sobota, 7 lipca 2018

Szepty lasu i świetliki

Kochani, jestem w dziczy, nareszcie. Rodzinka ogląda mecz, podobno dobry.
A ja z kielonkiem półsłodkiego winka wyszłam na werandę i co mnie spotkało? Nietoperze. Te o których pisałam blisko rok temu, co mieszkają całym stadkiem u nas pod dachem gdzieś w rozszczelnieniu. Ćwierkają i skrzeczą po swojemu i co chwile któryś wyrusza na nocne łowy. 1, 2, 3... 5, 6... kilkanaście ich wyfrunęło i zygzakiem do lasu. Polujcie kochane łapcie komary.
A po drugiej stronie domu, na drutach siedzą jaskółki i też ćwierkają po swojemu. Dzienna zmiana się żegna, nocna idzie do boju, jak to wspaniale jest ułożone.
Dziś zaćmienie księżyca... do tego spadają gwiazdy, co za noc. Ciekawe czy będę miała jakiś sny, czy winko mi je zamuli. Ale zanim zasnę idę do lasu. Księżyca nie widzę, stoję na środku stawu i nic. Nie wiem gdzie jest. A gwiazdy, owszem, siedzą na firmamencie jak zawsze. Wracam powoli w stronę domu i co... świetlik, jeden, za nim następny. Są!!! Moje robaczki świętojańskie poczekały na mnie. Kochane. Wchodzę do lasu bukowo dębowego. Jest ich coraz więcej, prawie się ze wzruszenia popłakałam i wino nie miało z tym nic wspólnego:) Za to las w ciemności wydawał niesamowite dźwięki. Zupełnie inne niż za dnia. Całe poszycie się ruszało i miałam wrażenie, ze drzewa do mnie szepczą (to na prawdę nie ma nic wspólnego z winem, na prawdę). A jak pachniał, magicznie. Niesamowite przeżycie, czemu ja do tej pory nie chodziłam nocą po lesie?

Susza nadal nas męczy i wykańcza. Ogórków nie będzie, fasolka pięknie się pozawiązywała ale nie ma siły rosnąć. Staw jest zielony i faluje... strumienia brak. Las wygląda na bardzo zmęczony, liście takie bez życia, cicho jakoś. Owady korzystają, chociaż i one cierpią na brak wody, przynajmniej niektóre. Wieczory chłodne, w nocy jest czym oddychać. Nie wiem jak wy ale ja czuje się jak w pełni sierpnia.
Widziałam pięknie wiszącą w powietrzu nad skoszonym polem jakiegoś zboża, pustułkę. Do tej pory widywałam je jedynie w okolicy wież kościelnych w centrum Wrocławia - czyli bardzo wysoko. Od razu mi się humor poprawił, ale jako, że jechaliśmy samochodem po trasie szybkiego ruchu to nie było szans na fotografowanie, a szkoda trochę.
Na pocieszenie od wszechświata dostałam sarenkę.









38 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Też mi się bardzo podobało to króciutkie spotkanie. Zwłaszcza, że to było pierwsze w tym roku.

      Usuń
  2. MArzenie ta sarenka, ze ja nie mam szczescia spotkac sie z takim cudem...jakie zdjecia !!! chce sarenke!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym roku to ja tez nie miałam szczęścia, a ta była pierwsza i to bardzo blisko, pod domem, przeszła przez śmierdzący rów i szła niespiesznie wzdłuż pola. Dosłownie kilka metrów ode mnie i naszego zdziwionego psa.

      Usuń
  3. Zakochałam się w tej sarnie:)Świetliki...nie wiem, kiedy je ostatni raz widziałam. Chyba z 45 lat temu:( A przecież są bardzo urokliwe:)
    Miłej niedzieli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak była dzieckiem nie wierzyłam w ich istnienie jak mi tata opowiadał, puki ich na własne oczy nie ujrzałam i... zakochałam się na amen. Dla mnie rok kiedy ich nie mam okazji zobaczyć to wielka strata.

      Usuń
  4. Ślicznotka.:) Świetne to zdjęcie z "peruczką".:)))
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że nie zauważyłam tej czuprynki z trawy:) Ona się wtedy mi przyjrzała i zamiast jak zwykle uciec, powoli sobie odmaszerowała.

      Usuń
  5. Jaka śliczna sarenka. Cudowne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, odpowiadam za zdjęcia, za urodę sarenki już niestety nie. A może stety. Pozdrawiam.

      Usuń
  6. Zazdroszczę nocnego spaceru po lesie. Mam go niby za płotem, ale nocą jest raczej niedostępny, bo nie ma ścieżek i porośnięty jest jeżynami.
    W powietrzu i nie tylko czuję się już koniec sierpnia, jarzębina już czerwienieje. Na sarenkę miło popatrzeć, taka ciekawska. Serdecznie pozdrawiam M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, no jak porośnięty jeżynami to lepiej się nie zapuszczać po ciemku, można marnie skończyć. U mnie jarzębina już czerwona, ale wrotycz dopiero zawiązuje pąki kwiatowe.

      Usuń
  7. Nietoperze, jaskółki, świetliki... Bardzo bogato :). Wieczór jest wyjątkową porą na obserwacje przyrody, ja niestety jednak nie mam możliwości wybrać się nocą do lasu. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście uważam, że wczesny poranek jest bogatszy, ale dla mnie nieosiągalny jako że jestem śpiochem. Więc się zadowalam zmierzchem:)

      Usuń
  8. Pięknie piszesz .Mam wrażenie że spaceruję razem z Tobą.Śliczne zdjęcia.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, bardzo mi miło, chociaż pisałam ten post bardzo spontanicznie i nie kombinowałam nad stylem. Ale ciesze się, że odpowiada. Przesyłam uściski.

      Usuń
  9. Ależ świetny wypoczynek !!! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do pełni szczęścia to mi brakowało burzy i deszczu. Zamieniłabym teraz najpiękniejszą pogodę na tydzień opadów. Kijanki pozdychały uwięzione w kałuży po odpływie wody ze stawu.To smutny widok.

      Usuń
  10. Magicznie u Ciebie:)Nawet nie wiedziałam, że było zaćmienie...
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To podobno mu zaćmiliśmy księżyc, może dla tego nic nie wiedziałam. Rano natomiast widziałam jego biały sierp na błękitnym niebie. Pozdrawiam.

      Usuń
  11. Twoja relacja jest mi bliska. Codziennie chłonę letnie noce na wsi. Tylko sarenki tak blisko nie mam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę tej codzienności, dla mnie to rarytas. raz, dwa razy w miesiącu... Dla tego chłonę każdą chwilę.

      Usuń
  12. Fajne tak się wsłuchiwać w przyrodę :D
    Piękna sarenka , zdjęcia przecudne !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Kocham dźwięki natury, niestety przyjechali sąsiedzi a wnukiem i ten mały gałgan nie wie co to cisza, drze się na całą łąkę od rana do nocy a ma ok 7 lat więc to nie jest takie dziecięce kwilenie. Ech.

      Usuń
  13. Jaka ta sarenka cudna 😍 chyba bym się bała w nocy do lasu wejść.... ale trochę zazdroszczę tego doświadczenia;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, ja daleko nie poszłam, raptem kilkanaście metrów od domu, słyszałam psa rodziców. No i towarzyszył mi mąż:)

      Usuń
  14. No i popatrz. Przez te głupie jelenie kompletnie zapomniałem o świetlikach! W ubiegłym roku było ich zatrzęsienie i jest to jeden z najmagiczniejszych obrazków w świecie P. Przyrody. Na Warmii jest podobnie. Wczoraj przetrząsaliśmy krzaczory w poszukiwaniu płowych i dotarło do mnie, że to już nie zabawa, ale ciężka harówka w pocie czoła i całej reszty. PS. Sarna żyleciasta:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, a ja nie widziałam jelenia w naturze, poza tą jedną łanią milion kilometrów ode mnie w maju. Przy takiej pogodzie to siedzenie w bezruchu może być męczarnią i harówą.

      Usuń
    2. Ale ja nigdy nie siedzę w bezruchu:)))

      Usuń
  15. Właśnie wróciłam z Kalpapady i tak tam było jak u Ciebie. Nocna zmiana do boju, robaczki świętojańskie na ziemi i gwiazdy na niebie a ja między nimi na materacu przed maleńkim namiotem. Dzikie życie. Tylko winka nie było. I takiej sarenki też.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to wspaniale, namiot, super sprawa - słychać nocne życie. I nie trzeba winka, u mnie było bo rodzinka.

      Usuń
  16. Masz dobre oko i wszędzie coś ciekawego wypatrzysz. Cudowna sarenka!
    Miłego dnia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ją jednak najpierw usłyszałam, a usiałabym być ślepa żeby nie zobaczyć jak szła kilka metrów ode mnie.

      Usuń
  17. Nietoperz, zaćmienie, spadające gwiazdy, świetliki po prostu sama magia :D
    A sarenka przeurocza <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, magia w najczystszej postaci, coś pięknego.

      Usuń
  18. WOW.
    Przepiękne zdjęcia. Zaczarowałaś mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo mi miło się niezmiernie sie cieszę. Pozdrawiam.

      Usuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.