sobota, 23 czerwca 2018

Hejt i najmądrzejści w internecie.

   Wiecie co, ja ostatnio zwracam większą uwagę na komentarze pod artykułem, czy to w gazecie internetowej czy prywatnym wpisie na FB. No jakoś tak masochistycznie pławię się w tej brei przemądrzałych i nienawistnych wypowiedzi, zazwyczaj na poziomie szamba. Czasem aż świerzbi żeby palnąć tego czy owego, ale ostatecznie macham z politowaniem głową i wychodzę ze strony w rosnącym przekonaniu, że ten gatunek jest na krawędzi zagłady.

   No ja jestem jeszcze w stanie zrozumieć, że się emocjonalnie podniecili na artykuł o dopalaczach czy tragicznym wypadku gdzie zginęła babcia pod tramwajem. Od zarania dziejów najmniej rozgarnięta gawiedź podniecała się śmiercią innych i najgłośniej przezywała. Pewnie już pohukiwali przed jaskinią z pałą w owłosionej dłoni, że lew jaskiniowy pożarł syna wodza. I że to wina syna bo głupi się na lwa zamierzył. A pewnie prawda taka, że nie na lwa tylko na jaskiniowa antylopę, a lew się trafił przypadkiem. A sami pewnie nie raz w lwa rzucali kamieniami:(

   No, ale wiecie co, ja wiernie czytam minibloga Miłozwierza. Na FB prowadzi i polecam ze szczerego serca. Wpisać "miłozwierz" i wyskoczą wam opisane humorystycznie i satyrycznie komiksy z kotem w roli głównej. Są krótkie, a opisy bardzo sytuacyjno życiowe. Dziewczyna z dystansem do siebie i świata, ogarnięta i nie płynąca z prądem. Ma swoje zdanie, które czasem bardzo delikatnie wyraża. I rozwaliło mnie, że pod jej jałowym emocjonalnie wpisem o popkornie do mikrofali, też się goownoburza wywiązała. Że i tam się znaleźli popękami co im sól himalajska przeszkadza do tego stopnia że postanowili shejtować i wyśmiać wszystkich łącznie z autorką.

   No weźcie, bez przesady, toż to tylko popkorn i to bez oleju palmowego. O co kaman?! Już na prawdę nie ma ciekawszych wpisów, do których można się przyssać i jadzić toksycznym sarkazmem poniżającym każdego w promieniu kilometra. Żenada.

   Osobiście mam na tyle farta i staram się być jednak na forum publicznym obła poglądowo, że hejt w swej najczystszej postaci mnie jak dotąd ominął. Oby omijał dalej. Zdarza mi się usuwać z komentarzy jedynie spam w obcym języku, który się ostatnio rozsiał, bo mnie drażni. 
Może też dla tego prawie nie mam wpisów podobnych do tego, nie chce kontrowersji, ale czasem się z człowieka ulewa.

A jak u was z tym hejtem? Zdarzył się, jaki był? 
Pozdrawiam serdecznie i do następnego.

46 komentarzy:

  1. Hejt, nieważne z jakiego powodu zawsze jest niedopuszczalny. Teraz jednak stał się tak powszechny w internecie, że ludzie przestali się się w ogóle zastanawiać nad tym, co piszą. A szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś to się po prostu darli nie proszeni o zdanie a teraz się drą na łamach internetu, bo muszą wyrazić swoją opinię, zazwyczaj głupią niestety, bo nie potrafią zapanować nad sobą.

      Usuń
  2. Hejt jest na topie totalnym. Jacy to muszą być zakompleksieni ludzie. Mądrzą się, obrażają, bo nie mają nic lepszego do roboty. Mnie się zdarzyły chyba dwa hejty. Ktoś chciał mnie bardzo obrazić, ale usunęłam komentarz idiotki i tyle... co tam będę tracić czas na pierdoły. Kiedyś też mnie oskarżono, że namawiam przyjaciółkę, by mnie promowała. To opublikowałam, bo żałosne na maksa. Przyjaciółka promuje, bo chce i się tego uparła. Olewam takie osądy i durne komentarze. Nie znają prawdy, ale muszą ocenić, bo przecież wiedzą lepiej i przecież każdy jest taki sam. Czasami aż głowa boli. Ktoś ostatnio poprosił o pomoc w grze, brat opowiadał. Oto jaką dostał pomoc: Ty ... sam sobie pomóż. Ty... po ch.. grasz, skoro nie potrafisz... ty .... . To już o pomoc nie można poprosić, czy co... No różnie bywa, ale hejt coraz większy, biedni Ci, co tak bardzo lubią gnębić innych. Życia nie mają zbyt ciekawego. No a może, by tak, zamiast pisać bzdety, zrobili coś pożytecznego... przecież wiedzą lepiej. Napisałaś bardzo odważny post, brawo. Wielkie BRAWO.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoja oddana przyjaciółka, tak mocno i prężnie promując Cię, może niechcący narobić właśnie między innymi takich "przyjemności". Skutek uboczny popularności. Będą oskarżenia o nagabywanie, o napastliwe zdobywanie fanów itd.
      Ludzie zdziczeli i nie mają gdzie wyładować frustracji, nie doceniają pozytywnych emocji bo się w nich gotuje. Po prostu dawno u nas nie było wojny i już nie pamiętamy jak to jest walczyć o życie.

      Usuń
  3. Czasem się zastanawiam jak to możliwe, że od 5 lat omijają mnie ci niedowartościowani? Może nie trafiają na blog, bo jaki hejter szuka kury albo kota na kolanach? Fb to inna sprawa, ale i tam na razie mnie omija. Poza tym takie wypowiedzi prosto z rury kanalizacyjnej kompletnie mnie nie ruszają - nie ma w tym ani zarzutów, ani argumentów, żadnego sensu, tylko czyste goowno. O ile to ostatnie może być czyste. Zachowuję spokój, bo też co innego można zrobić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobra postawa, też się jej trzymam bo też nie miałam okazji stanąć przed faktem bezmózgiej krytyki. I się zastanawiam czy skasowałabym taki komentarz, czy zostawiła na pastwę znajomych którzy, jak podejrzewam zaperzyliby się w moim imieniu. Sama czasem staję w obronie niesprawiedliwie shejtowanego znajomego,ale na poziomie, którego hejter zapewne nie zrozumie.

      Usuń
    2. I zapomniałam napisać, że piękne zdjęcia!

      Usuń
  4. Luna. Olewaj takie szczurki. Mocni w klawiaturze, bo wydaje im się, że są anonimowi. Nie są, ale komu by się chciało zadawać z ludzkim łajnem. Pies im mordy nie lizał, a za Miłozwierza serdecznie dziękuję! Ma dziewczyna TALENT PRZEOGROMNY!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! wiedziałam, że się spodoba, jest super i robi fajną robotę, bo umie wykorzystać bardzo pożytecznie swój potencjał odbiorczy, na przykład na pomoc jakiejś bidzie.
      Wiesz, ja się nie przejmuję tym co i jak piszą, tylko w głowę zachodzę czemu i po co? O społeczna i socjologiczna zagwozdka.

      Usuń
    2. Bo ludzie generalnie są wredni?

      Usuń
  5. Raz mnie na starym blogu shejtowała pewna "dama" i to tak wulgarnie, że sama byłam zdziwiona, iż kobieta takiego słownictwa używa. Wycięłam te komentarze, a potem zlikwidowałam blog, bo czytano go i na innym blogu dokładnie "omawiano". Zlikwidowałam źródełko, a na obecnych bardzo się pilnuje, by nie dać pożywki.
    Denerwuje mnie, kiedy ludzi mają rację, pozytywnie krytykują, ale za pomocą tak paskudnego słownictwa, że aż boli. Przecież to wszystko można normalnie, po ludzku powiedzieć.
    W ogóle poziom chamstwa słownego wzrósł strasznie, a ja jestem uczulona na takie chamstwo, bardzo uczulona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, nie wiem o czym był Twój poprzedni blog, ale aż mnie kusi zapytać, co napisałaś, że tak zareagowano? Czy też chodziło o twórczość artystyczną, że tak Cię obgadywano?
      Kultury to dziś niewiele w sieci, niestety.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Tak się złożyło, że z tymi paniami (bo było ich parę) spotkałam się w realu i niezbyt dobrze to spotkanie dla mnie wyszło. One spotykały się wcześniej. No i opisałam, ale nienachalnie i nie obrażając nikogo, że nie zawsze takie spotkania są dobre. Po prostu do nich nie pasowałam. I dostało mi się. A blog był taki ogólny o wszystkim. Potem go zawiesiłam, odwiesiłam, w końcu zrobiłam nowy- Jaskółkę, a potem ten drugi o robótkach.

      Usuń
  6. Nie wiem, czy takie komentarze nie powstają z ludzkiej zazdrości. Niestety nasze społeczeństwo jest w większości takie, niestety. Ja nie przejmuję się takimi komentarzami, chociaż nigdy takowych u siebie nie miałam. Nie czytam też takich doniesień, bo nie chcę , bo są przykre,bo najczęściej źle napisane, bo dziennikarstwo teraz zeszło na "psy". Biedne psy, takie mądre i dobre, a tu takie nie najlepsze porównanie:)
    Pozdrawiam serdecznie.
    Nie mam fb (zamierzone) więc nie odwiedzę Miłozwierza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co prawda t prawda, artykuły są tragicznie napisane,z błędami i bez większej głębi. Często piszący są mocno niedoinformowani.
      A zazdrość, często jest motorem napędowym, ale sądzę, że częściej kompleksy i cheć wyrzucenia z siebie frustracji.

      Usuń
  7. U mnie niestety musiałam włączyć komentarze dla zalogowanych, bo pojawił się anonim życzący naszemu kotkowi smierci wpisami typu "żeby zdechł" itd więc po prostu usuwam, a na fb tez pojawiła sie jakaś taka mądra to została zgłoszona i zbanowana. Może życie taką nauczy kiedyś czegoś jak kopa dostanie. Niestety bywają takie "elementy" w sieci... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, to co opisujesz jest kontrowersyjne, nie zawsze jestem zgodna z Twoimi decyzjami, ale nie jestem na Twoim miejscu i jedynie mogę napisać co bym być może zrobiła, w sposób jak najmniej ubliżający i raniący. Na tym polega kultura osobista, możemy mieć odmienne poglądy a zachowywać się poprawnie.
      A na nauczkę dla tych osób bym nie liczyła, odporne są.

      Usuń
    2. JA opisuje jak Amber się ma a Wet decyduje i jak widać dobrze decyduje bo on nagle nas przekonał, że chce żyć a wyniki poprawił kiedy wszyscy już się poddali...

      Usuń
  8. Usuwam nienawistne komentarze, szkoda, że blogger teraz coś pokręcił i nie wyświetlają mi się w powiadomieniach jak do tej pory.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie tylko u mnie nie mam powiadomień na mailu? Myślę, że to coś z RODO ale czemu, nie wiem i szkoda trochę.

      Usuń
  9. Poruszyłaś bardzo przykry temat, który świadczy o tym, co tak naprawdę w ludziach siedzi. To bardzo przykre i zamiast znikać to wręcz narasta i rozszerza się. Temat na tyle mało przyjazny mej naturze, że mimo starannego czytania skupiałam się mimowolnie na zdjęciach :) A zdjęcia wyszły Ci świetne :D
    pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, nie lubię postów bez zdjęć bo wydają mi się takie suche, a nie miałam pomysłu jak ozdobić treść.
      Temat jest cały czas gorący i na topie, ale go omijam. Z tym, że właśnie ostatnio mnie aż załamało to co się dzieje i musiałam sobie jakoś ulżyć.
      Następny będzie już typowo letni i pogodny, zapraszam niebawem.

      Usuń
  10. Zdjęcia wspaniałe, modele na medal! a hejt, no cóż ,hejtuja ci, ktorzy niewiele mają do powiedzenia a ich słownik jest tak ubogi, że stać ich tylko na wyzwiska, obelgi ubliżanie. Nie mają zadnych zainteresowań prócz właśnie hejtowania. Tak naprawdę to biedni ludzie,zarażeni nienawiścią jak trądem, życie zamiast być piękne i pożyteczne, im mija na sączeniu jadu, pewnie nie wiedzą,ze można zupełnie inaczej . Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie opisałaś - Wirusy. I myślę że hejterzy to właśnie takie ludzkie wirusy o średnim stopniu zjadliwości.

      Usuń
  11. Dokładnie mam tak samo! Unikam wypowiadania się o pewnych kwestiach, ale nie dlatego, że nie mam nic do powiedzenia, ale dlatego, że potem trzeba odpierać głupie argumenty idiotów. Na to nie mam ochoty. A w dzisiejszych czasach ludzie myślą, że im wszystko wolno, zwłaszcza w Internecie. Ogólnie uważam, że gatunek ludzki zmierza ku zagładzie, po drodze czyniąc tyle zła..... mnie to się w głowie nie mieści.

    A Miłozwierza uwielbiam! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to mamy takie samo zdanie o naszym gatunku.

      Usuń
  12. A wiesz... też czytam komentarze pod artykułami i ręce załamuję... w ludziach jest tyle zazdrości, nienawiści i naprawdę zero obiektywizmu co mnie bardzo martwi; kiedyś tego nie było
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś to jak człowiek chciał coś skomentować to musiał albo twarzy w twarz, co groziło ciosem w tęże, albo istniało ryzyko, że ktoś komuś powie, co ktoś powiedział, a żeby napisać anonima to wymagało nakłady pracy, więc się darł taki nad gazetą sam do siebie i biednej rodziny.

      Usuń
  13. Hejt jest mi znany właśnie z portali społecznościowych. Mam go w głębokim poważaniu,na blogu nie mam,bo nie jest popularny ☺ pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Czasem się zastanawiam, po co ludzie to robią, znaczy po co hejtują, po co marnują swoją energię na puste i nic nie zmieniające słowa? Do dzisiaj nie wiem...
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, jak po co, żeby się wyładować. Zaistnieć we własnych oczkach.
      Nie mają lepszej drogi dla energii, bo zazwyczaj to mało rozgarnięci frustraci bez głębszych zainteresowań i przemyśleń.

      Usuń
  15. jak to jest , że dzisiaj drugi post - dwa zupełnie odmienne blogi, Twój Marysiu i pisarki Magdaleny a prawie o tym samym??
    smutne, ale chyba szerzy się w szybkim tempie głupota, zawiść i nietolerancja... smutne... i to jak...
    nie ma znaczenia, czy ludzie z otoczenia czy wirtualnie... niestety...
    jak w tym szaroburym świecie wytrzymać? jak dostrzegać kolory? chyba zacisnąć zęby, przymknąć oczy i uszy... tylko czy wtedy nie przeoczymy czegoś/kogoś wartościowego???
    ściskam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jest ryzyko, że się przeoczy coś wartościowego jak się schowany i zaskorupimy. Nie da się zupełnie uciec, chyba tylko do jakiejś pustelni, ale nawet tam Ci przyjadą i powiedzą żeś dziwak i wariat.
      Jak widać temat się mocno aktywował skoro kilka osób się do niego odniosło. Pozdrawiam.

      Usuń
  16. Szczęście ale jak dotychczas los ustrzegł i oprócz pojedynczych w angielskim (ale miłych choć bezosobowych) hejt mnie nie dopadł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę Ci aby nigdy nie trafiło na Ciebie i na siebie też...Pozdrawiam.

      Usuń
  17. hmm nie wiem co to, takie dziwne słowo.
    Zmam krytykę i pochwały; znam dobre słowo i uwagi, które motywują. O hejcie nie wiem nic

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana jesteś inteligentna, więc nie będę Ci wyjąśniać rzeczy które znasz. Mam nadzieje, że nie z autopsji. Pozdrawiam.

      Usuń
  18. Dzięki za polecenie Miłozwierza, świetne komiksy ma :) co do hejtu to nie unikniesz ludzie muszą się chyba jakoś dowartościowywać.
    Nie hejtuj hejterów :P lepiej ich zignorować i tyle. Ewentualnie usiąść sobie ze swoim ulubionym popcornem i poczytać uśmiechając się pod nosem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, że jest świetna. Mnie się na szczęście udaje unikać, tylko nadal mnie zadziwia jego skala.

      Usuń
  19. Chyba każdy bloger doświadczył obraźliwych komentarzy. Autorzy hejtu są anonimowi i przez to czują się bezkarni ! Ja też doświadczyłam obraźliwych komentarzy i już byłam blisko zlikwidowania bloga ! Po dłuższej przerwie wróciłam do blogowania bo tęskniłam za blogowymi przyjaciółmi !
    Uwielbiam oglądać Twoje śliczne przytulaśne kotki :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale, Elu, Jak?, za co? Przecież ty tak pięknie piszesz o ptakach i przyrodzie, do czego się tu przyczepić, co hejtować? No nie wpadłabym choćbym siedział i godzinę. Ale we mnie nie ma nienawiści i jadu. Może dla tego jestem tak mało kreatywna w obrażaniu innych:) Pozdrawiam.

      Usuń
  20. Hm...moja siostrzenica ma synalka,który własnie skończył gimnazjum. Kocham go bardzo, bo to miłe , mądre i oczytane dziecko.Z pasją , z zainteresowaniami.Dziecię pewnego razu postanowiło skorzystać z komputera matki i po swoim wpisie (raczej popisie) , nie zamknął strony.
    Oczom rodzicielki ukazał się obrzydliwy, wulgarny wpis, że uwierzyć nie mogła, że to jej dziecię. Zawezwany delikwent zaczął sie mętnie tłumaczyć, a na koniec stwierdził, że tak napisał bo...nie wiedział co pisać, a mu sie nudziło.Moja siostrzenica to mądra osoba, więc spokonie i rzeczowo wytłumaczyła mu, że takie zachowanie jest bardzo niewłaściwe. Jestem pewna że już się nie powtórzy, bo w gruncie rzeczy to mądry i dobry chłopak. Tylko zastanawiam się ile jest takich wpisów z głupoty, niewiedzy, nudów??? Myślę, że ludzie nie są tacy żli, tylko postęp informatyczny szybko się dokonał, a edukacja w tym zakresie dopiero raczkuje.
    ps. fantastyczne te pieszczochy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądzę, że masz sporo racji. I mam nadzieję, że młody się ogarnie i już na prawdę nie popełni tego głupstwa.

      Usuń
  21. Mnie na szczęście hejt nie dopadł, ale u mnie nie ma się do czego przyczepić, no bo jak: o motylka?:) Ale widuję różne wpisy. I szokuje mnie ich ilość. Jest tego paskudztwa coraz więcej. Nie rozumiem takich ludzi. Agresja, wulgarność. Takie osoby z klapami, nie uznają innych argumentów, a często wrzeszczą na zasadzie "bo nie i już". Próba jakiejkolwiek dyskusji mija się z celem. Oni umieją tylko atakować. Biedni ludzie...
    Kiedyś chętnie czytałam komentarze, można się było czegoś dowiedzieć, uśmiechnąć. Teraz takie to rzadkość.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Ci którzy mają coś do powiedzenia, nie udzielają się już. Za to Ci którzy raczej powinni milczeć - odwrotnie, ech...

      Usuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.