poniedziałek, 1 października 2018

Luna maluje - Kos na jarzębinie

Witajcie. Zaczął nam się październik lub jak kto woli piździernik:) Dla mnie obie formy są do przyjęcia, zależy od aury. A co do niej to... Sami wiecie jak to wygląda. Tak na prawdę to ten post miał powstać milion lat temu, bo aż dwa miesiące temu.
"Mamy nieopodal domu, za ogrodzeniem u sąsiada, ładne drzewko jarzębiny. Co prawda jarzębina to owoce, a samo drzewo nazywa się jarząb. Zatem – Mamy nieopodal domu, ładny jarząb, na którym czerwieni się pięknie jarzębina. Tego roku wyjątkowo wcześnie. Już z początkiem lipca zaczęła się rumienić, a w połowie miesiąca zapłonęła swym pięknym pomarańczowo czerwonym kolorem. Czy muszę pisać jak wspaniale się prezentuje w letnim słońcu.
Jest ostatni tydzień lipca, raptem kilka dni temu widziałam jeszcze ostatnie niedobitki świetlików. A przedwczoraj w lesie natknęłam się na w pełni rozkwitnięte wrzosy. Te na odsłoniętym terenie mają już mocno nabrzmiałe pąki. Wrotycz w najlepsze kwitnie już od ponad tygodnia. A z leśnych dębów masowo lecą niedojrzałe, zielone żołędzie. Las pachnie jesienią. Ptaki zachowują się jak we wrześniu, pająki namiętnie przystrajają łąki w swoje sieci, które o poranku, ozdobione rosą, lśnią niczym naszyjniki okrągłych brylantów. A w lesie czerwienieją borówki, ale jeszcze można spotkać jagody na krzakach. Dwa tygodnie temu najadłam się leśnych jeżyn.
Mało tego, wczoraj znalazłam poobgryzane przez wiewiórki orzechy leszczyny. A, że jestem wielką miłośniczką orzechów laskowych to zjadłam kilka z niższych gałęzi. Były już dobre chociaż jeszcze młode."
Konkluzją tego pamiętnikowego opisu aury końca lipca miało być opisanie odwiedzającego tęże jarzębinę kosa. W ubiegłym roku też przybywał, chyba ten sam. Z resztą mam w okolicy domu takiego jednego samca, który wydaje charakterystyczne dźwięki. Coś jakby alarm samochodowy. W trakcie swojej normalnej pieśni nagle dodaje kilka akordów imitujących alarm. A na dokładkę okazało się, że to specyficzny osobnik, bo bez sterówek na ogonie. Wyglądał jak gwarek przez to. Nie wiem jak to się stało, że stracił wszystkie sterówki. 
W każdym razie na te jarzębinę, z apetytem przylatywało kilak kosów, różnej płci i wieku. Ale uwieczniłam w tym roku tylko jednego. 



Podglądanie go natchnęło mnie do namalowania obrazu. Zabrałam się za niego od razu po powrocie do domu. Zdecydowałam się na akwarele. Nadal pociąga mnie ich specyficzna delikatności i transparentność. Pech chciał, że pogoda nie sprzyjała malowaniu czymkolwiek poza olejami chyba. Wszystko wysychało w zastraszającym tempie. Nie dało się tak pracować, było duszno, pot lał się z czoła, pleców i innych części ciała, a farba wysychała. Nie ukończyłam obrazu przed urlopem. 
Potem zakochałam się w wełenkowym świecie i do odłożonego kosa wróciłam dopiero w ubiegłym tygodniu. Po prostu o nim zapomniałam zafascynowana nową techniką. 
No ale ostatecznie skończyłam obraz i pokazuję. 




Bardzo dużo uwagi poświęciłam liściom. Dla tego też prezentuję zbliżenie tego elementu pracy. Mam nadzieję, że spotkam się mój przystojniak z waszym uznaniem i aprobatą.
Serdecznie pozdrawiam.











 






46 komentarzy:

  1. Fakt - przystojniak.:))) Liście piękne, ale widzę, że już je namalowałaś jesienne. No i ten kos na zdjęciu jest bardziej łakomy, bo aż dwa owoce ma w dziobie.:))) Eeeech... Miło popatrzeć na takie piękne rzeczy.:)
    Szkoda że nie widziałaś reakcji mojego synka, który mi właśnie zajrzał przez ramię. "Ktoś to namalował? Tak. ŁAŁ! Ale piękne!" I tak chwilę stał i się zachwycał.:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reakcja Twojego Synka jest niczym miód na moje serducho. Zdecydowałam się na typowo jesienne kolorki bo takie mi się najbardziej podobają. W tym roku to ta jarzębina jest jeszcze zielona jak latem a nie ma ani jednego owocu.

      Usuń
  2. Udało Ci sie zrobić swietną fotografię łakomczucha.
    A obraz zachwyca detalami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Ten łakomczuch łykał te kulki jak pelikan.

      Usuń
  3. Jest przepiękny, mistrzowski! Nie mówiąc o zdjęciach - dla mnie niedościgły wzór.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj zaraz niedościgły.... i że wzór, masz talent i świetnie operujesz swoją techniką która mnie przerosła kompletnie. Dziękuję kochana za te slowa.

      Usuń
    2. No wzór, wzór, i niedościgły! Wiem co mówię! Znam swoje ograniczenia:(

      Usuń
    3. Ktoś mi kiedyś powiedział, że nie znamy swoich ograniczę dopóki nie spróbujemy ich przekroczyć. I często znajdują się one zdecydowanie dalej iż nam się wydawało. Warto się nad tym pochylić. Gorąco pozdrawiam.

      Usuń
  4. Przepiękne zdjęcia! Malowany kos równie piękny. Podziwiam Twój talent - kos, liście jarzębin( o przepraszam - jarzębu) czy owoce wyglądają jak żywe.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co ja się nad tymi liśćmi namęczyłam to moje więc dla tego tak bezczelnie odkreślam. Bo łatwo je pominąć skupiając się na samym ptaku.

      Usuń
  5. Jaki cudny kos :-) Podziwiam obrazek, ja z akwarelami nie bardzo...akryl, oleje, kredka, ale akwarele są dla mnie trudne. Majstersztyk :-)
    Kiedyś w jakiejś książce przeczytałam, że ktoś posadził jarzębinę przy domu, by odstraszała wróżki. Błąd. Ja myślę, że jarzębina je zaprasza. I bardzo dobrze. Kto chciałby mieszkać w domu bez wróżek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też dopiero trzecią pracę w tej technice roniłam i bardzo pokutuje moje przyzwyczajenie do akrylu.
      No ba! dom bez wróżek to zaproszenie dla złych duchów. Przecież nic nie może pozostać puste, zawsze się znajdzie lokator.

      Usuń
  6. Jestem zachwycona Twoim obrazem Luno! Widać, że włożyłaś w niego mnóstwo pracy. każdy najdrobniejszy element jest dopracowany a i sam kos wyszedł Ci jak żywy. Pięknie!:-)***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję z całego serca za tak wspaniałe słowa. Przyznam, że czasem mnie ta moja drobiazgowość irytuje bo bardzo wydłuża czas powstawania pracy, czy to obrazu czy haftu.

      Usuń
  7. Pięknie namalowałaś kosa na jarzębinie. Ależ jesteś plastycznie uzdolniona:)Ja mam w ogrodzie jarząby szwedzkie, które mają inne liście niż jarząb pospolity, ale owoce mają takie same- ogniście czerwone. A może wyhaftujesz kosa na jarzębinie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, wyhaftować, ciekawa opcja, ale chyba zajęłoby mi to co najmniej rok w przeliczeniu na moje tempo:) Na razie zwalniam, wracam do pisania, bo jesień temu sprzyja.

      Usuń
  8. Kobieto wielu talentów, piękne i fotografie, i malunek, mistrzostwo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A serdecznie dziękuję i pozdrawiam gorąco.

      Usuń
  9. Wow... obraz rewelacja ale i zdjęcie z ptaszorem też świetne !
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się i strasznie mi miło. Również pozdrawiam.

      Usuń
  10. Kos wśród jarzębiny bardzo zyskuje kolorystycznie, no i nie zlewa się z tłem :)
    Pięknie wyszły Ci i zdjęcia i obrazek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, zgadzam się z tobą, co do kolorów ptaka i jego tła.

      Usuń
  11. Piękny obrazek , zachwyca detalami :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, te detale mnie czasem męczą ale nie umiem inaczej.

      Usuń
    2. To już Twój znak rozpoznawczy ;-)

      Usuń
    3. Wow, mam swój znak rozpoznawczy? Nawet nie wiesz ile taki proste słowa znaczą dla takiej dziewczyny jak ja, dzięki kochana.

      Usuń
  12. Jak zwykle dopieszczony każdy szczegół, ale zachwycił mnie twój opis końca lipca, zwłaszcza ta rosz na pajęczynach, pięknie. Pozdrawiam M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, siedziałam sobie z przyjaciółka kilka godzin później z mężem w dwóch różnych miejscach i w obu zauważyłam pewną dziwną rzecz. Pajęczyny. I z obiema tymi osobami mieliśmy wspólne skojarzenie z babim latem. Uwielbiam kropelki na pajęczynach. Może w tym roku coś mi sę uda ładnego uwiecznić jeszcze. Pozdrawiam cię gorąco.

      Usuń
  13. Ten kos z jarzębinką mnie urzekł, a Ty świetnie oddałaś jego urok, jestem pod wrażeniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, już drugi rok z rzędy zachwycam się żarłokiem i w tym postanowiłam uwiecznić w swojej wersji.

      Usuń
  14. Pierwszą jarzębinę w kolorze pomarańczy ujrzałam na drzewie w połowie czerwca, nawet zrobiłam jej zdjęcie abym miała dowód, że to mi się nie przyśniło. Przepięknie uwieczniłaś kosa, przepięknie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym roku to bardzo możliwe, bo mega szybko się zaogniły.

      Usuń
  15. Jacież... piękny. Wygląda po prostu rewelacyjnie. Dopracowane z detalami!
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, to wspaniale na koniec dnia poczytać taki miły komentarz.

      Usuń
  16. Jestem pod nieustającym wrażeniem Twojego Talentu! Ta akwarela jest po prostu genialna (może jakiś handelek?:) Tak na marginesie polecam, choć jeszcze nie czytałem: Melissa Ashley "Malarka ptaków":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro nie czytałeś to czemu polecasz, trochę jak z Klerem, nikt nie widział a każdy ma zdanie. Chociaż tytuł zachęca. Do książki oczywiście, nie do filmu.
      Jaki rodzaj handelku masz na myśli?

      Usuń
    2. Ale gŁoś czytała i twierdzi, że jest OK, a poza tym znam prace tej Pani i też są OK:)) PS. Nie tyle handelek, co raczej wymiana, oczywiście w uczciwych proporcjach, gdyż akwarela, to jednak nie głupia odbitka:)))

      Usuń
  17. U nas też w lipcu wszystko się czerwieniło i były wrzosy - tak to jakoś w tym roku szybko i intensywnie. A żarłok jest urodziwy i głodny :-) Praca zaś piękna i taka kolorystycznie radosna - rozjaśni każdą jesienną szarugę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak,ten cały rok był nieco przesunięty do przodu. Żarłok mnie bardzo swoją żarłocznością ujął i dla tego wylądował u mnie na warsztacie. Dziękuję za uznanie i pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  18. Ojej, ojej, aż nie wiem co bardziej podziwiać, zdjęcia czy obraz! Kolory bajeczne - zarówno te w naturze jak i na obrazku! Ta jesienna interpretacja bardzo mi się podoba, uwielbiam taką kolorystykę. Robisz piękne zdjęcia i fantastycznie malujesz :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niesamowicie miło mi się w ten sobotni poranek czyta Twój przemiły komentarz.

      Usuń
  19. Czytam sobie Twoje słowa niespiesznie, myślę sobie, jak pięknie ujęte. O kurcze, faktycznie, przecież to jarząb, nie jarzębina:D Przesuwam stronę niespiesznie - o, jaki piękny kos łakomczuch :) Jadę dalej, widzę Twój malunek i.... oniemiałam, szczęka na biurku (ale gdyby nie biurko, byłaby na podłodze)! Janiemogę, jaki cudowny! Chapeau bas, naprawdę 😍 Jestem pełna podziwu, wyszło po prostu idealnie ♥.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja się zatem ogromnie raduję, że wszystkie elementy wpisu tak się spodobały. Nie wiem co tam do mnie p francusku chyba napisałaś ale sadzę, że to jakiś pozytyw, sądząc po całej wypowiedzi. Dziękuje za uznanie i pozdrawiam serdecznie.

      Usuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.