś biografii.

      Usuń
    2. Nie skończę , dopóki sił mi starczy ;-) :*

      Usuń
  7. Przypadkiem natrafiłam się na pani blog i z wielkim zapałem zabrałam się do czytania tego wpisu, ponieważ sama jestem blogerką. W wielu aspektach zgadzam się z panią, też uważam, że jeśli rozpoczniemy przygodę z blogowaniem, i w konsekwencji przywiążemy się do bloga, nie warto go opuszczać. Bloga nie da się tak po prostu opuścić bez słowa po latach (przynajmniej mnie się to w głowie nie mieści)!
    Nie robiłabym jednak tragedii z powodu odejścia blogowego przyjaciela. Prawdziwe życie ma miejsce tu i teraz, i blog (jak i ogólnie świat internetowy) nie ma z tym często nic wspólnego. Człowiek nie jest istotą ograniczoną jedynie do kontaktów internetowych (w ogóle o czym ja mówię?), chyba, że urodził się cyborgiem. Życie pisze różne scenariusze i nie często ma się czas na blogowanie. Ja osobiście prowadzę swojego bloga już prawie 10 lat, uwielbiam go, ma on nawet swoją własną "osobowość", ale nie piszę często postów. I nie jest to wyznacznik tego, że mój blog "ledwie dycha", że zaraz skończę z blogowaniem, że wszystko to porzucę w cholerę nawet, jak ma tyle lat. Jest to spowodowane wyłącznie moim prawdziwym życiem, obowiązkami, problemami, bo jednak jestem człowiekiem. Dla mnie większą wartość od mojego prawie 10-letniego bloga ma moje prawdziwe życie, jeszcze nie zwariowałam na punkcie Internetu. :) Co nie zmienia faktu, że gdy już zabieram się za pisanie posta, oczywiście chętnie dzielę się różnymi szczegółami z mojego żywota z czytelnikami, pisząc co nieco w postach na moim blogu. Kocham mojego bloga i zawsze staram się pisać przynajmniej 1 wpis każdego miesiąca. Jakąś satysfakcję sprawia mi pełne, królewskie archiwum. :)
    Pozdrawiam panią ciepło i życzę wytrwałości w pisaniu Kocich Mruczanek. Czapki z głów dla takich blogerów z pasją, jak pani. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem w jakim wieku jesteś i jakich masz przyjaciół ale po wszystkich naukach okazuje się nagle, że w realu jest raptem paru prawdziwych dobrych znajomych, a tych co mają podobne zainteresowania raptem żadnego.
      No i wtedy poznaje się ludzi w internecie, na tematycznych blogach, potem na spotkaniach. I po kilku latach jak taka osoba znika, to jest smutno. Nie twierdzę, że to koniec świata, ale ja traktuję ludzi poważnie, nie są jak chińskie wytwory, które można kolejnym zastąpić.
      Takie wirtualne znajomości są dla mnie ważne, może nawet podobnie jak te realne. Bo dla mnie ludzie są ważni.
      Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam.

      Usuń
  8. A mnie nie było długo i własciwie bez słowa. Zapał mi minął, bo za bardzo chciałam robić to co inni. A tak się nie da.
    Wróciłam, bo ... było mi tęskno za kontaktami z ludźmi, których poznałam w blogosferze.
    Teraz mam poukładane priorytety. Przede wszystkim, nic na siłę.

    Pozdrawiam Marysiu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo może właśnie wkroczyłaś na nie swoją drogę. Jak wrócisz na swoją tą właściwą, to zobaczysz że poczujesz się lepiej.
      Cieszę się, że wróciłaś, bo tęskniłam.

      Usuń
  9. Wszystko co piszesz to święta prawda. Też czuję się zawiedziona, kiedy zaglądam na swój ulubiony blog, a tam od wielu miesięcy cisza.
    Ale działa to też w drugą stronę. Blogerki chcą być aktywne, ale z różnych powodów temat się wyczerpał,więc piszą czasami na odwal się.
    Co do zarabiania na blogu, mam mieszane odczucia. Jeżeli coś jest związane bezpośrednio z tematem bloga, ma służyć, żebym lepiej to "coś"poznała, to czemu nie. Drażni mnie wtedy, jeżeli blog jest o szyciu, a wyskakują reklamy kosmetyków.
    Uściski dla Ciebie i kotów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W imieniu swoim i kotów dziękuję.
      Czasami łapię się, że piszę bo czuję konieczność pojawienia się na blogu a nie z serca. Rzadko tak na szczęście mam ale się zdarza, nie przeczę. Takie posty łatwo poznać, są jakby "puste".

      Usuń
  10. Zgadzam się całkowicie. Ja mam kilka takich blogów, kilka z nich pożegnało się z informacją, że już się coś wypaliło..... większość zamilkła bez słowa.... I nie wiadomo, czy stało się coś złego, czy tylko się znudziło. A przecież się przyzwyczajamy i żyjemy tymi opisanymi sytuacjami..... No ale cóż można z tym zrobić??? Chyba nic. To kwestia, tak jak piszesz, szacunku do czytelników.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święte słowa - szacunek do czytelników.

      Usuń
  11. Mnie ogranicza pogoda i coraz bardziej zmienia się okolica w tym złym kierunku często nie ma co fotografować.Ale będę starała się częściej coś publikować.Myslałam,że jak będę miała wolne weekendy z siostrą to będziemy częsciej w terenie ale jej się nie chce i zostaje mi tylko rower....pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, piszesz, jakby moje słowa były skierowane do Ciebie, a nie są. Dla mnie regularność twoich wpisów się nie zmieniła. Bardziej miałam na myśli takie blogi, gdzie ktoś pisała niemal codziennie a potem jest wpis raz na miesiąc i to krótki, od niechcenia, to wtedy widać, że coś już nie działa. Ale nie mam żalu, tylko mi smutno, bo to jak z ulubionym programem w TV.
      A szkoda, że okolica Ci się zmienia.

      Usuń
  12. Ja też tak mam. Martwi mnie, gdy zapada nagle cisza i trwa dość długo. Albo ktoś kasuje bloga "bo tak i już", bez słowa. Dorzuciłabym jeszcze kwestię komentarzy. Owszem, zdarza się, że nie komentuje się, bo temat wpisu jest obcy, brak wiedzy itp. Ale nie rozumiem osób, które mają włączoną opcję komentarzy, ale nigdy nie odpowiadają, albo odpowiadają wybranym osobom. To po co pisać komentarze? Te dialogi i dyskusje pod tekstami są często bardzo interesujące.:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam dostawać komentarze, chociaż zdarza się, że komentarz zdradzi piszącego, że nie przeczytał tekstu a jedynie obejrzał zdjęcia ale to nie ma dla mnie znaczenia. Ważne, że ktoś zostawił po sobie ślad.
      I zawsze się staram odpowiedzieć, chociażby podziękować za komentarz. I nie chodzi mi tu o nabijanie statystyk, bo w żadnych zawodach nie startuję.

      Usuń
  13. Mi też zawsze smutno jak lubiane blogi obumierają i znikają, ale sama robię to samo, nie piszę... bo tak, nie widzę wytłumaczenia. Miło wspominam czasy większej aktywności blogowej, ale nie potrafię do nich wrócić. Nagle nie mam już nic do powiedzenia i pomysłów na wpisy, a jak chcę napisać komentarz, to pustka w głowie i brakuje słów. Myślałam, że to minie, że wystarczy mieć więcej czasu, mniej stresu... ale jakoś nawet to nic nie dało, blokada w głowie i pisanie na siłę od czasu do czasu, bo jednak szkoda tego prowadzonego jakiś czas pamiętnika. Może też zniechęca to, że inni się wykruszają, nie ma osób, które najbardziej motywowały?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam takie momenty, kiedy wydawało mi się to już bez sensu, kiedy myślałam, że już wszystko było, powtarzam się, nudzę... A potem stwierdziłam, że trudno, każdy nowy haft jest inny, obraz czy zdjęcia... więc ma o czym pisać, a jak ktoś chcę czytać, oglądać to super.
      A fakt, że się inni wykruszają jest smutny.
      Dziękuję za komentarz.

      Usuń
  14. Każdy ma lepsze i gorsze dni. Nie zawsze ma się ochotę na pisanie, czasem zdrowie i chandra nie pozwalają na myślenie:) Bo pisane bloga jest przyjemnością (jak dla mnie). Gdy jest mi źle nie piszę, nie chcę przekazywać innym moich złych emocji. Tak samo mam z komentarzami, nie zawsze je zostawiam, czasem nie chce mi się , ale czytam...
    Blogi się wypalają, niestety taka kolej rzeczy i nic na to nie poradzimy. Może te osoby, które zamknęły bloga mają różne kłopoty, o których nie wiemy. Może już nie chcą dzielić się z nami swoimi myślami. Trzeba to uszanować:)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się z Tobą w pełni zgadzam, każdy ma słabsze okresy. Jednak nie wyobrażam sobie, że po tych wszystkich latach znajomości z Wami, z Tobą również, porzucam bloga bez słowa, bo mi się znudziło czy się wypaliłam. Nawet podczas choroby sądzę, że poprosiłabym męża o napisanie informacji za mnie. Tak zostałam wychowana, szanuję ludzi, z którymi związał mnie los. I tyle. Pozdrawiam.

      Usuń
  15. U mnie, z końcem września, minie 9 miesięcy blogowania.
    Dlaczego to robię?
    Próbuję znaleźć odpowiednie słowa, aby opowiedzieć o tym, co mnie zaintrygowało, zadziwiło, zachwyciło. Próbuję ilustrować te chwile zdjęciami.
    Często, gdy robię wpis przybiera on inne kształty niż planowałam, jakby żył własnym życiem; bo tyle chciałam opowiedzieć, ale tym razem poszłam w tym kierunku. I to jest takie niezwykłe! Może z czasem te odczucia osłabną. Może nie zawsze kolorowa rzeczywistość przytłoczy. Może będę czuła, że to moje wywnętrznianie się nie za bardzo jest komukolwiek potrzebne, że moje zaangażowanie nie jest proporcjonalne do odzewu, frekwencji. Każdy z nas ma różną odporność na to, co nas bombarduje. Zgadzam się jednak z poglądem, ze powinno się o swojej decyzji poinformować czytelników. Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie za komentarz. Osobiście uważam, że za mało jest blogów o pięknie naszej przyrody. Zatem uważam, że każdy jest na wagę złota. Twój jest podany w bardzo wysmakowany sposób, ciekawie piszesz i zawierasz dużo fajnych informacji, zatem jestem fanem.

      Usuń
  16. Ciekawe zagadnienie poruszyłaś :) To działa w obie strony - i blogowanie, i odwiedzanie innych blogów ma różną częstotliwość. No i poza wygaszeniem aktywności, bywają sytuacje z przeniesieniem się z bloga w inne miejsce w sieci. Ja dawniej więcej udzielałam się na blogspocie, aktualne rysunki trafiały najpierw właśnie tam, zaglądałam i komentowałam też inne blogi. Z racji moich zainteresowań nie bardzo sobie wyobrażam porzucenie "udzielania się" w internecie w ogóle, ale z czasem moja aktywność przeniosła się na facebooka, który - co by o nim nie mówić - jest bardzo wygodną platformą do kontaktu z czytelnikami, no i bardzo popularną. Na facebooku moje prace ogląda i komentowane przez więcej osób, co daje dużą motywację do działania, więc teraz moja aktywność przeniosła się tam. Blogspota od jakiegoś czasu też regularnie uzupełniam, ale jednak nie jest to już główny obszar mojej aktywności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że kiedy założyłam FB to też mi spadła częstotliwość wizyt na blogu. Jednak z czasem poczułam, że facebook nie daje mi tego samego, ale mój blog nieco inaczej jest skonstruowany niż Twój. Dla mnie obie platformy się doskonale uzupełniają.
      Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny.

      Usuń
  17. Prawie nigdy nie komentuję ale od kilku lat bardzo często sprawdzam co słychać u blogowych zwierzaczków . Pozdrawiam Panią i puchatych Przyjaciół serdecznie.
    El

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie. I Wzajemnie pozdrawiam.

      Usuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.