czwartek, 25 października 2018

Moja przygoda z książkami

Do napisania tego tekstu natchnął mnie wpis Ani z bloga Rozmowy z Wszechświatem - Polecam gorąco. 
Tekst o książkach, ale nie o konkretnych, tylko o czytaniu ich. No i tak się zachwyciłam tym wpisem i pomyślałam, że chcę się z wami podzielić tym jak to było u mnie i jakie mam na ten temat przemyślenia. Chciałabym też poznać wasze  rozważania o tym co napisałam i o waszych przeżyciach. 
Jako dziecko nie lubiłam czytać, nudziło mnie, książki dla dzieci były dla mnie nie wciągające. Może dla tego, że nie wpadały mi ręce żadne fajne pozycje, a w szkole podstawowej zamęczano mnie mega nudnymi lekturami. No bo pamiętam te wszystkie Janki muzykanty, Anielki czy Nasze szkapy - nowelka którą męczyłam chyba tydzień, chociaż powinnam przeczytać w godzinę. Nie, zdecydowanie nie lubiłam czytać... aż w moje ręce wpadła TA KSIĄŻKA. 
Tak, TĄ KSIĄŻKĄ był Biały Kieł Jacka Londona. Chyba każdy mniej więcej wie o czym to. I, że raczej historia wilka i poszukiwacza złota z czasów gorączki tegoż kruszcu dla jedenastolatki nie jest najodpowiedniejsza. A przynajmniej nie jest dla niej dedykowana, ale też nie pamiętam żeby tam było coś nieodpowiedniego. Jak dla mnie ta książka była ogromna. Ale zawzięłam się i pochłaniałam swoim powolnym jeszcze tempem przygody młodego wilczka i młodego chłopaka. 
Bo ja kochałam i nadal kocham chociaż już nie tak fanatycznie, wilki. Kiedy już ukończyłam tę pozycję, zakochałam się w czytaniu. Ale nadal nie lektur szkolnych. Za "Białym Kłem" w ruch poszedł James Oliver Curwood z jego Szarą wilczycą, Barim synem Szarej wilczycy i Włóczęgami północy. Do niego dołączył Zew krwi. Wszystkie te książki były o wilkach lub psach. Z Polskiej literatury przeczytałam Waderę i jej kontynuację "Rudogrzywą" oraz monografię Wilka szarego. Wszystko co było związane z wilkami. 
I tak przez parę lat. I nagle koleżanka w siódmej klasie podrzuciła mi książkę, która była kolejnym przełomem. Była to osobna i niezwiązana z żadną sagą czy serią opowieść Margit Sandemo "Tajemnica władcy lasu".  Może są tu tacy, którzy kojarzą to nazwisko, bo swego czasu w każdym kiosku można było dostać jej powieści, a najpopularniejszą jest do tej pory "Saga o Ludziach lodu". 
Oj, wpadłam w ten mroczny, nieco brutalny ale i niezwykle piękny i magiczny świat dziwnych i nietypowych ludzi, demonów, aniołów, czarownic i wiedźm, świat na wiele lat. Przeczytałam wszystkie sagi, serie i luźne powieści które udało mi się zdobyć. Razem było to kilkaset pozycji. Był taki rok, gdzie w liceum czytałam pod ławką powieść. I pamiętam że wtedy pochłonęłam w jednym roku szkolnym prawie osiemdziesiąt książek. Płakałam po ukończeniu wielu z nich. Zżywałam się z bohaterami, a pamiętajcie, że byłam nastolatką, bardzo wrażliwą, która marzyła o tych emocjach i tym niezwykłym świecie. 
Zatem niezwykle płynnie przeszłam z sag nordyckich do historycznych romansów osadzonych w średniowiecznej Szkocji, Anglii. Liznęłam nieco Fantastyki, ale na długo mnie nie wciągnęła.  Za mało było w nich miłości:)
A wtedy, kiedy wchodziłam w dorosłość i byłam zakompleksionym pryszczatym kurduplem, oraz młodą kobietą, nadal z kompleksami, może już bez pryszczy, marzyłam o tym o czym marzy każda dziewczyna - o miłości. Więc dla pokrzepienia serducha pochłaniałam romanse, ale właśnie historyczne. A była na nie moda, był wybór, więc biblioteka spokojnie zaspokajała moje potrzeby. Z tych książek poznałam lepiej historie Anglii niż ze szkoły swojej ojczyzny. 
Przestały mnie interesować romanse, kiedy poznałam swojego męża, prawdziwą moją szczęśliwa miłość. Wtedy jakoś tak niezauważenie zaczęłam szukać książek o kobietach przechodzących metamorfozy, odnajdujących drogę. Na to teraz też jest moda, więc jest z czego wybierać.  Od kilku lat mało czytam, bo dużo tworzę, a średnio wychodzi łączenie tego. Zastanawiam się czasem nad jakimś abonamentem z audiobookami ale nie wiem czy mi się to spodoba, bo nie umiem się wczuć jak słucham książki. Tak przesłuchałam Władcę Pierścieni, dwa lata temu i mnie rozczarował. Nie wiem czy to wina samej książki, czy tego, że nie czytałam jej tradycyjnie i nie byłam w stu procentach skupiona na treści. 
A jak to było u was? Macie jakieś przemyślenia?  
Pozdrawiam.

18 komentarzy:

  1. Ale temat trafiłaś.:))) Ja jestem nałogowcem.:))) Uwielbiam czytać! Moją pierwszą książką były "Dzieci z Bullerbyn" Astrid Lindgren. To wydanie było dosyć obszerne i też długo przez nie brnęłam. A potem już poszło. Lektur też za bardzo nie lubiłam. Ja czytam najrozmaitsze gatunki. Bardzo lubię kryminały, fantasy, książki podróżnicze, ostatnio czytam także historyczne (naukowe i beletrystykę) - głównie dotyczące Mieszka I i jego czasów. Mam książki - przyjaciół, do których chętnie wracam. Czasem wracam do książek, z którymi kiedyś nie mogłam sobie poradzić. Teraz sięgam po lektury... mojego synka z czwartej klasy podstawówki.:)
    Ponieważ w dzisiejszych czasach wychodzi mnóstwo najrozmaitszych dzieł, to najchętniej wybieram te polecane przez znajomych.:) Albo szukam z interesującej mnie tematyki. Chociaż ostatnio na przykład się nacięłam. Czytałam wywiad z autorką i wyglądało to zachęcająco. To seria książek o królowych, żonach władców itp. Takie kobiece spojrzenie, próba ukazania charakteru itp. Ale z wywiadu wynikało, że pani umieszcza te swoje bohaterki w odpowiednich realiach, dbając np. o ich stroje, zwyczaje itd. No i guzik prawda. Kupiłam książkę o Dobrawie i się wściekłam. Dobrawa żyła w X wieku, a autorka szczodrze wyposażyła ją w rzeczy z najrozmaitszych epok, a przy opisie uczty Mieszka I korzystała z opisu uczty rycerskiej z XIII wiecznej... Anglii. Uznałam, że to już przesada.
    Z audiobooków nie korzystam, bo osoba czytająca narzuca jednak w pewien sposób interpretację tekstu. A ja wolę sama ustalić czy lubię danego bohatera, czy nie.:) Natomiast pamiętam, że jako dziecko słuchałam audycji radiowych i książek czytanych dzieciom. Do tej pory najmilej wspominam "Mikołajka" czytanego przez Irenę Kwiatkowską. To było coś!:)
    No dobrze, powinnam już skończyć, bo na ten temat to ja mogę jeszcze długo, a lista moich ulubionych książek też jest długa.:)))
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytam od zawsze i wszędzie. Gdy córcia była maleństwem i najlepiej usypiała w wózku na spacerze, potrafiłam spacerować kilometrami popychając wózek brzuchem bo w jednej ręce książka a drugą przewracałam kartki. Nie czytam tylko wojennych i horrorów, reszta jak leci ale ostatnio podróżnicze i o remontach starych domów i chat.

    OdpowiedzUsuń
  3. Antków, Janków Muzykantów i Naszych szkap nie lubiłam, bo kończyły się tragicznie. W szkole średniej czytałam co mi wlazło w rękę. Nie dociera do mnie fantastyka, nie przepadam za kryminałami.Czytelniczą drogę przebrnęłam podobnie do Ciebie. Ideałem faceta był...ostatni Mohikanin.
    Książka, która wywarła na mnie wpływ to Przeminęło z wiatrem.W wielu wypadkach w Scarlett odnajdywałam siebie.
    Największe piętno wycisnął Dostojewski Wspomnieniami z domu umarłych, Idiotą czy Zbrodnia i karą.Opisy mrocznych ludzkich postępków, często całkiem irracjonalnych, ale jakże prawdziwych i jak doskonale uchwyconych przez autora.
    Lubię książki, które nie przypominają telewizyjnych seriali.Dlatego też rzadko sięgam po literaturę współczesną, obyczajową, bo często wydaje mi się miałka.
    No i nadal zaczytuję sie w podróżniczych,pisanych na faktach, kronikarskich.
    Dylemat jak pogodzić czytanie, hobby, obowiązki w domu , pracę, gości, psy i kota mam ten sam.


    OdpowiedzUsuń
  4. Czytam od zawsze tzn. od kiedy poznałam alfabet. Jestem młoda inaczej więc kiedy chodziłam do podstawowej szkoły biblioteka w naszej miejscowości była w szkole. Pamiętam takie zdarzenie, kiedy Pani będąca również naszym nauczycielem powiedziała mi, że już nie ma co mi wypożyczyć, bo wszystkie książki przeczytałam. A potem była już inna szkoła i inne biblioteki. Czytam ciągle i niestety coraz mniej z różnych powodów ale nie wyobrażam sobie życia bez książek. Książki, które najbardziej zostały w mojej pamięci: Dzieci z Bullerbyn, Mały książę, Tajemniczy ogród. Teraz czytam głównie książki, które otrzymałam i otrzymuję w prezencie jest ich tyle, że mam dość duże zaległości. Pozdrawiam:):):)

    OdpowiedzUsuń
  5. Saga Ludzi lodu :-) Strasznie mi sie podobała. A moje czytelniczki w bibliotece ustawiały się w kolejkę. Nawet te, które obchodziły fantastykę z obrzydzeniem. Wiesz Luna, tak chyba jest, że przyciągamy do siebie książki dla nas najwłaściwsze na dany moment. Pokazujące nam w lustrze nasze aktualne potrzeby, rezonujące z nami. Miałam kiedyś taką przygodę w bibliotece, która mi to wyraźnie pokazała. Mam czytelnika, który czyta ksiązki stricte realistycze: Grzesiuka, Remarqua, historyczne, religijne (choć tu realizm wysiada ). Ale to taki pan z pretensjami do literatury, co to ma czegoś uczyć :-) Kupiłam książkę postapokaliptyczną, bo ja lubię i sporo czytelników czyta. Fantastyka. Opracowałam i bonusem pracy w bibliotece jest to, że mogę czytać nowości jako pierwsza. Wzięłam do domku, siedzę czytam i borzezielony!, głupota. Beznadziejna. Pomysł założony na tym, że ekolodzy rządzą światem, nikt nie może wejść do lasu. Ludzie żyją w jakichś obozach, czipowani, kontrolowani, żywieni chemicznym szajsem, a przyroda jest nietyklanym BOGIEM. Kocham przyrodę. Wkurzyło mnie takie przekręcanie rzeczywistości i spojrzenia na jej ochronę. Stwierdziłam: NIE, ta książka, to pomyłka zakupowa. Nie będę jej ludziom dawać. Cenzura mi się włączyła :-) Postawiłam na półce w ostanim pokoju. Alfabetycznie, pod autorami. Prawie nikt tam nie chodzi. Stój porażko! A kilka tygodni później ten czytelnik z pretensajami ją znalazł. Paczę, niesie :-) No dobra myślę, jego wybór. Przynajmniej jedna do statystyki. Przyniós po miesiącu i mówi: to bardzo dobra książka, prawdziwa, trzeba ludziom wypożyczać, żeby pokazać co się dzieje na świecie, bo tak JEST. Moja szczęka na podłodze :-) Oduczyło mnie to cenzury na całe życie. Jestem na 100% pewna, że kiedy ktoś tylko wyciągnie rękę po ksiązkę, trafi na najwłaściwszą dla siebie :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytam od zawsze, w dzieciństwie robiłam to nawet! podczas jedzenia!!!Wszystkie lektury szkolne pochłonęłam. Tylko " Dywizjon 303" nie był dla mnie. Uwielbiam powieści psychologiczne, sagi i powieść historyczną. Dobrze, że literatura jest tak bogata, że każdy może wybrać coś dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Co do słuchania książek mam to samo. Wysłuchałam jedną "Dziewczyna z pomarańczami" i więcej nie chcę.
    Książka to szelest kartek, to wąchanie papieru (tak jestem uzależniona od tego hehe).
    To piękna zakładka w środku.
    To patrzenie na te literki i podziw, że układają się w wyrazy, zdania.
    Miałam to szczęście, że koleżanka mojej mamy prowadziła księgarnię. Więc gdy obie kobiety pogrążone były w rozmowie i aromacie kawy, ja siedząc na podłodze między półkami odlatywałam w inny świat.
    A czytałam już wieku 5 lat, co dziwiło innych, a mnie mocno denerwowało, gdy słyszałam: "jak ta dziewczynka ładnie ogląda bajkę".
    Dziś - aż wstyd się przyznać - mam okres nieczytania. Od kliku miesięcy, książki leżą i kurzem obrastają, a mój wzrok i organizm nie współpracuje z sercem. Ech przeczekam to... I blog książkowy czas by odkurzyć

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie cierpię audiobooków, nie lubię słuchać jak ktoś czyta. Sama czytam bardzo szybko, więc przy słuchaniu męczy mnie czekanie na każde kolejne zdanie. Zastanawiam się nad kupnem czytnika, to ułatwia czytanie (możliwość powiększenia czcionki) oraz dostęp do wielu pozycji bez potrzeby tachania papierowych tomów. Mam na razie mieszane uczucia, ale kiedyś może... Czytam bardzo dużo, dawniej byłam nałogowcem, molem książkowym, teraz odrobinkę zwolniłam ze względu na przeciążenie wzroku (praca biurowa, komputer itd).
    A więcej napiszę wkrótce na moim blogu, bo mam już częściowo przygotowanych kilka postów książkowych, w tym takie "ogólne" o książkach w moim życiu. Fajnie, że poruszyłaś ten temat :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. No wszystko zostało już chyba napisane powyżej. I ja uwielbiam CZYTAĆ nie słuchać!
    Tak jak u Eli - książka musi pachnieć i szeleścić po prostu....
    Czytam od zawsze i do nieskończoności...
    sciskam mooocno Marysiu :0

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedyś bardzo dużo czytałam, dzisiaj juz mniej. Coraz trudniej znaleźć mi wśród nowosci coś, co mnie zachwyci i pochłonie. Ostatnimi takimi objawieniami były dla mnie ksiazki Olgi Tokarczuk. I też zdecydowanie wolę ksiazki papierowe, niż do słuchania czy czytania na komputerze. Czekam na kolejne, ksiazkowe objawienie, bo uwielbiam ten stan pochłonięcia, oczarowania, wzruszenia, zniknięcia w książce...
    Ksiazki to temat rzeka, bardzo inspirujący.
    Pozdrawiam Cię ciepło!:-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie lubię literatury kobiecej, romansów, SF i horrorów. Bardzo lubię biografie, reportaże, popularnonaukowe. No i co jeszcze? Dużo czytam- książki i prasa. Kiedyś kupowałam dużo książek, teraz prawie wcale. Za to często odwiedzam bibliotekę. Cieszę się, że Jaskół też dużo czyta, bo to zawsze fajniej, kiedy mąż jest oczytany. Poprzedni wcale nie czytał- tragedia i tyle.

    OdpowiedzUsuń
  12. Książki towarzyszyły mi zawsze. Nie rozumiem jak ktoś mówi, że nie ma czasu czytać. Ja bez tego nie potrafię. Swego czasu korzystałam z audioteki - całkiem fajna sprawa, zwłaszcza jak biegam i mogę przy okazji czymś zająć myśli. Odkąd mam kindelka czytanie stało się łatwiejsze- przeskok z papierowych kartek na elektroniczne był prostszy niż myślałam...
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jako dziecko i nastolatka bardzo dużo czytałam, jako młoda mężatka nie miałam czasu, potem jak dzieci urosły czytałam zawodowe książki,
    a teraz jak muszę wkładać okulary do czytania to mi się nie chce ,źle się czyta w okularach.
    Czytanie książek polecam każdemu, to tak bardzo człowieka rozwija :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Każdy ma swój ulubiony gatunek książek, swoją tematykę, ale najważniejsze że czytamy. Dla mnie książka musi być w wersji papierowej, nad inną nie potrafię się skupić. Czytam od dziecka i nie wyobrażam sobie dnia, a raczej nocy, bez przeczytania choćby paru stron. Nie lubię fantastyki i psychologicznych książek, uwielbiam za to kryminały, powieści historyczne i obyczajowe, książki podróżnicze, sagi rodzinne. W szkole podstawowej uwielbiałam wiersze Konopnickiej(z których wiele do tej pory znam na pamięć), Anaruka, Antka, Janka Muzykanta, Łyska z pokładu Idy i Naszą szkapę. Płakałam czytając "Pokój na poddaszu" czy "Psa, który jeździł koleją". W liceum dała o sobie znać moja przekorna natura, słowo "musisz" właściwie do tej pory sprawia że robię wprost przeciwnie;) Natomiast po ukończeniu liceum z przyjemnością przeczytałam wiele lektur, ale wtedy nie musiałam;)
    Pozdrawiam Marysiu:)

    OdpowiedzUsuń
  15. O jak miło, wspomnieć czasy kiedy zaczynało się czytać z radością , hehe. Bardzo Ci dziękuję,ze mi podpowiedziałaś jak sprawdzić komentarze. Od razu weselej;-) ps. jeszcze tu zajrzę :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Pierwsze przemyślenie jest takie, że listy lektur szkolnych ewidentnie układają bezdzietni, co powoduje, że ludzie po szkołach w większości mają uczulenie na czytanie, gdyż lektura takich np. "Dziadów" czy "Nad Niemnem"może wzbudzić wyłącznie nienawiść do słowa drukowanego.

    OdpowiedzUsuń
  17. a wracając do czytania książek.... :-) Moje zainteresowanie słowem pisanym zaczęło się od Joanny Chmielewskiej ! Co za czasy, szara rzeczywistość okraszona radością, żartami, zagadką. Miło było zagłębić się w przygodach bohaterów. Potem Agata Christi została moja ulubienicą. Potem Ludlum, Vonnegut i inni, których nazwisk nie pamiętam. Bardzo lubię Tolkiena a najbardziej ulubionym jest Terry Pratchett. Fantastyka jest dla mnie najciekawszym gatunkiem od bez mała dwudziestu lat, hehe Moim zdaniem przemiana Gandalfa Szarego w Gandalfa Białego świetnie odzwierciedla przemiany kobiet. Niestety nie czytam o przemianach kobiet, pewnie dlatego, że wskazówkę do przemian znalazłam gdzie indziej i jakoś mnie nie ciągnie do takich. Na pewno to chwilowe, na pewno niebawem coś ciekawego znajdę. :-)ps. Lektury zaczęły mi się podobać od Dziadów, Pana Tadeusza, Szklane domu itd Ciekawe czemu ?:-)

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.