środa, 17 października 2018

Kolorowe kredki... z pudełeczka wyjęłam

No hej kochani. Na wstępie pragnę wszystkim podziękować za te przemiłe życzenia z okazji piątych urodzin. Jak napisała Ela, jestem już duży przedszkolak! I jak na przedszkolaka przystało - bawię się kredkami:)
Moja mentalno - twórcza sraczka, o której pisałam dwa posty temu osiągnęła w pewnym momencie takie apogeum, że mogłam już tylko zrobić dwie rzeczy. Albo oszaleć i zacząć wrzeszczeć, albo się zatrzymać nadwyrężając wewnętrzne pasy bezpieczeństwa i obrać jakąkolwiek drogę byle nie kręcić się w kółko jak bączek. Zatrzymałam się! Prawie mnie cofnęło od gwałtowności manewru. Kilka głębokich oddechów i jak pył po walce opadł, chwila zastanowienia.  
Co mi pozwoli potworzyć, bez nakładu miejsca i bałaganu i mam to w domu. Co jest nie skomplikowane i szybko schowam. 
Kredki. 
Medium artystyczne traktowane po macoszemu przez wielu i zapomniane przeze mnie po dwóch średnio udanych próbach. 
Dobra, nie ważne, udane czy nie, wyciągam i maluje.
Tak, właśnie MALUJĘ, bo kredkami można i rysować i malować. I zależy to tylko od tego jak to robimy i jaki jest efekt końcowy. Kreski czy plamy.  
Na szybko machnęłam szkic kowalika, którego popełniłam z półtora roku temu farbami. Od początku praca miała być po prostu metodą na wyciszenie i ćwiczeniem. 
Oto efekt. Format A4
 Dużo tu kombinowałam, eksperymentowałam, bawiłam się. 
Kora jest słaba, ale nie miałam już za bardzo weny do jej dopracowywania. Będzie kiedyś do porównania z innym obrazkiem, jeśli powstanie i będę podziwiać progres.  
Całą pracę wykonałam kredkami które dostałam od koleżanki, firmy Faber Castel Aquarela. Zestaw 24 kolorów, z niższej półki tej marki, sądząc po obrazku na opakowaniu, dla dzieci. Teraz już nie mają ich w ofercie, mają jakieś lepsze. 
Pomimo, że to kredki akwarelowe, czyli takie które po narysowaniu można rozprowadzić wodą, to ja nie lubię tego efektu. Wspominałam, że zdradzę, czemu przy tworzeniu kredkami stoi u mnie na stole mililitr wódki. Ano, bo zamiast wody, ożywam alkoholu do ujednolicenia warstw. Ale na małych powierzchniach. Poza tym alkohol wzmacnia pigment. I zabarwia białe pory papieru, które nie chcą się pokryć samą kredką. No i odparowuje, więc szybko można nakładać kolejną warstwę. 
Powiem wam, że jestem sama zdziwiona, że mi ręka nie umarła po zrobieniu tego tła. Wymagało użycia sporo siły.
Tak czy inaczej, mój kołowrotek został szczęśliwie zatrzymany, nie miał szans samoistnie zwolnić i wyciszyć, więc wyżyłam się na kredkach. Skutek - boli łokieć, nie przyzwyczajony do pracy w takiej pozycji. I to z siłą. 
No ale złapałam bakcyla - znów. Kolejnego... Ciekawe na jak długo?
Pozdrawiam serdecznie.
 

35 komentarzy:

  1. Ja tymi kredkami koloruje :) ale mam wersję bez aqua i 48 kolorów ;) ale ja koloruje tak dla samej siebie. Na blogu niewiele jest zdjęć. Na instagramie mam :)
    wcale nie jest źle to drzewo. Mi by nawet tak ten ptak nie wyszedł w 1/100 trzeba mieć talent!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Talent talentem, ale ćwiczenia i nauka są jednak nieodzowne. No i czas. Faber Castel ma wiele rodzajów kredek, nawet takie po kilkaset zł.

      Usuń
  2. Mam duzo kredek, bo one sa takie ladne jak leza w sklepie :)) Czasem zaczynam kolorowac kolorowanki, ale mi sie nudzi i potem corka konczy :) Talentu do rysowania zdecydowanie nie mam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Talentu nie trzeba za wiele, czasem wystarczy niezłe oko i dużo pracy - na prawdę dużo pracy. I można osiągnąć takie efekty że szczęka opada.

      Usuń
  3. Lubię kredki. A najbardziej Bambino, te stare. Świetnie się nanoszą i rozsmarowują. A akwarelowymi też lubię :-) Z alkoholem nie wiedziałam. Spróbujemy. Kowalik bardzo fajowski. Kora ciut za gładka :-) Ale wyszło ślicznie i tło ogromnie mnie się podoba ;-) Akt twórczy przerobił chaos w kreację :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach Bambino wywołuję we mnie całe morze wspomnień. Kora faktycznie za gładka mi wyszła, ale to efekt zmęczenia artysty. Juz nie miałam zapału do kończenia tego obrazka, już myślałam o nowym. Cieszę się z tego, że tworzę. To uspokaja myśli.

      Usuń
  4. Już widzę tę nitkę na hafcie:):):):)Bajeczny jest Twój kowalik. Nie potrafię rysować i nawet już nie próbuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że myślałam o tym aby wyhaftować kowalika. Ale tyle rzeczy ja chciałabym wyhaftować... przyjdzie na to czas. Teraz kredkuję:) Proces o wiele szybszy.

      Usuń
  5. :) widzę, że u Ciebie pasja goni pasję!
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak na prawdę to to chyba jest jedna paska twórcza.

      Usuń
  6. Na stole mililitr, a pod stołem 0,7. Ech Ci Artyści ... PS. Nie będę się mścił (nie tym razem) i napiszę, że kowali we wielką dechę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie 0,7 panie, tylko resztki z połówki czystej i już nie są czyste. Więc ostrzegłam męża żeby przypadkiem do drinków nikomu nie dodał bo tam resztki kredek już pływają. No chyba, ze trafi się ktoś kogo nie lubimy:)
      A ja sądziłam, że ty z tych nie mściwych. Ale już wiem czemu mi suka na kogutach pod oknem stoi od kilku dni.

      Usuń
    2. Wóda na kredkach? Zacny pomysł, zwłaszcza że święta za pasem! Z mściwych, z mściwych. Co zaś tyczy obrzydliwych stosunków międzygatunkowych, to nie do mnie to pytania, gdyż ja się patologią w świecie zwierząt nie zajmuję!

      Usuń
  7. Cudo-masz magiczne ręce co w nie nie weźmiesz zmieniasz w piękne rzeczy-obrazy,hafty.Może właśnie tacy ludzie jak Ty niespokojni duchem widzą dużo więcej,przenikają przez swoją wizję:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh jej. Lekuchno mnie przytkało. Wiesz, o swojej wrażliwości przekonałam się na prawdę dawno. O spostrzegawczości też. Nie traktowałam tego jako pozytyw, bo utrudniało życie. Ale pracuję nad tym, aby przekuć to w coś wartościowego. Dziękuję za te słowa.

      Usuń
  8. Świetny! Ciekawy pomysł z alkoholem. Tło niesamowite, podziwiam!
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję, z alkoholem to nie był mój autorski pomysł. Niezastąpiony Youtube podpowiedział.

      Usuń
  9. Ja to pojęcia nie miałam, ze kredkami można takie cuda tworzyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, ja wcześniej też nie bardzo. Aż się zainteresowałam i zobaczyłam. Są kredki, które mają właściwości mieszania się niemal jak fary i dają niesamowicie "farbne" efekty. Ale cenę też mają zaporową. Za zestaw 132 kredek wychodzi ok 600 zł.

      Usuń
  10. Górą kredki, najważniejsze, że pomogły. A jeżeli nie gnębi cię juz ta niedopracowana kora, to odniosłaś sukces :) Pozdrawiam i życzę spokoju M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie gnębi, bo od początku traktowałam całą pracę jako trening. Więc pozwalałam sobie na błędy i niedociągnięcia. Zresztą, mam od jakiegoś czasu więcej tolerancji dla siebie w tej materii.

      Usuń
  11. Podziwiam nieustająco Twój talent. Piękna praca!
    Miłego dnia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie dziękuję i również pozdrawiam. Udanej Niedzieli.

      Usuń
  12. Oj, strasznie już dawno kredkami nie rysowałam. A kiedyś robiłam to często, najczęściej z córką i dla córki.Fajne to były czasy...
    Pięknie Ci wyszedł rysunek, Luno. I dziekuję za wiadomosc o użyciu alkoholu - może jak jakim cudem najdzie mnie jeszcze kiedys wena to skorzystam z tej podpowiedzi!:-)*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała przyjemność po mojej stronie, chętnie zapoznam się z efektami. To bardzo fajne hobby, rysowanie. Zwłaszcza jeśli podchodzi się do tego nieco mniej ambicjonalnie niż ja.

      Usuń
  13. Niedawno też mnie naszło na kredki, więc zaszalałam i kupiłam sobie zestaw tych niby super kredek od FC - no może one faktycznie są super, tylko się okazało, że ja jeszcze nie za bardzo potrafię się nimi posługiwać :). Tak że wielki szacun dla Ciebie za ten obrazek, wiem że to się tak samo nie zrobi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy masz na myśli Polyhromos? Jaki konkretnie zestaw, znaczy ile kredek. Mam kilkanaście i są fajne, ale chcę spróbować ich największego konkurenta czyli Prisnacolor premier. Twoje mandale świetnie by się nimi kolorowało.
      Wiesz, bo kredek też trzeba się nauczyć. Nakładać warstwami, ale do czasu, bo po którejś już podobno nie przyjmują następnej.

      Usuń
    2. Mam zestaw Polychromosów 36 sztuk w metalowym pudełku, w promocji kosztowały 180 zł. Na pewno kiedyś szczegółowo o nich napiszę, jak już wskrzeszę bloga :))). Bo uczucia mam mieszane, no ale jak wspomniałam - dopiero je testuję, a nie mam na to teraz zbyt wiele czasu. Tak jak napisałaś, trzeba się ich nauczyć :).

      Usuń
  14. Dziękuję, że zajrzałaś na moje zielone stronki. Jak do mnie trafiłaś?
    Będzie mi miło, jak czasem zajrzysz do mnie.
    Nie mogę zaoferować Ci herbatki i czegoś słodkiego, ale zawsze znajdziesz ciepłe słowo.
    Więc:
    Więc chodź pomaluj mój świat
    Na żółto i na zielono
    Niech na niebie stanie tęcza
    Malowana Twoją kredką
    Więc chodź pomaluj mi życie
    Niech świat mój się zarumieni
    Niechaj mi zalśni w pełnym słońcu
    Kolorami całej Ziemi
    Tak, tak, wiem trochę zmieniłam słowa, ale niebieski nie jest moim ulubionym kolorem
    Pozdrawiam

    PS. Zawsze odpowiadam na komentarze, ale na stronach piszącego. Nie odpowiadam pod pozostawionymi komentarzami, bo sama drugi raz nie zaglądam tam, gdzie już byłam i zostawiłam komentarz. Mam nadzieję, że to zrozumiesz. Więc jak chcesz mi odpowiedzieć, pisz proszę na moich stronkach,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i wpadłam po raz drugi na ten wpis, ale tylko dlatego, bo zastanawiam się, czy twoja wizyta była u mnie tylko jednorazowa.
      Pozdrawiam listopadowymi nostalgiami

      Usuń
  15. Świetnie Ci wyszło :)
    Cieszę się, że znów wskoczyłaś na właściwy tor i że mkniesz w odpowiednim dla siebie kierunku :)
    Wszystkiego dobrego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za te słowa i płynącą z nich otuchę. Ja też się cieszę z tego co zaczęłam robić. Pozdrawiam jesiennie.

      Usuń
  16. Nie znam się na kredkach,ale obraz na pewno jest piękny :-)

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.