Jak uratować 100 kotów - wysterylizuj jednego

środa, 16 maja 2018

Sens życia

Od lat borykam się z zaburzeniami depresyjno lekowymi. To upierdliwe schorzenie, niby człowiek zdrów na ciele ale... jakby ktoś wyssał chęć do życia. Budzisz się i nie masz ochoty nawet oka otwierać, nic nie cieszy, wszystko ci jedno. Zero emocji. Nie ma smutku, jest kompletne zobojętnienie i to ono jest najgorsze. To takie powolne umieranie ze świadomością tego. Życie jest pozbawione jakiegokolwiek sensu, koloru czy smaku. Traci wartość.  Najchętniej leżysz i czekasz na sen, a jak przyjdzie atak lęku to szukasz ucieczki. 
W najróżniejszy sposób. Niektórzy piją, inni próbują imprezować, żeby sobie adrenalinę podnieść, ja... zadawałam sobie ból. Żeby poczuć, że jeszcze żyję. 
Kiedy poznałam Szparaga pierwsze etapy znajomości były pełne odurzenia, jak to z zakochaniem bywa. Z czasem depresja lękowa wróciła. Z nasilonymi epizodami lękowymi. Pojawiły się dziwne myśli, nad którymi nie można zapanować, zapętlające się natrętne, zamęczające. Nie wierzyłam, że on ze mną zostanie. 
Bałam się że mnie zostawi, że w końcu przejrzy na oczy, jaka ja beznadziejna jestem, jaka do niczego. Przeżywałam stratę związku w czasie kiedy on w najlepsze trwał. Sabotowałam ten związek, wystawiałam uczucie ukochanego na wiele prób, podświadomie chcąc by potwierdziło się to czego się tak obawiałam. 
No głupota, powiecie. Tak głupota, ale nie zależna. Tak działają zaburzenia lękowe z grupy pogranicznych. 
Trafiłam na terapię, potem indywidualna, trochę leków. Poznałam się lepiej, poznałam z czym mam do czynienia. Poznałam sygnały, nauczyłam się oceniać poziom zagrożenia. Wiem kiedy mam szansę poradzić sobie sama, a kiedy muszę udać się po pomoc. 
Nawet nie podejrzewałam jak ogromnie pozytywny wpływ na moje zdrowie psychiczne będzie miało prowadzenie bloga. Dzięki niemu czuję energię do tworzenia, do rozszerzania swoich zainteresowań, do oddawania się pasjom. A dzięki pasjom czuję radość w życiu i chęć do życia, nie popadam w stany kiedy wyglądam i czuję się jak opuszczona przez duszę. 
Może to nierozsądne, ale prowadzenie bloga, dzielenie się na jego łamach swoimi przemyśleniami, fotografiami i obrazami nadaje mu konkretny sens. Taki codzienny mały kopniak energii życiowej. 
Moim największym akumulatorem jest Szparag, odporny na moje podświadome sabotaże i wariactwa. Trwa przy mnie i wspiera, daje siłe do walki z demonami.
W międzyczasie poznałam dwie fantastyczne nauczycielki, które odsłoniły przede mną pewne oczywiste prawdy. Dzięki nim nauczyłam się doceniać wszystko co mam i co mnie spotyka, dziękować za każdy dzień i za każdy drobiazg. Kiedy zdarza mi się zbłądzić, ich słowa sprowadzają mnie znów na ścieżkę radości i spokoju. Wiem, że nie można trwać w wiecznej radości, to wykończyłoby organizm, wiem, że są okresy kiedy po intensywnym tworzeniu, padam i nie robię nic przez tydzień, dwa, czasem miesiąc. I na taki czas sobie pozwalam, to jest regeneracja. Ale kiedy zaczyna to trwać dłużej, zastanawiam się i szukam bodźca do ruszenia.
Znam swoich wrogów, stres, bezpodstawną krytykę działania, czepialstwo. Nie umiem się przed tym bronić na tyle skutecznie by nie pozostawiało siniaków. Zwłaszcza przed stresem i napięciem. Dla tego unikam go. 
I cieszę się swoim życiem każdego dnia, bo jest mi teraz dobrze. Nie wróciłabym do czasów szkolnych czy studenckich. O nie, teraz, ze Szparagiem i kotami jest mi najlepiej.

54 komentarze:

  1. Fotografie mnie zauroczyły i doskonale obrazują temat. Przeczytałam wszystko z uwagą. Masz rację, co do bloga, on pomaga, gdy moja mam była w depresji i życie naszego domu z powodu jej licznych chorób, legło w trudach,ucieczka w świat blogowy pozwalała mi przetrwać te trudne chwile.
    Jeśli lubisz poezje, to mogę Ci ofiarować swój tom, niektórzy czytelnicy uważają, że im pomaga...ale nigdy nikomu nie narzucam swoich wierszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, będę autentycznie zaszczycona mogąc poczytać Twoje wiersze. Chętnie skorzystam z propozycji. napisz proszę do mnie na maila, będę wdzięczna.
      Kiedy mnie gniecie rzeczywistość, lubię sobie poczytać co się ciekawego dzieje u znajomych i zapomnieć o zmartwieniach.

      Usuń
  2. Tez jestem pod wrazeniem fotografii. bardzo dobrze ilustruja to o czym piszesz...popatrz, jak blogowanie czasem dziala pozytywne, tez tak mysle. Ciesze sie, ze dajesz sobie rade i znalazlas sposob na swoje depresje i lęki. Wiec jednak Twoj post jest bardzo pozytywny i duzo szczescia zycze w Twojej relacji ze Szparagiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie tyle się cieszę, ale czuję dumę z tego, że nie poddałam się i pozwoliłam sobie pomóc. Widzę ilu osobom przydałoby się to samo, ale ściemniają w żywe oczy, ze sobie radzą, a to nie prawda i męczą samych siebie oraz niestety innych na około.
      Dziękuję Ci za dobre słowa, a moja relacja ze Szparagiem od wielu lat jest najwspanialszym co mnie spotkało.

      Usuń
  3. Bo najważniejsze to spotkać na swojej drodze wspaniałych ludzi. Dobrze, że wiesz, z jakim wrogiem walczysz, obyś zawsze odnosiła w tej walce sukcesy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, odpowiedni ludzie na naszej drodze życiowej są jak zastrzyk energii. A znajomość swoich słabości i zagrożeń na prawdę pomaga się ich ustrzec.
      Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  4. Prowadzenie bloga jest super a w momencie gdy ludzie Cię czytają,nabiera się energii do pisania ale i do życia,bo coś ma sens.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święta prawda. niby każdy mówi, że pisze dla siebie, ale odzew jest jak łyk świeżego powietrza. Jak przyprawa w dniu.

      Usuń
  5. Jesteś moją radością kochana! Jestem bardzo poruszona, nawet zachwycona, bo przeczytałam właśnie słowa płynące prosto z serca, prawda, nie koloryzowanie swojego życia. Zatopiłam się w słowa, zachwyciłam zdjęciami z duszą. Szparag jest cudowną istotą i mam nadzieję, że i ja takiego znajdę. Cieszę się, że masz przy sobie taki dar, no i kotki o których nie można zapominać, masz ogrom. Ileż osób ma gówniane związki, beznadziejne rodziny, a wy tak wspaniale się uzupełniacie, wspieracie, cenicie swoją obecność. Spójrz jaka Ty jesteś silna, jaka odważna, bo nie wiele osób odważyłoby się napisać o swoich słabościach. Choć czy takie lęki to słabość? Nie! Fakt, że walczysz, że się nie podajesz pokazuje Twoja wielką siłę. Czuję się niesamowicie po przeczytaniu tego posta. Ja też mam swoje fobie, nie jestem sama, też walczę, a Ty od początku dodajesz mi siły. No i zaś piszę Ci całą powieść, no cóż...to ja. :D

    Nie znam prywatnie, znam poprzez świat blogowy, ALE uważam żeś jest na wagę złota. Twórz, pisz, odpoczywaj i wiesz co...Ty się nigdy nie poddasz, to nawet ja wiem. Wspieram Cię i podziwiam. Pozdrawiam Was wszystkich, taka z Was mała, ale szczerze kochająca się i bardzo silna armia. Wszystko, co najpiękniejsze dla Was. :******

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo... no i co ja mam po takim wpisie odpowiedzieć? No co? No chyba tylko, że BARDZO DZIĘKUJĘ.

      Usuń
  6. Wiesz, mi blog również pomaga w codzienności. Bo czasem nie jest łatwo. Zresztą, z tego co czytam to doskonale o tym wiesz.
    Lubię wpadać poczytać do Ciebie:)
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się ciesze, ze sprawia Ci przyjemność wpadanie do mnie z kawką:) Blogowanie to taki relaks, rodzaj terapii i świetna forma ekspresji własnego wnętrza.
      Serdecznie pozdrawiam

      Usuń
  7. Piękne zdjęcia, fantastyczne. Ja trochę znam te stany. Szczególnie nie radzę sobie ze stresem i ciągłym strachem przed moimi wyimaginowanymi problemami, które istnieją realnie, ale nie tak, jak w mojej głowie :( U mnie przeradza się to w agresję, ale zaczęłam walczyć..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Walcz i nie bój się prosić o pomoc. Bo czasem samemu się nie daje rady. Od siebie, życzę opanowania lęków i spokoju.

      Usuń
  8. Piękne słowa a Twój talent jest niesamowity i tego się trzymaj.Ja też ostatnio nie umiem się odnaleźć,osoba,która zawsze była przy mnie(siostra)teraz ma kogoś i teraz muszę się nauczyć radzić sobie sama,koniec z częstymi wspólnymi wypadami samochodem w teren.Z jednej strony mi to nie przeszkadza bo i tak przez większość czasu sama się szwendam na rowerze ale gdy przychodzi weekend brakuje mi tych wyjazdów.No cóż życie ona też ma prawo być szczęśliwa i nie mogę stawać jej na drodze.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale rozumiem ten rodzaj straty. I wiem, że czasem wstyd, bo powinno się cieszyć szczęściem siostry ale brakuje jej towarzystwa. Chciałoby się aby pozostało bez zmian, al tak się nie da. A początki związku zawsze są bardzo absorbujące.
      Życzę Ci aby siostra znalazła czas i dla Ciebie i dla niego.

      Usuń
  9. Dziel się nadal fotografiami, bo są piękne i dają odprężenie. Trzymam kciuki za dobre samopoczucie <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Elu, Ja trzymam za rudzielca.

      Usuń
  10. Jesteś mądra i odważna. Niestety (stety) wrażliwcy tak mają, że odbierają otaczającą rzeczywistość każdą komórką ciała a to czasem rani i boli. Ale pozwala również dostrzegać to, co dla innych jest niewidoczne. Patrzą duszą. Ty tak masz.
    Pisz, fotografuj i twórz bo masz talent.
    Pięknie się złożyło, że na swojej drodze spotkałaś Szparaga, życzę Wam wszystkiego najlepszego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W imieniu swoim i Szparaga - bardzo dziękuję.
      Kiedyś myślałam, że moja wrażliwość jest moim przekleństwem, że mnie wykończy, że się spalę nim doczekam czterdziestki od nadmiaru emocji i uczuć. Teraz przykręciła ten ogień, wolno się pali i kontroluję go.

      Usuń
  11. Akurat wiem coś, niecoś na temat, o którym piszesz. Bywa ciężko, albo bardzo ciężko, ale jakoś idzie się do przodu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście się idzie. Czasem człowiek pójdzie nie tak jakby chciał ale można przecież wrócić albo zmienić kierunek. Ważne żeby nie zalegnąć i nie zapuścić korzeni, bo może być kiepsko.

      Usuń
    2. I dlatego regularnie odwiedzam człowieka, który wie, jak mi pomóc:)

      Usuń
    3. Szacun, gratulacje i uściski.

      Usuń
  12. Koty są dobre na wszystko...dlatego je mam i kocham :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jesteś miła, sympatyczna, zdolna i wartościowa. Masz wspaniały talent, malujesz, haftujesz, a Twoje zdjęcia są przepiękne. Naprawdę jesteś SUPER. I skoro tyle osób Ci to mówi/pisze, to znaczy, że coś w tym musi być.:) Szparag to dostrzegł i docenił. Trzymaj się.:)
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynko - ujęłaś to idealnie. Nic dodać.
      Marysiu - Ty wiesz, że stoję za Tobą murem.
      A za mną Szparag, bo wyższy hihi
      całuski
      czasem "leniuchowanie" popłaca, już to wiem
      A Twoje prace dają radość wielu osobom

      Usuń
    2. Grażynko, wzruszyłam się. Pisałam ten tekst z potrzeby serducha, nie z deficytu pochwał, bo teraz mam ich zapas na całe lata:)
      Serdeczności.

      Usuń
    3. Eluniu kochana moja. Ostatnio myślałam o Tobie. Cieszy mnie że poznajesz uroki odpoczynku. Martwiłaś mnie nieco, nie chciałam Ci zawracać głowy. Ale super, że jesteś i że piszesz i że jesteś jeszcze raz.

      Usuń
    4. A czym ja Cię martwiłam Marysiu? U mnie wszystko ok, tylko FB opuściłam haha ale to nic strasznego.
      Po prostu mam etap pieleszy domowych i robotek

      Usuń
  14. Każdy z nas ma jakiś defekt, który go w mózg uwiera, powoduje niską samoocenę. Ale chyba nie ma tego złego coby na dobre ni wyszło.Twoje prace mają to "coś" i są pełne ekspresji , a Twój blog i osobiste doświadczenia pokazują innym, że nie wolno się biernie poddawać.
    Swoją postawą pokazujesz, że jakość życia w przeważającej mierze zależy od nas samych.
    No i za to -czapki z głów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedyś strasznie mnie denerwowało powiedzenie, ze każdy jest kowalem własnego losu, teraz zgadzam się z nim i, co mnie zastanawia, wiem kto będzie miał problem z ty porzekadłem. Ludzie, którzy nie umieją i nie chcą brać odpowiedzialności za swoje życie. Bedą szukać argumentów na siłę i dyskutować.
      A wystarczy zajrzeć w głąb siebie. Tam znajdzie się wszystkie odpowiedzi. ale Trzeba umieć być pokornym.

      Usuń
  15. Niby smutny post ale inspirujący, Doceniam szczerość i otwartość, to pomaga innym, mnie także i za to serdecznie dziękuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała przyjemność po mojej stronie. Nie chciałam nikogo zasmucać, wyłudzać litości czy głaskania po główce, bo nie potrzeba mi tego obecnie. Odnotowuję hossę.

      Usuń
  16. Marysiu, nawet nie przypuszczasz ile jest takich osób jak Ty. Najważniejsze, że już wiesz co Cię zjada i że masz Szparaga na którym możesz polegać.Jakie to ważne! To oznacza, że On bardzo Cię kocha...
    Ciesz się drobiazgami, maluj, rób zdjęcia i pisz bloga To bardzo pomaga.
    Kochanie, wiem dużo na ten temat z własnego życia. Pozdrawiam Cię cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj wiem ilu, wiem dobrze. I zawsze mnie smuci kiedy są nieświadome, oszukują same siebie lub są po prostu bezbronne wobec swojego demona. Dziękuję ci serdecznie i gorąco pozdrawiam.

      Usuń
  17. Bardzo współczuję Ci przeżyć i zmagań, jednocześnie cieszę się, że zza tych burzowych chmur zaświeciło dla Ciebie słońce, że masz wspaniałego Towarzysza Życia. Wysyłam dobre myśli! :)
    Piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, takie dobre myśli mają ogromną moc.
      Ściskam.

      Usuń
  18. Zobacz Kochana ile komentarzy! Masz lekkie pióro(klawiaturę), do tego mistrzowskie zdjęcia, no i odwagę, bo nie każdy potrafi pisać o sobie, swoich lękach. Jesteś niesamowitą osobą i uwierz w to. Nie zawsze mam czas na życie blogowe, ale kiedy tylko tu wchodzę, zawsze szukam Twojego posta.
    Wysyłam Ci moc pozytywnej energii i pozdrawiam ciepluteńko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiem jak ty jesteś zapracowana, widzę na blogu, więc tym bardziej się ciesze, że mnie odwiedzasz. Ciesze się z tej znajomości. Dziękuję za miłe słowa. Pozdrawiam i ściskam mocno.

      Usuń
  19. Przeczytałam cały post z ogromnym zainteresowaniem... I zrozumieniem... Cudownie, że potrafisz mówić o kwestiach tak trudnych ... Tak pięknie, szczerze I prosto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi jest przyjemnie kiedy ktoś mnie czyta uważnie i docenia to co pisze. Prawda, niektórzy nie umieją pisać o swoich słabościach, chociaż ja uważam, że moje problemy nie były słabością, za to moja wola walki okazała się moją siłą.
      Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  20. To cudownie, że pisanie bloga ma takie wspaniałe właściwości i że jesteś i piszesz :D Moc uścisków :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blog jest jak lokomotywa napędzająca mnie do działania.
      Dziękuję za dobre słowa i przesyłam moc uścisków.

      Usuń
  21. Rozumiem cie całkowicie i podziwiam, ze tak dobrze sobie radzisz. tez zmagam się z podobnym problemem. Czasem kot pomaga wstać z łóżka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, koty zawsze wyciągają z wyra, poczucie odpowiedzialności nie pozwala ich olać. Życzę Ci siły do walki, bo wiem z czym się mierzysz.

      Usuń
  22. Jak ja się cieszę, że o tym napisałaś. Coś o tym wiem...
    Jesteś naprawdę odważna, że potrafisz o tym pisać i nie rezygnujesz z tego, co dla Ciebie ważne. Jak dobrze, że mamy te swoje blogi i tylu różnych ludzi, a jednak trochę podobnych... Kochaj życie !!! Serdecznie pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocham życie, jest wspaniałe. Ale dopiero od niedawna tak na to patrze. A blog to skarb, ludzie z tego świata są bajeczni.
      Ściskam.

      Usuń
  23. Przesyłam dużo pozytywnych fluidów!:) no i dodaje do obserwowanych bo mądrze piszesz!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie dziękuje i ostrzegam, że tak mądrze to nie zawsze piszę:).

      Usuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.