niedziela, 14 października 2018

5 urodziny i polubić siebie

Tak, to już się stało faktem. Mój blog 15 października obchodzi piąte urodziny:) Jak, gdzie, kiedy? No minęło jak z bicza strzelił. Przyznam wam się, że to mój najdłużej i najintensywniej prowadzony projekt. Kiedy go zakładałam, spontanicznie bardzo, bo rozpoczęła się wtedy też moja przygoda z haftem, to nie wierzyłam, że pociągnę to choćby pół roku. 
Znałam siebie i wiedziałam, że nic tak dobrze mi nie wychodzi jak porzucanie rozpoczętych prac. 
Ale tu zaskoczenie, okazało się, że nie tylko nie porzuciłam tego w ciul, ale też stało się to świetną trampoliną dla wielu innych dziedzin z mojego życia. Wiele osób które prowadzą blogi zapewne wie, o czym pisze, o tym, że to mobilizuje. Że nadaje sens i mocniejszy koloryt temu co robimy. 


Nawet nie wiem co miałabym napisać więcej. Jest to dla mnie osobiście jakiś powód do dumy, takie małe zwycięstwo. 
Zawarłam na tych stronach niemal całe moje życie. Jest tu moja dusza, moje koty i moje prace. Wszystkie techniki, sukcesy i porażki, które nazywam lekcjami. Bo czy w hobby mogą być porażki? Moim zdaniem nie, ale to jest moje zdanie od bardzo niedawna. Bo od niedawna dałam sobie więcej luzu.
Usiadłam kiedyś i pomyślałam  - jaka ja na prawdę jestem?  Nie szukałam odpowiedzi dla czego jestem jaka jestem ale JAKA właśnie jestem. 
Na chwilę obecną w wieku lat 36 nadal jestem chaotyczna i kompletnie niezorganizowana. Z organizacji to lubię najbardziej rezygnowanie z niej. Z dziką lubością zaburzam nałożony wcześniej porządek postępowania. Bo nawet kiedy to ja sama sobie coś narzucam to nie lubię tego i jeśli mogę to zrywam te pęta. 
Czy to jest dobre - nie oceniam już. Już, bo zawsze oceniałam i oczywiście negatywnie, bo przecież taki niezaplanowany styl życia, jest taki niepoważny, niedojrzały, niedorosły... 
Ble... skostniały. Z jednej strony podziwiam, autentycznie podziwiam ludzi którzy umieją żyć i funkcjonować jak od linijki, z kalendarzem, plannerem i zegarkiem w reku. Z drugiej strony od razu widzę jakąś taką mentalną srebrną klatkę i smycz. Ja tak nie umiem i wiecie co. Od kilku dni podoba mi się to. 
Chciałabym tylko wyjaśnić, że to wszystko dotyczy mojego prywatnego i twórczego życia. Wiadomo, że jak nadchodzi termin opłat to najpierw one, potem kupię inne rzeczy. Że jak trzeba coś w danym terminie to nie problemu. Ale narzucać sobie rytm dnia, każdy tak samo, w tych godzinach to, w tych co innego i tak codziennie jak od jakiegoś algorytmu. Nie dla mnie. 
Ma to wiele wad, chyba więcej niż zalet, ale próbowałam żyć w planerem w dłoni. Dusiłam się. 


Zatrzymałam się i stwierdziłam, że ja lubię siebie taką jaka jestem. Spontaniczność to jest to co uśmiecha się do mnie każdego dnia. To danego dnia rano zastanawiam się co będę robić w swoim czasie wolnym. Nie lubię się zmuszać do danej rzeczy bo nie wychodzi ona dobrze. Jeśli nie czuję pędzla w dłoni i nie idzie mi mieszanie farby, to z obrazu nic dobrego nie wyjdzie, tak samo wiem,że popełniam dużo błędów w hafcie kiedy nie chce mi się wyszywać, a zapisałam sobie, że w tę Niedzielę będę wyszywać i kropka. 
Poszatkowana jest ta moja twórczość, bardzo, ale to jest ciekawe. Nie zanudzam znajomych i was tym samym. 
A tak na koniec to mam wrażenie, że cały ten wpis ma jakiś taki wydźwięk usprawiedliwiania się. A nie o to mi chodziło. Bo nie mam powodów się przed kimkolwiek usprawiedliwiać ze swojego charakteru. 

Najdziwniejsze, że z życiu zawodowym jest zupełnie odwrotnie. Tam jak mam zadanie, to muszę mieć dokładny plan, zrobiony przez siebie i trzymam się go. A kiedy z jakiś powodów zostanie on zaburzony, wkurzam się i nieraz lekko panikuję. Może to kwestia odpowiedzialności. W swojej pasji jestem odpowiedzialna jedynie sama przed sobą, a tu mam wiele pobłażliwości. 
No rozpisałam się i to bez większego ładu i składu...
Więc, zakończę wielkim podziękowaniem dla Was. Za to że jesteście tu ze mną, że się odzywacie i że mnie wspieracie w tym szaleństwie jakim jest życie. 
Jeszcze na koniec - Ciapek poradził sobie z zaparciem, ale to co mu pomogło w pierwotnym problemie wywołało taki dyskomfort... parafina wychodziła mu tyłem przez dobre dwie doby i mój czyścioch tak to przeżywał, że wylizał sobie łysy placek nad gwiazdką dupną pod ogonkiem.  
To do następnego wpisu w którym pochwalę się najnowszymi dziełami i wyjaśnię dla czego na moim stole stoi kieliszek z mililitrem najtańszej wódki. Czasem stoi tak długo, że ona wyparowuje, więc uspokajam, nie mam problemu alkoholowego. 

27 komentarzy:

  1. Pięć lat :-) ja dopiero raczkuję. Ale już zauważyłam, że pisanie na mnie wpływa. Wpływa pozytywnie. Nie pozwala zostać w strefie tzw. komfortu. I niezorganizowanie znam. Bardzo znam. Problem z kontrolą. Tak jak ty układam się ze swoja spontanicznością :-) Twoje prace są przepiękne. To co robisz służy ci. Twoje zdjęcia są cudne. I kociambry :-) Tym czym jesteśmy, emanujemy na świat. Pięknem emanujesz Luna :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Pięknem emanujesz Luna", no rozpłynęłam się. Dawno słyszałam tak pięknych i aromatycznych słów. Nastroją mnie na cały dzień, dziękuję.

      Usuń
  2. Oj to gratulacje!
    Ja tez jak zakladalam bloga to nie widziałam e tyle lat minie ani ze tyle osób poznam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowe, wspaniałe i niezmiernie ciekawe znajomości to jest jeden z najwspanialszych aspektów prowadzenia bloga.

      Usuń
  3. Mam podobnie - tak zacznę aby ogarnąć myśl, która się zrodziła. W domu swoboda w pracy - ścisły grafik. Wydaje mi się, że tak jest bo nie chcemy sobie dokładać zbędnej roboty, z tym grafikiem i ścisłością prościej, aby niczego nie pominąć, schematycznie krok za krokiem i dalej, dalej... ścisła samokontrola tej mentalności - przerywania zaczętych prac. Odpowiedzialność? Może i tak ale dodałabym świadomość, że tam trzeba te prace wykonać.
    Z wielką przyjemnością przeczytałam twoje rozważania, nie odebrałam tego jako tłumaczenie a raczej zaduma nad samą sobą, dzięki temu i ja mogłam podążyć za samą sobą i znaleźć wiele wspólnego.
    Gratuluję pięknej rocznicy i mam nadzieję, że nadal będziesz pisać i dzielić się swoją codziennością bo ogromnie się cieszę, że się poznałyśmy :) Życzę Ci wszystkiego dobrego :D Foty cudne a na nich kociaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewniam, że nie mam w planach zamykania bloga, czuję się tu coraz lepiej i chociaż piszę posty nieco rzadziej niż na samiusim początku, to jednak nie wyobrażam sobie, że nie mam tego miejsca, tych ludzi i emocji z tym wszystkim związanych. To jest moje miejsce w siebie, o wiele ważniejsze niż strona na FB.
      Ja również się bardzo cieszę, że miałam okazję Cię poznać, Ciebie i Twój świat, ogród i kozy:)

      Usuń
  4. Serdecznie Ci gratuluję! :) Najważniejsze to umieć żyć w zgodzie ze sobą, bez porównywania z innymi, z dużą dozą akceptacji i wyrozumiałości dla siebie :)Chociaż o tę "samowyrozumiałość" trudniej, niż o samokrytykę.. P.S. Kociaki przekochane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą akceptacją to jest niestety tak, że od dziecka jest ona nam odbierana. Nie mam pojęcia czemu. Dziękuję za wpis i pozdrawiam.

      Usuń
  5. W takim razie życzę Ci jeszcze tak z...50 lat weny twórczej i inspiracji... a potem to już Ci tak wejdzie w krew, że żadne namawiania nie będą potrzebne;)))
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekaj, niech policzę... będę miała 86 lat i jeśli mnie demencja nie zajedzie to wątpię żebym miała siłę rysować czy wyszywać, ale możliwe, że będę miała jakieś bioniczne wszczepy... ciekawe jak to będzie za te 50 lat.

      Usuń
  6. Gratuluję i życzę kolejny wielu twórczych blogowych rocznic :-D
    Ps.:
    Piękne zdjęcia komciambrów ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, kociambry sa zawsze piękne bo to wspaniałe stwory.

      Usuń
  7. Każdego roku mam zamiar napisać ile to lat minęło blogowania i co ?... znowu zapomniałam a stuknęło już sporo latek
    życzę Ci długiego blooooooogowania !
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to się zdarza. Czasami siedzę i się zastanawiam ile to już jest, a tyk roku jakoś tak mi wpadło że się zbliża rocznica i stwierdziłam że upewnię się która. A tu taka okrągła.

      Usuń
  8. Zapomniałam napisać, że cudne masz kiciaki... głaski ode mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Serdeczności urodzinowe!!! Pisz Marysiu, pisz:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję z całego serca i ... Wzajemnie kochana, pisz.

      Usuń
  10. Gratulacje:):) I życzenia następnych udanych lat blogowania:) Takiego, jakie dla Ciebie jest ważne i w jakim się najlepiej czujesz.

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo dziękuję za takie życzenia, są szczere i wspaniałe. Pozdrawiam i bardzo się ciesze, że Cię poznałam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Każdego, drugiego dnia stycznie otwieram kalendarz i zapisuję w nim plany i takie tam i obiecuję sobie. Każdego, trzeciego stycznie porzucam ww. i nie ważne, czy to praca, czy to nie praca:) Także ten ... sama wiesz. PS. Jeszcze się od odezwę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobrze wiem. Oj bardzo.
      Ok, czekam cierpliwie i spokojnie.

      Usuń
  13. Pięć latek to już poważny przedszkolak, a pięć latek w blogosferze, to już niezły dorobek.
    Więc kolejnych twórczych 5 - 10 - 15.......
    Aby sprawiały tylko samą radość i dawały ogrom satysfakcji.
    Nieważne co tworzysz, ważne że od serca. A filcowanie, malowanie i haft płaski = to Twoje wielkie atuty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspaniałe życzenia Elu - moje serce się cieszy kiedy je czyta. Ściskam.

      Usuń
  14. W pracy odpowiedzialność, po pracy luz.I tak ma być, i tak trzymać.
    Rocznicy gratuluję ,życzę dalszej wytrwałości i weny twórczej .A także nadal niespokojnej duszy,bo dzięki niej Twój blog jest barwny ,prace niepowtarzalne,techniki nieprzewidywalne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! I właśnie nazwałaś to co mi się po głowie plątało. Że dzięki tej swojej niestabilności twórczej, jestem ciekawa. I wiesz, też to juz w sobie polubiłam i zaakceptowałam. Tę różnorodność. Dziękuję Ci gorąco za te słowa.

      Usuń
  15. Gratuluję takiej wspaniałej rocznicy.
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  16. No właśnie tworzenie to wolność, hehe Ten post jest potwierdzeniem mojego posta, chociaż ja nie umiem mało rzeczy ale tworzę i teraz już sobie nie wyobrażam życia bez tego, hehe

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.