Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

sobota, 16 grudnia 2017

To był bardzo mocny rok.

Witajcie.
Nie jestem miłośniczką podsumowań. I zazwyczaj ich unikam, chyba że dotyczą niebywałych zdarzeń. Jednakże ten tok 2017 był inny od pozostałych przeżytych. Był właśnie niebywały. Bardzo emocjonalnie różnorodny oraz intensywny. Ważny dla mnie. Pozostawił (mimo, że jeszcze się nie skończył) wiele wrażeń, przemyśleń i namacalnych dowodów zmiany, jaka we mnie nastąpiła. 
Rok zaczął się okropnie i stresująco. I to już od pierwszych dni stycznia. Nie rozpisywałam się o ciężkiej i przewlekłej chorobie mojej jedynej "babci" Cioci Lili. Obecnie 92 letnia ciocia czuje się lepiej, na tyle na ile może w tym wieku i po takich przejściach. Ale początek roku, w sumie to półrocze, był naznaczone stresem, lękiem, niepewnością i bezradnością. Ciocia znikała w oczach, a lekarze nie umieli postawić diagnozy. 
Stanęłam wtedy po raz pierwszy oko w oko z taką bezsilnością i frustracją, bo chodziło o życie. Wszystkich wykończyła ta sytuacja psychicznie. A najbardziej moją mamę. Ja sobie z pomocą przyjaciół i męża poradziłam i uporałam z tym. Obawiam się, że moja mama nie miała tyle szczęścia i układ nerwowy nie zregenerował się należycie. 
Dla jasności - ciocia wyszła z opresji obronną ręką. Na razie jest dobrze, ale musi pilnować diety i leków. 
Do tego nałożyło się wykrycie u Ciapka nowotworu złośliwego. Guz został wycięty, kot po prawie roku od operacji czuje się dobrze, nie ma na razie nawrotów, ale wiem że siedzę na tykającej bombie zegarowej. 
Zatem tak minęło mi pierwsze półrocze. Było męczące psychicznie i pozbawiało chęci do czegokolwiek. 
Jak się okazało, że ciocia jest bezpiecznie zdiagnozowana i wraca do sił, a Ciapek czuje się lepiej i jedyne co mogę to cieszyć się każda chwilą z nim, odżyłam.  
W tak zwanym międzyczasie ukończyłam swój najtrudniejszy haft - tygrysa bengalskiego. To jest klejnot w koronie moich haftów. A w mniej więcej zbliżonym terminie w kolizji drogowej straciliśmy nasze autko ukochane, małe i czerwone, zwane Turbopoziomką.
Ech... Jak tylko zaczęły się dłuższe dni, to mi okna zasłonili bo zmieniali ocieplenie na bloku, a sąsiad pode mną rozpoczął najgorszy remont jaki przeżyłam. Zresztą prowadzi go do dziś, już sporadycznie słyszę młotek czy wiertarkę ale latem w tej sprawie pisałam skargę do spółdzielni podpartą artykułem kodeksu wykroczeń. No ileż można borować. Zamiast zwartej ekipy która uwinęłaby się raz dwa, oni wynajęli dwóch emerytów, którzy przez cztery miesiące z okładem od rana do nocy i w weekendy wiercili co się dało, szlifowali i jeszcze inne głośne rzeczy robili. A to jest naruszeniem kodeksu. Moje nerwy były na krańcach wytrzymałości, pogłębiły się zaleczone lekami, stany lękowe. Oj, było kiepsko.
Ale w pewnym momencie coś się odmieniło. Odsłonili mi okna i światło jakby mnie obudziło. Zaczęłam przygotowywać nowy haft, tym razem chciałam żeby miał tło. Kiedy wyciągnęła swoje, nie najmłodsze już akryle i pędzle... i zaskoczyło.
Tak zaskoczyło, że namalowałam mój pierwszy w tym roku i od dawna obraz - "lisa zimową porą", którego przekazałam fundacji na kociaki. A co się będzie marnował. Po lisie zaczęło się. Moja podświadomość eksplodowała. Wróciła miłość do malowania, na poważnie i mam nadzieję, że na długo, na zawsze. Zaczęłam się uczyć technik, eksperymentować i bawić malowaniem. Założyłam nawet niedawno, swoją stronę autorską na FB.
Wielu rzeczy się o sobie dowiedziałam, kiedy odblokowałam tłumione pragnienia i wyobraźnię. Odkryłam wiele trudnych prawd o sobie, bolesnych ale jakże oczyszczających. Oddycham teraz głębiej.  
A w pół roku namalowałam ponad dziewięć obrazów, małych i dużych. To mój rekord, nigdy tak sukcesywnie nie tworzyłam. Jestem rozpromieniona tą na nowo odkrytą pasją. Czasem tęsknię do haftu, ale kiedy porównam tempo pracy to wybieram malarstwo. Na razie. Kiedy już minie mi to pierwsze zachłyśnięcie, pewnie w jakiś sposób pogodzę ze sobą obie te techniki. 
Dziękuję wam za kolejny wspólny rok.
 

23 komentarze:

  1. Pełne uczuć podsumowanie .Czytam i czuję Twoje pzreżycia, tak to otwarcie opisałaś..Życie nasze to"plecionka" dobro ze złem się przeplata, różne emocje różne sytuacje i różne reakcje nasze na nie....Najważniejsze jak my z tego wychodzimy, przeżyłaś sporo ciężkich chwil...ale teraz przyszedł do Ciebie powiew powietrza, to super i życzę Ci abyśjeszcze i jeszcze bardziej rozwinęła skrzydła..Na pewno pięknie malujsze bo czuć w Tobie wrażliwą duszę artysryczną:)
    Pozdrawiam
    Spokojnych Świąt zycze i spokojnego czasu przedświątecznego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za życzenia i również życzę spokoju i zdrowia. Podsumowanie to jest dla mnie, bardziej niż inne wpisy, bardziej pamiętnikowe. Chcę kiedyś przeczytać ten wpis i przypomnieć sobie o tym ważnym roku.
      Dziękuję za odwiedziny.

      Usuń
  2. Rzeczywiście wiele się w Twoim życiu wydarzyło. Życie doświadcza nas rozmaicie, ale najważniejsze jest to, czy sobie z tym poradzimy czy nie. Pewne ślady, doświadczenia zostają na zawsze wyryte w pamięci. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobrażam sobie, że wiele czytających prychnie, wspominając swoje trudne doświadczenia... Ale ja się uważam za szczęściarę, że mam "tylko" takie przeżycia. Jeszcze wiele czasu mam przed sobą, i wiele różnych przejść.
      Pozdrawiam Cię gorąco i życzę spokojnych świąt.

      Usuń
  3. Marusiu, najważniejsze, ze wszystko dobrze się skończyło, więc można powiedzieć, że miniony rok był dobry :)Oczywiście, że nie da się uniknąć chorób, śmierci, ale oby przychodziły jak najpóźniej i nie wszystkie na raz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To święta prawda, co piszesz. To był trudny, emocjonujący ale bardzo dobry rok. Uważałam, że poprzedni był świetny, ale ten pomimo trudności, jest super świetny.
      Kochana serdecznie życzę Ci spokoju, zdrowia i radości w te, nadchodzące święta.

      Usuń
  4. No faktycznie, ciężki rok, ale najważniejsze, że w końcu wszystko się zaczęło dobrze układać. Z malowaniem mam podobnie, zarzuciłam hafty, bo malowanie daje mi więcej radości :). Życzę Ci, Luno, żeby wszystkie sprawy dobrze się ułożyły (zdrowia dla Twojej Mamy!) i kolejny rok przyniósł Ci same dobre wydarzenia, mnóstwo przemiłych chwil, wenę twórczą i radość tworzenia :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż mogę Ci odpowiedzieć... życzę Ci tego samego, niekończącej się weny i radości twórczej. Cieszę się, że znalazłam Twojego bloga, bo dobrych dusz w życiu nigdy za wiele.

      Usuń
  5. Jesteś dzielną Kobietą i udało Ci się (mimo problemów) odnaleźć, a to jest godne podziwu. Ciesz się życiem i realizuj twórczo.
    Wszystkiego najlepszego Ci życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło czytać twoje słowa. Z natury jestem raczej tchórzliwa i niepewna. Jako bezdzietna nie mam pojęcia jakie wyzwania czekają na dorosłą kobietę, nie lubię wyzwań, dobrze się czuję kiedy jest spokój i nuda.
      Dziękuje za życzenia i wzajemnie, samych radości, spokoju i zdrowia.

      Usuń
    2. Bezdzietność nie ma tu nic do rzeczy a wyzwania bywają wszelakie, czasem nie do ogarnięcia.
      Wiem, że Twoje artystyczne pasje pozwolą Ci na osiągnięcie równowagi i wewnętrznego spokoju (byle nie spokoju twórczego!).
      Pozdrawiam :)))

      Usuń
  6. Faktycznie dużo się u Ciebie działo. Dla mnie to też był ciężki rok, tylko u mnie z kolei koniec jest z tych trudniejszych. Mam nadzieję, że od nowego roku także wena nie będzie Cię puszczała, bo piękne te prace! Wszystkiego dobrego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O wenę się nie martwię, wewnątrz mnie bije tak gorące i żywe źródło, że powinno wystarczyć na długo. Puściła prawdziwa tama.
      Życzę Ci wyciszenia życiowych wichur i zdrowego oraz szczęśliwego końca roku i wszystkich następnych.

      Usuń
  7. Luno!!!
    Również dziękuję Ci za ten rok na Twoim blogu. Życzę wielu ciekawych prac w przyszłym. Wspaniale, że odnalazłaś swoją pasję i już cieszę się na oglądanie Twoich prac w przyszłym roku. Zdrowych, spokojnych, cieplych, rodzinnych Świąt. M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tobie również dziękuję za wsparcie i obecność. Za zainteresowanie. Życzę zdrowia i radości, bo reszta sama się wtedy znajdzie.

      Usuń
  8. Faktycznie był to dla Ciebie cięzki rok, ale chyba dobrze się zakończy:) Najważniejsze, że dałaś radę wszystko ogarnąć i odnalazłaś nową dla siebie drogę. Zyczę Ci sukcesów i spełnienia w przyszłym roku! Zdrowia dla Ciebie i Twojej Rodziny i dla czworonożnych podopiecznych:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogromnie Ci dziękuję za te życzenia. I z wzajemnością życzę samych radości i zdrowia oraz szczęścia. Dziękuję Ci też za obecność. Ściskam.

      Usuń
  9. Bardzo intensywny rok... też nie lubię przedłużających się remontów, działają mi na nerwy...
    Myślę że przyszły rok będzie spokojniejszy...
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jako że wszyscy najbliżsi sąsiedzi już się wyremontowali, to też wierze, że będzie spokój.
      Dziękuję za odwiedziny i serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  10. Hej, trafiłam tu przypadkiem i widzę, ze zostane :) U naszego kota wlasnie szukają co sie dzieje, cos wet wspomnial o chloniaku ale ja staram sie to wyprzeć póki nie ma diagnozy tak na sto procent. Dzisiaj sie okaze z reszta.

    Jak tak czytam, fajnie wrócić do dawnych pasji, sama tez kiedyś rysowałam... Oj poczytam Cie Jeszce jesli mozna, jak tylko wrócę do domu, bo przerwa w pracy to za krótko.

    Pozdrawiam i wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasza Keira też miała podejrzenie chłoniaka, a miała raptem 1,5 roku. Okazało się że ma wrzody i wszystko się ładnie wyleczyło. Trzymam kciuki za Twojego kociaka. Daj znać koniecznie, co z nim.
      Odnalezienie w dzisiejszym, szalonym tempie życia, chwili na pasję jest bardzo odmładzające i zdrowe.
      Dziękuję za odwiedzini i serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  11. Dziwnie Ci się układało , ale miejmy nadzieję ,że najgorsze masz za sobą a przed sobą same najlepsze , czego Ci życzę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwny to byl rok, zostanie mi w pamięci, dla tego też o min napisałam.
      Też jestem pełna optymizmu, ale zdrowego.

      Usuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.