Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

niedziela, 3 grudnia 2017

Opowieści źdźbłem i liściem pisane - Jesienne bażanty.

Witajcie. 
Cieszy mnie, że jeszcze ktoś tu zagląda. Wiem, że wiele obserwatorów zaprzestało z powodu mojej zamiany haftu na malarstwo. Tu nasuwa mi się pewna dygresja. Bo mniejsze zainteresowanie moim malowaniem jest faktem. Mnie to jakoś nie przeszkadza ale zastanawia. Mam swoją teorię, że haft, nawet ten najbardziej zbliżony do malarstwa i wymagający zdolności artystycznych, zawsze będzie się kojarzył z rękodziełem i będzie bliższy większej liczbie osób. A malarstwo jest niejako w naszej społecznej świadomości zarezerwowane dla "artystów", po szkołach, z "Boską iskrą" i inne duperele. 
Gówno prawda, ale nic na to nie poradzę. 
Trochę mi smutno, bo uświadomiłam sobie, że kiedy pokazywałam hafty to dawałam za darmo to co w rzadkich książkach kosztuje ponad 100zł. Dzieliłam się wiedzą i doświadczeniem, byłam wtedy popularna, można było czerpać. A teraz, moje hobby jest mniej pożądane, nie interesuje już tak szerokiej rzeszy rękodzielniczek i... porzuciły mnie w większości. Nie wszystkie, zostały te, które oprócz gratisowego kursu haftu cieniowanego, znalazły na moim blogu mnie i moją osobowość. 
Tym wszystkim serdecznie dziękuję.
Z całego serca. 
A pozostałym, życzę by nie spotkały się z takim zjawiskiem. 
Wracając do tematu głównego. 
Dawno nie byłam w Dziczy, dawno nie spacerowałam i nie fotografowałam.  Ale zanim popadłam w przyrodniczą niemoc, spotkałam na Łące trójkę bażantów. Dwa pięknie ubarwione samce i jedną skromną samiczkę. 



Fascynuje mnie ich miedziane umaszczenie na piersi i bokach. W słońcu fantastycznie opalizuje i się mieni. 




Szkoda, że wyszły na słoneczną część na chwile przed ukryciem się w gąszczu.

 To piękne ptaki, kiedyś na pewno namaluję takiego obiecuję sobie :)

25 komentarzy:

  1. Przepiękne bażanty, jak na nasze warunki to mają dość egzotyczne barwy :). Kiedy wiele lat temu wprowadzaliśmy się do naszego domu, to bażanty jeszcze się nieraz zapędzały na nasze podwórko (wówczas jeszcze nie ogrodzone). Podobnie zresztą jak sarny, zające i inni mieszkańcy lasu. Później jednak osiedle się rozrosło i bażantów nie widuję...
    Jeśli zaś chodzi o zmianę profilu bloga, to widzę dokładnie to samo. Hafty od razu przyciągają inne hafciarki czy rękodzielniczki, obrazki czy rysunki budzą znacznie mniejsze zainteresowanie. Ale prawda jest też taka, że osoby zajmujące się malarstwem są znacznie mniej aktywne w internecie. Blogów hafciarskich jest mnóstwo, a wchodząc na nie przeważnie widzę ikonki i linki do innych hafciarek. Natomiast blogi malarzy czy rysowników znajduję z trudem, posty na nich pojawiają się zazwyczaj nieregularnie, no i rzadko się zdarza, żeby plastyk polecał inne blogi z branży, więc ta sieć powiązań, jak w przypadku rękodzielników, prawie nie istnieje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie że u nas panuje jakiś takie nadęty patetyzm związany ze sztuką. Nie traktuje się jej jak zabawę tylko od razu "Ach, Artysta".
      Panuje mylne przekonanie, że jest to zarezerwowane dla nielicznych, i Ci nieliczni, zwłaszcza starej szkoły utrzymują to przekonanie.
      Może młodsze pokolenie coś zmieni, ale wątpię bo jak widzę czasami uczniów ASP czy plastyka, a mam obie szkoły obok. To przypomina czasem kastę ludzi lepszych, bo utalentowanych, lansują się na półbogów, na szczęście nie wszyscy. Dialogi jakie nieraz słyszę... nie wiem czy się śmiać czy płakać. Skąd taka megalomania u licealisty...

      Usuń
    2. Coś w tym jest... Wiele osób malujących mniej lub bardziej udane obrazki nie prowadzi blogów (które są dobrą formą utrzymywania dość bliskich kontaktów z potencjalnymi odbiorcami), a tylko strony-wizytówki, ewentualnie z opcją sklepową. Czyli - możesz sobie obejrzeć i kupić, ale pogadać z twórcą to już nie bardzo. Myślałam, że to tak nieśmiałe czy zamknięte w sobie osoby, ale może masz rację, że to jednak pewien rodzaj megalomanii. Smutne...

      Usuń
  2. Śliczne te ptaszki, że też udało Ci się zrobić zdjęcie, a robisz piękne...
    A ludzie bywają różni , kwadratowi i podłużni...
    Nie umiem robić rękodzieła a malować tym bardziej, więc z przyjemnością zaglądam do Ciebie , bo to dla mnie okazja do podziwainia Twojego talentu :-)
    Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz. Ciesze się, że mnie odwiedzasz, że lubisz czytać moje wpisy i oglądać zdjęcia. Ja też chętnie do Ciebie zaglądam. Pozdrawiam.

      Usuń
  3. Luno, Twoje obrazy są równie piękne, dopracowane do ostatniego szczegółu i bardzo przypominają te Twoje dzieła malowane igłą. Serdecznie pozdrawiam.
    M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Staram się spełniać swoje własne oczekiwania. A przy tym cieszyć każdą pracą.

      Usuń
  4. Kochana Twoje hafty podziwiałam zawsze ,bo to praca nie oceniona.A ostatnie zdjęcia bażantów są świetne,te cudowne kolory w ich upierzeniu,super,pozdrawiam gorąco Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękno bażantów jest doceniane od wieków. Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  5. Super fotki a bażanty to taka egzotyka,której trudno się ukryć zwłaszcza samcom:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fakt, ich kolory nie sprzyjają ukrywaniu się. Może dla tego co roku są reintrodukowane do środowiska.

      Usuń
  6. Swietne zdjęcia. To piękne ptaki, królewskie. Kojarzą mi się z czasami dworów i polowań na te ptaki:) Na szczęście w mojej okolicy jest bażantów dużo i nie widzę myśliwych. Z czego jestem bardzo zadowolona.
    p.s.Luno, może opuściły Cię osoby nie z powodu pokazywania obrazów. Może Ty także o nich zapomniałaś i nie odwiedzasz ich blogów? Tak to jest w świecie, że coś za coś:)
    Poza tym, pisanie o tym, że dajesz darmowe kursy haftu podczas, gdy książki o nim są bardzo drogie...Jest dla odbiorcy bardzo przykre. Na przykład dla mnie.Wiele jest stron o haftach i nie tylko o nich. Wiele się w ten sposób nauczyłam. Znalazłam dużo angielskojęzycznych stron, ale nikt tam nie pisał w ten sposób. Myślę, że zarówno haft jak i obrazy znajdą swoich odbiorców tylko trzeba umieć do nich dotrzeć.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest mi przykro, że sprawiłam przykrość Tobie, osobie jednej z tych które pozostały na moim blogu pomimo jego zmiany profilowej. Nie pisałam tego z palca, spotkałam się z głosami oburzenia, że nie publikuję schematów, czy dam schemat. (Zwłaszcza po ukończeniu tygrysa, pojawiło się kilka próśb, czasem bez słowa "proszę, o wzór tygrysa, a kiedy zgodnie z prawdą odpisywałam, że jest narysowany prze ze mnie osobiście, znalazła się odpowiedź - Ta, jasne...
      Też zaglądam na wiele stron o moich pasjach, uczę się z nich ale... nawet jeśli mnie średnio interesuje to co robią moi znajomi blogowi od kilku już lat, to zawsze staram się zajrzeć, napisać coś miłego, konstruktywnego. Bo lubię te osoby niezależnie czy wyszywają czy zaczęli lepić garnki z gliny. Odwiedzam je i wracam chociaż garnki mnie nie grzeją, dla prowadzącej, bo łączy nas sympatia i wzajemny szacunek.
      Droga Pawanno, nie chciałam Cię urazić i serdecznie przepraszam.

      Usuń
    2. To i ja przepraszam. Nie wiedziałam, że miałas takie przykre doświadczenie. Ale jakoś zrobiło mi się przykro. Może miałam zły dzień, bo ostatnio jestem trochę "zbolała":) Wiedz, że zawsze przyjemnie mi do Ciebie zajrzeć.
      Trzymaj się Lunko! I pokazuj Swoje obrazy:)

      Usuń
    3. Też mam emocjonalnie kaleki okres i może stąd ta nadwrażliwość. Ale też wiem z doświadczenia że ludzie w ogromnej części są leniwi i roszczeniowi. Na szczecie nie wszyscy. Ale jeden taki czasem wystarczy by skwasić nastroj.

      Usuń
  7. Na moim końcu świata bywają bażanty, ale nigdy ich nie widziałam... zawsze świetnie się chowają:)
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, też będę zaraz piła kawkę. U mnie częściej je słychać, ale czasem szczęście dopisze.

      Usuń
  8. Piękne zdjęcia i piękne bażanty! Na żywo widziałam je tylko raz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najczęściej spotykam je jadąc albo autem albo nawet tramwajem. Jest taka trasa we Wrocławiu, która wiedzie przy polach i tam widuję jej kilka razy w sezonie.

      Usuń
  9. Prześliczne zdjęcia. Tekst mnie przyciągnął. Kocham szczerość. Rób to, co kochasz. To najważniejsze. Pozdrawiam Cię serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za odwiedziny i za szczerość. Czasami wypowiadam mało popularne zdanie na jakiś temat i zazwyczaj spotykam sie z naganą. Ale też już dawno się przekonałam że ludzie uwielbiają szczerość - o ile nie dotyczy ich samych.
      pozdrawiam.

      Usuń
  10. prawie wszystko w przyrodzie takie "wypłowiałe" a one? cuda nad cudami!!! pieknie Marysiu!!!
    Ja tu jestem cały czas, dla wszystkich Twoich talentów... la Ciebie :) przytulam!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, ja wiem, że jesteś i dziękuję Ci bardzo za każde słowo i uśmiech.

      Usuń
  11. U nas też bywają bażanty, ale ostatnio rzadko je słyszę. Kiedyś było we wsi stadko bażancic i drugie stadko bażantów. Kiedyś nawet bażancica przychodziła do naszego karmnika.:)
    Ostatnio to ja widuję kruki. A dziś po raz pierwszy zobaczyłam duże stadko saren - tak 11-12, daleko były i łaziły, trudno było policzyć.:)
    Zima się zaczyna, zwierzęta przychodzą szukając pożywienia blisko ludzi.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do rodziców też zaglądają czasem na berberys. Kruki częściej słyszę jak się bija w powietrzu. A sarenek w tym roku jak na lekarstwo. Już się nie mogę doczekać wiosny, ale takiej prawdziwej, ciepłej, bez deszczu i wiatru. Dziękuję za odwiedziny i życzę ciekawych obserwacji.

      Usuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.