środa, 7 listopada 2018

Haftowane kotki, biedronki i ślepe kotki odporne na biedronki.

Hej ludziska!
Miałam przedwczoraj taką obserwację zachowań nienaturalnych. Otóż jak wiecie posiadam na stanie Trzy kotoosoby. Moje trzy kotoosoby mają tylko pięć oczów. Najmniejsza i jednocześnie najbardziej harda kota ma oko jedno. Na szczęście nie na środku, tylko po lewej stronie głowy. Po prawej na gulkę tłuszczu - na czarną godzinę chyba. Nawet nieźle to wygląda, bo trochę jakby miała cały czas zamknięte to oko, nie tak jak czasem widziałam, że jest taka dziura, zapadnięte i w sunie smutne. Ona piraci i tyle. 
Zatem jako że mam tak liczny stan futer, to nie posiadam w domu owadów. A te które nieopatrznie się napatoczą, czeka marny los. Bardzo marny, bo śmierć nie zawsze jest szybka. Kto ma kota ten wie. No chyba, że to mucha i to duża, taka zielona co na kupach lubi siadać, wtedy śmierć jest błyskawiczna, skrzypiąca, mlaskająca i warcząca, żeby nikt nie ważył się ukraść. "Ja złapałem, ja zjem".
Uchować może się jedynie pająk który ma lęki, siedem nóg, bo jedna zginęła w walce z Ciapkiem i siedzi pod sufitem (pająk nie noga), abo maleńkie, świeżo narodzone rybiki w łazience. I tylko dla tego, że są tak maleńkie, że się wymykają spod kociej łapy.
Nawet biedronka nie ma większych szans, jak się niedawno przekonałam. 
Wiecie, z biedrami to jest tak, że one są kolorowe bo są niejadalne. I jak każdy wie, wydzielają żółte paskudztwo, które jest gorzkie, toksyczne i wywołuje odruch wymiotny. A to po to by taki amator chrząszczy jak bażant jak raz się skusi i porzyga to do końca swojego życia zapamięta że tego w kropki nie jeść i już. 
Coś jak pies i ropucha - trąca ją, trąca tym nosem, do pyska łapie a potem pół godziny haftuje. I żeby się jeszcze uczył... Gdzie tam - koleją łapie i znów rzyga. Psy... 
No to ja, proszę ja was, ostatnio patrzę, a moje się nad czymś znęcają (koty). Patrzę dokładnie i widzę - biedronka. Nasza czy Chińska nie dopatrywałam. Wiedziałam jak się to skończy. Jak u Bażanta. 
Ale patrzę dalej i coś mi nie gra. Jednooka piratka Keira zjadła owada i nic. Zadowolona, że wygrała z Antkiem kładzie się w słoneczku na parapecie i oblizuje (ach, mniam, mniam, pyszna biedronka, szkoda że tylko jedna). Żadnego odruchu, nic. Dziwne, myślę sobie. Ale może ona jako, że ma jedno oko to nie zobaczyła, co zjadła i nie wie, że powinna teraz rzygać jak kot?
No nic. 
Co do dziwnych zachowań to Antek ostatnio ma autystyczną potrzebę żebym mu z niski na parapecie wysypała garść chrupek o woni ryby na kocią serwetkę. A potem stała i patrzyła jak on je. Jeśli wyjdę to biegnie za mną i miauczy.  Mam wrócić i podziwiać jak kot wpierdziela suche rybie resztki. No oczadział. 
W temacie kotów pozostając - ukończyła żem ja tego haftowanego (nie po biedronce). Tak go smętnie męczyłam, że to widać, iż nie miałam za bardzo serca. W którymś momencie nawet pomyliłam odcienie i nieco dziwnie to wygląda na pyszczku. Ale nic, pomijając nieco niesymetryczne oczy, to ciesze się, że jest ukończony. Jaki by tam nie był. Skończony nawet na siłę, jest i tak lepszy niż najpiękniejszy a nie ukończony - takie jest moje zdanie. Jedna zaległa praca mniej, sukces. Pogłaskałam się właśnie po główce, dobra Luna, dobra. 
 No i jeszcze kilka uwag. Bo w sumie ktoś słusznie zauważył, że kot wyszedł mi płaski. Wyszedł, zgadzam się i nawet wiem dla czego. Miał być na zamówienie, ale jak to czasem bywa, zamawiający się w połowie MOJEJ pracy rozmyślił. No to straciłam serce do niego. Zaczęłam coś dziergać dla relaksu i jakoś nie przykładałam wagi do efektu. No i jest jaki jest. Przy okazji zaczęłam też patrzeć na inne swoje hafty i jakoś zaczęła mi w nich przeszkadzać właśnie ta płaskość i gładkość. Wielu uważa, ze jest to ich zaleta, a mnie przeszkadza, bo są tak gładkie, jakby je krowa przylizała. Kaidy ścieg idealnie, każdy włosek równo... 
Wiem, szukam dziury w całym, ale nie będę szukać, to się nie będę rozwijać. Skoro umiem już ładnie wyszywać "płasko i gładko" to chcę nieco rozgardiaszu i czupurności prowadzić do moich ulizanych haftów. Jeszcze nie wiem jak i czy mi wyjdzie. Ale będę próbować.  
Na koniec informacja, że podbijam Instagrama. Znaczy przegryzam się, co i jak i w którą stronę i "łomatkojedyna cotojest HASZTAG?" Jak mi się uda to dodam odnośnik gdzieś z boku. Na razie to tam się niewiele dzieje, ale myślę, że z czasem będą tam wszystkie moje prace do kupy razem wzięte i  łatwo dostępne bez zbędnego pitolenia:) Pitolenie będzie tutaj. 
Bo tak sobie pomyślałam ostatnio, że Facebook to straszny śmietnik.  Poza kilkoma na prawdę ciekawie prezentującymi coś swojego osobami, to reszta to takie prywatne wymiociny, reklamy i gówno-burze na każdy temat, zwłaszcza polityczno socjologiczny. I chyba zaczęło mnie to drażnić do tego stopnia, że coraz mniej chętnie tam zaglądam. Na szczęście jest opcja zaprzestania obserwacji danej osoby. Bo o ile lubię oglądać serwetkę, pieska, kotka czy pięknie zrobione ciasto na niedzielny podwieczorek, to nie interesuje mnie co kto myśli o szczepieniach, marszach, premierze, prezydencie czy proboszczu. A tego ostatnio jak stonki co ją niby Hamerykanie zrzucili - A bażanty zeżarły bo lubią, nawet bardzo, w odróżnieniu od biedronek. 
Się rozlałam jak rzadko... Bardzo to dwuznacznie zabrzmiało. 
Tym optymistycznym akcentem kończę i życzę miłego dnia i weekendu który ponoć dłuższy i to już za dwa dni:)
Buziaki kochani. 

36 komentarzy:

  1. Uśmiałam się z Twojego posta serdecznie. W dodatku jest tak napisany " po ludzku", z serca.
    Na opis o Instagramie czekam, bo jakoś tak tylko postanawiam, że rozgryzę co to takiego. Do fb już dawno straciłam serce, odkąd zaczęli mi przysyłać zaproszenia ludzie, których ledwie znam i w dodatku zamieszczają tam bez przerwy sentencje życiowe.
    Haftowany kot bardzo mi się podoba, a te błyski w jego oku i na nosku, to majstersztyk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te durne łańcuszki i sentencje mnie dobijają. No błagam, w jakim wieku są Ci ludzie? No ale... jak mi się coś nie podoba to mogę tego nie oglądać i kiedy taka osoba nic poza sentencjami, dramatami i gównoburzami nie publikuje, to ją blokuję. Nie lubię pieniactwa. Tekst bardo mi wyszedł z potrzeby chwili. A kota dodałam jako ilustrację.

      Usuń
  2. Otóż biedronki...Pojechalim z Mężem na króciutki urlop. Do Zęłwągów :-) Pensjonat pod Gwiazdami, po sezonie, śniadanka super. Pokój dostaliśmy fajny, cieplutko jak w uchu, aż ZA cieplutko. Otworzyłam okno, po półgodzince mówię do Męża: patrz, biedronka...o jeszcze jedna, jeszcze jedna...OESU, dużo biedronek. Było ze trzydzieści abo więcej. Mąż już czytał o chińskich biedronkach, ja nie. Do późnego wieczora wyłapywaliśmy te biedronki, niestety ukatrupialiśmy, bo inaczej nie szło. Cały weekend na Mazurach w suchych trupkach biedronek. Ale było fajnie, bo w pensjonacie 8 kotów przy śniadaniach towarzyszy :-) Takżetak. Biedronki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "do Zęłwągów"... poproś Niemca by to wypowiedział:)Lubię biedronki. Mają ładną nazwę łacińską Cocinella. Są malownicze i pożyteczne. Należą od tak zwanych afidofagów. Czyli jedzą mszyce. Znaczy ich larwy jedzą, bo dorosłe biedronki to się pyłkiem raczej żywią.

      Usuń
    2. I ja lubię Luna. Ale te chińskie gryzą. Nie wszystkie wyłapaliśmy. Ja nawet nie wiedziałam, że one taką chmarą latają. A to podobno mała była. Pogryzły nas w nocy. Zemsta ;-)
      "Zełwągów" sama wymówić nie mogłam :-) Ale 8 kotów w pensjonacie mnie totalnie rozbroiło ;-)

      Usuń
  3. Kocie polowania na wszystko co lata znam doskonale :) posiadam trzy kotełki.Przy Twoich opisach uśmiałam się , świetne.Hafcik bardzo mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz po czym poznaje że pojawiły się u mnie mole? Moje koty skaczą jak sprężyny. Mole latają wolniej od much. Na szczęści od dawna nie mam. Był jeden z kaszy ale ubity a kasza wywalona gołębiom więc reszta już nie wylazła.

      Usuń
  4. "Skoro umiem już ładnie wyszywać "płasko i gładko" to chcę nieco rozgardiaszu i czupurności prowadzić do moich ulizanych haftów. Jeszcze nie wiem jak i czy mi wyjdzie. Ale będę próbować." WOW!!!!! Czupurność lubimy bardzo:):)
    Kot jest fajny. Gdybyś dohaftowała trochę szyi, łepek wyszedłby bardziej "wypukły". Mnie taki płaski się podoba, a oczy są niesamowite

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje. Przyznam ci że zainspirowałaś mnie. Tym jak oprawiasz swoje prace. Mam tylko problem z tyłem, jeszcze nie umiem tak ładnie jak ty ale podoba mi się haft oprawiony w tamborek:) Też lubię czupurność.

      Usuń
    2. Te ramko-tamborki są bardzo wygodne. Napinasz bez problemu, tył ściągasz i możesz jeszcze podkleić papierowym kółkiem, jak Cię denerwuje takie marszczenie. Są też ramko-tamborki owalne. Mam kilka, ale jeszcze nic do nich nie wyhaftowałam.
      Moja Beza nie łapie żab, ale faktycznie, kiedyś poprzedni pies- Zuza złapała ropuchę i biedactwo ześliniła się bardzo po wypluciu płaza.

      Usuń
    3. Mam kilka ramkotamborków, widziałam na allegro ładne bambusowe tamborki. A jakiego kleju użyć do podklejenia tym papierem? A masz też może patent jak przenieść wzór na filc? Bo na materiał to zazwyczaj kalki technicznej używam, ale na filcu nie działa.

      Usuń
    4. Papier chyba klejem "Magic", takim do wszystkiego. No właśnie z tymi wzorami jest problem. Albo rysuję od ręki znikopisem, albo rysuję wzór na bibułce, bibułkę przytwierdzam do filcu i potem fastryguję kontury, albo haftuję na bibułce a potem to, co zostało delikatnie odrywam. A najczęściej wybieram takie wzory, gdzie przyszywam gotowe elementy, lub ściegi są nakładane i tylko kontury robię znikopisem.

      Usuń
  5. Buziaki! Co do wyhaftowanego ,zgadzam się,lepszy nawet mniej udany niż rozpoczęty i porzucony:)

    Czekam na te rozczochrane prace!

    Doszkoliłaś mnie w kwestii biedronek i bażantów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, bo się człowiek całe życie czego uczy, jeśli chce.

      Usuń
  6. No, nareszcie ktoś przytomnie opisał FB. Bo już mi się zaczynało wydawać, że wszyscy z tym fejsbukiem powariowali. W całej rozciągłości się z Tobą zgadzam. Profil założyłam raz kiedyś na chwilę w zasadzie tylko po to, żeby się przekonać tak od środka czy to faktycznie taki śmietnik jak mi się z zewnątrz wydawało - no i się bardzo szybko potwierdziło, więc profil zlikwidowałam i generalnie starannie omijam Fb.
    Kotek bardzo mi się podoba, może jest odrobinę płaski, ale to w końcu kot haftowany, nie żywy zwierz, więc nie przesadzajmy. Ja też mam skłonność do wylizywania obrazków, wciąż się staram malować/rysować bardziej zamaszyście i swobodnie, ale nie do końca mi to wychodzi. Więc może dać spokój i malować (haftować) w swoim stylu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, dam sobie spokój, jak mi nie będzie wychodzić, bo jeszcze nie próbowałam. Po prostu tak jakoś ostatnio pooglądałam te moje hafty i jakoś sa właśnie takie jakie są a wolałabym nieco inne i mam zamiar popracować nad lekuchną zmianą stylu. Jak m nie wyjdzie to trudno, ale spróbować chcę. Wiesz, to chyba ważne żeby twórca był zadowolony ze swojego dzieła,nie?
      Profil na fb założyłam bo chciałam wyjść ze swoimi pracami w szerszy świat. I pokazać się. Dla tego też założyłam fanpage. No i wyszłam, ale widzę że to droga wyboista. FB obcina zasięgi stron, żeby się wypromować chcą zapłaty, za późno się obudziłam chyba. Dla tego większość energii przenoszę na Instagrama. Może tu się nie spóźnię chociaż.

      Usuń
    2. Podobno to cecha prawdziwych artystów, że nie są nigdy do końca zadowoleni ze swoich dzieł :)))
      Tak więc dążenie do doskonałości jest jak najbardziej pożądane, ale chodzi o to, żeby się tym za bardzo nie zamartwiać :).
      Z Instagramem masz chyba rację, wydaje się, że to jest lepsze miejsce do prezentacji swoich prac, niż Fb. Życzę Ci powodzenia :).

      Usuń
  7. Przeczytalam z wielka przyjemnoscia! a haft Twoj zawsze mistrzowski! plaski czy mniej plaski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Ten haft tak na prawdę jest płaski ma to w jednej z wielu nazw, ale wiem, że mogłabym nadać mu iluzję przestrzenności. Następny kot będzie przestrzenny w 2d.

      Usuń
  8. NO Marysiu - zaglądam do Ciebie po małej przerwie a tu taki tekst - piękniście. Uwielbiam te Twoje przemyślenia życiowe dokładnie w takim stylu jak dzisiaj ;-).
    Kot cudny jest - moim zdaniem (ale to juz wiesz) lepsze są te nie symetryczne , bo bardziej prawdziwe, więc czy krzywe oko czy pomylone odcienie - nic to! Przecież Tytanica budowali fachowcy a Arkę laicy, prawda?
    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz Basiu, tak mnie wzięło. Całkiem spontanicznie. Nie mam z kim pogadać w realu to będę gadać tutaj. Co do tej niesymetryczności się mogę zgodzić, bo u mnie w domu wszystko takie, mąż krzywy, koty nierówne, ja pewnie też... więc i prace mogą być. Pozdrawiam Cię Basieńko.

      Usuń
  9. Ho, ho - trzy koty, trzy indywidualności, trzech panów i władców ale i trzy kulki do głaskania i trzy gracje do podziwiania.
    Może i płaski ale cudny, chociaż wąsy i brwi mogłyby furkotać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym jedna królowa, ta właśnie od biedronki. A do głaskania tylko jeden. Szkoda, że dwójka młodszych trafiła się taka niedotykalska, a ile można podziwiać bez miziania, no ile? Co masz na myśli pisząc o furkotaniu wąsów?

      Usuń
  10. Ja też myślę, że to przez to jedno oko. I że ona nie wiedziała, że nie powinna tego jeść. Moje koty, nie rzygają po biedronkach, tylko toczą pianę z pyska, jakby przeżyły spotkanie ze wściekłym lisem. No nic to, każdy poślinić się czasem może :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On tak, Ciapek najstarszy, od zawsze ślinił się bardo podczas miziania. Im szczęśliwszy tym więcej z niego kapie.

      Usuń
  11. Nasz Fiodor, gdy tylko zobaczy, że siadamy do jakiegokolwiek posiłku natychmiast tnie do swojej michy (stoi przy stole) i też zaczyna konsumować, choć przed kwadransem jadł:)) Dlatego też ma już dwa brzuchy i znowu trzeba go będzie trochę poganiać po chacie:)) Kot wyszedł bardzo OK, więc nie wiem skąd jakakolwiek krytyka? Co zaś tyczy FB, to zgadzam się w miliardzie procent i stąd moja nieprzesadna aktywność na tym czymś:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, nasze domowe zwierzaki lubią sobie utyć na zimę. Moje się zaokrągliły. Dziękuję za niezmienne wsparcie mojego haftu. Mam w planach jakiegoś motyla, bo mnie aura smuci nieco:)

      Usuń
  12. U nas trzy koty , a pająka nie ma kto złapać ;-)))
    Zero pożytku !
    Kotek przecudny, a Ty szukasz dziury w całym :-D
    Co do FB mam podobne przemyślenia...:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja widzę, że wiele osób ma nieciekawe przemyślenia na temat FB.
      Pająków nie pozwalam ruszać, i latem zawsze pilnuję, czy to co łapią nie żądli.

      Usuń
  13. O matko , taki piekny kot ci wyszedł a ona wyrzeka , ja jestem fanką twoich arcydzieł i proszę mi tu nie marudzić na siebie :-))
    Ja na FB jestem z przyczyn grupowych, a na moim koncie to nie wiem co się dzieje :-)))
    Instagram też sobie odpusciłam, za dużo uczenia się wszędzie
    a i tak włazłam w taki pewien projekt , tam to dopiero jest uczenia się :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawi mnie ten Twój nowy projekt. Zdradzisz coś?
      Fajnie, że uważasz kota za udanego. To na prawdę miłe. Pozdrawiam.

      Usuń
  14. Haft bardzo mi się podoba! Gdybym miała wyszukiwać czegoś co nie do końca pasuje, to podbródek. Ale nie wiem nawet czy to o nim pisałaś wspominając o pomyłce koloru czy odcienia nici. Piękna praca! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej. Nie nie o podbródku pisałam tylko tej części między nosem a oczami.Dziękuję za uznanie i serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  15. Ubawiłam się.:))) Bażant i biedronka - świetne.:))) Moja kocica namiętnie poluje na muchy i je od razu pożera, co wywołuje odruch wymiotny... ale u mnie.:)))
    Kot mi się podoba, cóż że płaski. Podziwiam konsekwencję w wykończeniu pracy. U mnie wisi pięć robótek. Trzy dosłownie, bo krajki do tkania podwieszam - tak mi się wygodniej tka.:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się krzywię kiedy one jedzą te muchy.
      A u mnie obecnie dwa zaległe hafty kwitną w szufladzie, nad malutkim siedzę.
      Równiez serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  16. Piękny ten kotek.Mój kot jadał koniki polne te małe:)a fb to złodziej czasu choć go mam to coraz rzadziej zaglądam:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.