poniedziałek, 10 grudnia 2018

Jak nie urok to ... kocie womity

Tak, tak, dziś będzie obleśnie. Bo o womitach, jak to się "ładnie" określa. A konkretnie o kocich womitach, zwrotkach inaczej, o przysłowiowym kocim rzyganiu. Kto ma kota ten wie, że to nieodzowny dodatek do samego kota. A jak ma się trzy to można zaobserwować rożne kombinacje i konstelacje. No są takie dni jak dziś kiedy mnie trafia i mam ochotę wyć. Jak się karmi te niewdzięczne futrzaste bydlaki lepiej niż siebie to boli kiedy one traktują karmę jak drapaczkę do przewodu paszcza - żołądek. Drap-drap w jedną stronę i drap-drap w drugą stronę i kilka złotych ląduje zacnie na podłodze. A potem w kiblu. Ja przysięgam, przejdę na marketowe badziewie jak tak będą się poszturchiwać bezglutenową super rybkową karmą. Ja wywalam pół wypłaty na łososiki, pstrągi i inne takie w formie brązowej, śmierdzącej granulki, a one tak? To ja się za jagnięcinką oglądam (teraz wszyscy wegetarianie apopleksji dostali) bo delikatna dla wrażliwych brzuszków, bo bez glutena straszliwego, a mój szparag chleb biały z dżemem wcina codziennie. I jakoś żyje. On ten chleb z dżemem bo lubi:)

A co do tego glutenu to teraz modnie napisać że coś go nie ma. No a jak wybieram żarcie bez zbożowe to raczej nie będzie tam glutena, nie?  Bo kotom mąka niepotrzebna. Ale skoro im do brzucha właściwego i tak rzadko trafia to jedzenie to może olać sprawę, i na badziew przejść, przynajmniej zaoszczędzę. Ech, gdybym jeszcze umiała oszczędzać na tych dziadach parchatych. 
A co do glutenu to wam powiem, że mnie to strasznie śmieszy, bo biorąc pod uwagę jak widzę po swoich znajomych co to go tak unikają jak strychniny jakiej, co oni jedzą... Co oni ładują w siebie i na siebie, przetworzone jedzenie - byle bez glutenu, leki i farmaceutyki, papierosy i alkohol w ilościach które mnie by powaliły dawno, ja bardzo mało piję. Masę chemii na skórę, która jak wiadomo wszystko pięknie wchłania, nie nowość... Ale glutenu NIE!!!! bo to jest strasznie niezdrowe, od tego się umiera!
No patrzę na taką i mnie czarna rozpacz i pusty śmiech ogarnia. A ma jakieś objawy.... no jakieś na pewno, bo w końcu to straszna trucizna, zabija tyle istnień... zaciągając się cienkim LM-em. Ok, nie moja sprawa, ale pośmiać się mogę, nie. 

Nie mam weny, z moich prac nad sobą na razie wniknęła kłótnia z mężem,  atak dziwnej paniki z podekscytowaniem trudnym do wytrzymania i musiałam zwolnić. Styki mi się przegrzały...
Wyszywam coś, i oglądam jak mąż gra w wiedźmina w wolnym czasie. Nie wiem co z tego wyjdzie, bo mu kazałam olać jedną babę z która niby związany jest bohater, na rzecz innej, bo tej pierwszej strasznie nie lubię. A tu każdy krok ma jakiś późniejsze konsekwencje w historii. No ale jej nie lubię i już. 
Pozdrawiam serdecznie.

Edit:
Dziś pomimo domowego leczenia moja jednooka piratka wymiotowała już samą żółcią z łyżeczką karmy więc poszli my do weta. Ten stwierdził,że nic nie wyczuwa żeby kota blokowało, bolało czy było niezdrowe. Ogólnie okaz zdrowia. Zatem leczymy objawowo a jak się nie poprawi to będziem szukać głębiej, głownie w moim portfelu. A mina pani w aptece jak ją zapytałam ile mam dać tabletki ranigastu na 3 kilo kota - bezcenna.

34 komentarze:

  1. Gluten jest potrzebny organizmowi. Tylko ludzie, którzy mają potwierdzone badaniami wyniki, że im gluten szkodzi, nie mogą go jeść. Mój organizm sam mi podpowiada, co mam w danym okresie jeść, a czego nie, bo mi to po prostu nie smakuje. Wiem, że szkodzą nadmiar: cukru, alkoholu i nikotyny... tyle:)Nawet tłuszcz zwierzęcy organizmom żyjącym w naszej szerokości geograficznej jest potrzebny. byle też nie w nadmiarze. Kiedyś przeczytałam wywiad z kosmetologiem, w którym stwierdził, iż w kremach tych czynników działających aktywnie na dany problem jest minimum. Trzeba chyba tonę kremu wsmarować w skórę, by, o ile w ogóle, jakaś zmarszczka się wygładziła. A do nawilżania skóry potrzebna jest zwykła nivea z lanoliną.
    Haftuj i wyciszaj się. Po co Ci do szczęścia jeszcze ubijanie jakiejś baby w grze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A większość nie ma celiakii a pierdzą o tym glutenie nie mając pojęcia co to w ogóle jest.
      Tłuszcz jest nam potrzebny bo wiele enzymów i hormonów się rozprzestrzenia i syntetyzuje właśnie w nim. Ale wiadomo, nadmiar niedobry - z umiarem wszystko.
      Ja tej baby nie ubiłam, ja tylko zdecydowałam, że Wiedźmin wyzna miłość tej drugiej.

      Usuń
    2. AAAAAAA... ma wyznać miłość? Ciemność widzę, jak woli jędzę, to nic nie poradzisz:)

      Usuń
  2. Oj znam te kocie womity, znam... Chyba nie da rady inaczej jak tylko przeczekać i kochać mimo wszystko :) Pozdrawiam, życzę cierpliwości do kotów i do męża :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj dziś mi cierpliwość bardzo potrzebna, cierpliwość i spokój. A koty kocham bardzo, tylko się czasem martwię tymi wymiotami.

      Usuń
    2. Ja moim zaczęłam kupować Josera Cetelux i rzygi sie w końcu skończyły. Zostaje przy tym skoro nie ma zwrotu karmy.

      Usuń
  3. Ech...wychodzi na to że Koty jedzą lepiej niż ich Właściciele;)))
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, bo to nie reptilianie nami rządzą, tylko kotolianie. W sumie łatwo oczy pomylić, nie:)

      Usuń
  4. Womity, znam, trzy koty posiadam. Jeszcze jak taki długi, zgrabny wałeczek wyjdzie z kociego przewodu, to ok. Ale te inne! Raz kota mnie obrzygała, bo siedziała na lodówce i najadła się za dużo schabu świeżego, zrzutka trafiła na moją głowę! Świeży schab! Mąż powiada, że koty jadają lepiej od niego. Ma rację. Z zooplusa niemieckie puszeczki dostają, proponowałam mu, ale nie chce :-)Glutenu nie boję się, choć po większości pieczywa teraz sama mam zgagę. Ale tu chodzi o jakość pieczywa, a nie o gluten. Więc jadam ser z dżemem, ale bez chlebka. Też dobry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wałeczek to mnie akurat cieszy, gorzej że dawno żadnego nie miałam. Pamiętaj, że koty nie mogą jeść wieprzowiny, może być śmiertelnie groźna dla nich.
      No taki paw to nic fajnego, moje na szczęście głośno dają znać że będzie zwrotka i mogę zareagować. Ta, puszeczki to czasem tak pachną, że się nasze pasztety nie umywają. A po pieczywie jestem wzdęta. Po innych mącznych też, ale ujdzie z tym żyć. No bo jak tak bez pierogów, makaronu czy klusków śląskich, chociaż w nich to ziemniaczana jest. Ja czasem lubię ser z miodem.

      Usuń
    2. Ja o tej wściekliźnie rzekomej dowiedziałam się niedawno. A moje koty od co najmniej dwudziestu lat pożerają wieprzowinę. Kupuję w naszym miejscowym sklepie. Skoro to działa tylu lat, machnęłam ręką. Będzie dobrze. Mała Mi, kotka która zwróciła schab, robi to cichcem, zero ostrzeżeń :-)

      Usuń
  5. Przykro mi, że nastąpiły kocie wymioty. Życzę, by szybko ustały. <3 Ja staram się jeść bardzo zdrowo, słuchać swojego ciała i odkąd tak robię, jestem dużo zdrowsza. :) Przyznam, że tekst tak napisałaś, że nie raz się zaśmiałam. Koniec mnie rozwalił, choćbym siebie czytała. hehe Pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie. :) <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ustana do puki są koty, taka ich natura, nie bez kozery jest powiedzenie, że ktoś rzyga jak kot.
      Bo tekst miał być śmieszny i zabawny, po co nadmierna powaga, patetyzm, trzeba brać życie z przymrożeniem oka. Takie jakie jest, a jak się nie podoba, to zmienić coś, cokolwiek. Brak działania, nic nie zmieni. Tak jak jojczenie i narzekanie. No, może tylko wkurzyć.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  6. No właśnie, z tym glutenem to jest tak, jak pisze Jaskółka. Zresztą najlepsza jest znana od dawna metoda: wszystko jest dla ludzi, byle zachować umiar. Bo szkodzi, najczęściej, nadmiar. Nawet super zdrowej żywności.:)))
    Kosmetyki to często bujda na resorach, bo tak naprawdę część z nich nie przekracza bariery skóry, toteż działanie jest, jakie jest - działają tylko na kieszeń.:)))
    Ja natomiast uparcie szukam naturalnego (nivea odpada) i skutecznego środka odkażająco-kojąco-nawilżającego do rąk na zimę. Próbowałam robić sama, ale też nie do końca działa.
    Jeśli chodzi o koty, to jestem debiutantką, to mój drugi kot (kocica) i jak dotąd problemów nie ma. Żre chętnie puszkowe, uwielbia świeże mięso, preferuje serduszka drobiowe (których ja nie toleruję błeee).
    Ale chyba Twój mąż nie zlekceważył Yennefer?! Bo będą kłopoty...:)))
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No oczywiście, że wybrałam Triss. Wyznał jej miłość b mu kazałam bo mnie Yennefer wkurza. A sądzę że jak jej tak zależy na Ciri to się pojawi w Ker-moren mimo wszystko. Przechodzimy grę drugi raz bo za pierwszym zginęła nam Ciri a teraz chcemy żeby została cesarzową. zobaczymy, to tylko gra, a mamy tez dodatki, więc kilka miesięcy grania, w sam raz na zimę. On gra, ja wyszywam i patrzę i decyduję co ma zrobić:)
      Zgadzam się w pełni z tym, że umiar jest najistotniejszy. We wszystkim. Na ręce stosuję rożne kremy, ale zimą to maść z witaminą A. Ma dużo wazeliny i natłuszcza. I jest tania.

      Usuń
    2. Tez mam wiedźmina rozgrzebanego... Oj ale kiedy brać jaj tu koty i zapalenie krtani i zatok. Ehhh

      Usuń
  7. Bardzo współczuję problemów z pawikami :(
    Przypomniało mi się że zanim ustaliłam co kotom służy, a co nie to były częste wymioty,albo problemy skórne. Jak już ustaliłam że to od karmy , to trzymam się tych po których nie ma sensacji.
    Dla równowagi daję swoim dwa razy dziennie mieso.
    Co do glutenu to mnie też śmieszyło , dopóki się nie okazało że mam nietolerancję na gluten, jaja i mleko. Jak człowikowi coś dolega z tego powodu to wierz mi że szybko zrezygnuje żeby się lepiej poczuć. Można bez tego żyć ,można czasem na coś pozwolić - w zależności od nasilenia objawów ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, jeśli Ci stwierdzili nietolerancje to rozumiem. I szanuję, ale tak na prawdę to ile osób ją ma i kto sprawdzał z tych co krzyczą. No niewielu.
      U mnie to jest tak, że ciapek senior - 13 lat w sumie nie wybrzydza i jakoś szczególnie wrażliwy nie jest, jedynie czasem zbyt łapczywie je. Keira i Antek to już inna para kaloszy, Ona miała wrzody i ma wrażliwy brzuszek, a Antek też po swoich przejściach jest wrażliwiec. wiem po jakiej karmie na straszną biegunkę, po jakiej obsypuje się białym byłem i ma tłusta sierść. A inne mu nie smakują...
      A jakie mięso dajesz?

      Usuń
    2. No to już i tak dużo wiesz o swoich kotach -co im służy , a co nie. Tak właśnie trzeba robić -obserwować i wyciągać wnioski. U nas koty jedzą lepiej od nas - my jemy np. udka z kurczka , a nasze koty polędwiczki - wieprzowe i z indyka ;-))) Wiem że nie powinno się wieprzowego , ale karmie od wielu lat i jest dobrze.

      Usuń
  8. Myśle, że to jakas karma tak na koteły działa. Ponoć niektóre karmy są właśnie tak skonstruowane, żeby się kotom nie robiły pilobezoary. Ja mysle, że wymioty kota osłabiają.
    Nie pamiętam już, kiedy moja kota zrobiła to w domu. Jest kotełkiem częściowo(?) wychodzącym i w lato widziałam teochę oślinionej trawy.
    A co do żarcia- serduszka drobiowe, czasami wątróbka, filet z kurczaka, raz dziennie saszetka Felixa, trochę granulków Puriny, trochę Royala, czasami kapkę mleka, smietany. Dzisiaj zjadła troche czerwonego buraczku, czasami ma ochote na ziemniaczki.
    Cóż, mój kotełek ma na pewno lepiej niż my.Trzy lata temu była przez trzy miesiące sparaliżowana, potem zaczęły się kłopoty gastryczne po lekach, więc teraz dmuchamy i chuchamy na bure futro.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to nic tylko zazdrościć tej Twojej kocie. Sama bym coś takiego pojadła. Ziemniaków nie dałabym, wiem że szkodzą psom, wiec po co kotom, ale może przechodzą bezobjawowo. Ale nie są zainteresowane.

      Usuń
  9. U mnie od lat tylko jedna kicia wiecznie rzyga, ledwo zje to zaraz paw, cokolwiek by to było. Co nie przeszkadza jej być całkiem zadowoloną z życia grubaską. Od pewnego czasu zaczęłam zwracać uwagę na proporcje naszych wydatków na żywność dla człowieków i dla zwierzaków, no i wychodzi, że jakieś 70% to dla zwierzów. Moje koty lubią na przykład drobiowe serduszka, no w ogóle mięska różne, takie nieprzetworzone, rybki - najchętniej makrele wędzone, jedna kicia uwielbia jajecznicę i jogurt. Z puszeczek zauważyłam że nie cierpią tych z kaczką, więc kaczki już nie kupujemy, pierwszeństwo ma kurczak i indyk, dalej dziczyzna, czasem wołowinka. Pańcio wpiernicza pierogi a pańcia jaglanki.

    OdpowiedzUsuń
  10. Keira miała w czasach wczesnej młodości wrzody i teraz mam wrażenie że się coś odnowiło. Dziś zwróciła łyżeczkę zblendowanej mokrej karmy... Typowy objaw. Na szczęście mam leki które stosowałam wtedy, teraz też jej podaję. Jeśli to nie pomoże to czeka nas wizyta. To dla niej jest ogromny stres i dla tego się nie wyrywam.
    Zatem trzymajcie kciuki, zebyśmy nie musieli iść do weterynarza.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja mam dwa koty - 14-letnią kotkę z bulimią (naprawdę często zostawia nam mokre niespodzianki) i 2-letniego kocura, który nie umie wymiotować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są koty które nie mają tej funkcji w pakiecie? Niemożliwe:)

      Usuń
  12. Nieno, jak baby nie lubisz, to nie poradzisz.
    Moje rzygajo seriami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No takie serie to się zdarzają, jakby się wzajemnie inspirowały...

      Usuń
  13. Nasz kot żre żarcie z marketu i nie rzyga. Nigdy! Może dlatego, że jest genetycznie wiejską przybłędą? Co zaś tyczy żarcia dla ludzi, to w sumie zgoda z małym wyjątkiem w postaci mleka. Odstawiłem i jest o wiele lepiej:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mleko tylko bez laktozy, na szczęście ogólnie dostępne i nie rujnuje kieszenie i zawsze rozwodnione. Dodatek do wody z kranu,najsmaczniejszej. Jestem pewna, że gdyby te moje znajdy miały możliwość same sobie wychodzić i skubać ziółka to by nie było problemu, ale nie mają więc...

      Usuń
    2. Nasz nie wyłazi, gdyż awansował społecznie i teraz jest z miasta, a mimo to trawi wszystko, jak kwas siarkowy:)))

      Usuń
  14. :P Luna nie chcę cię zanudzać tematem dzieci, ale jak się nią zostało, to się obraca w kręgach matek, i tam dopiero są "popierdolone" zakazy, często wychodzę z takich rozmów, bo już mi się oberwało że karmie dzieci tym a tamtym aaaa nieee powinnam, boooo jestem wyrodna, noooo jak! A same popierdalają po frytki z mc donalds i dają 10 miesięcznym dzieciom, albo łooo jak mnie ostatnio matka zjechała że poję Nikodema herbatą z rumianku! Bo to zło wg najnowyszych badań amerykańskich naukowów, dzieciom nie wolno dawać ani herbaty, ani soku, a już ziołowe herbaty to śmierć dla dzieci. Oczy mi wyszły z orbity, albo ze przez herbatę koperkową mali chłopcy produkują żeńskie hormony, przez co są niepłodni, nooo poprostu żal się słucha. Nic dzieciom nie wolno bo wszystko albo gluten albo gluten, albo laktoza. Jeszcze jedna historia przy okazji szczepienia. Musiałam wyjść by nie wybuchnąć śmiechem. Jedna matka z drugą gada, że jej córka (7 miesięczna) ma nietolerancję laktozy, druga się pyta: jakie objawy, a ta że dziecko puszczało bąki przez tydzień, a wcześniej nic, ani jednego. Biedne dziecko xD nawet bąka puścić nie może, i już zakaz na jogurty. Hahaha. Ale kończę temat matek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, temat matek to temat rzeka,ludzie uwielbiają pouczać innych. Nie wiem skąd ta potrzeba ale jest ona bardzo widoczna. I to w każdej dziedzinie. Czy to rodzice, czy właściciele zwierząt czy nawet działkowcy.
      Ważne żebyś kochała swoje dziecko i nie robiła mu krzywdy. A z tym rumiankiem to nie wiem co oni wymyślili, ale skoro to ma z mężczyzn robić panienki, to sporo naszych młodych panów musiało pić tego rumianku na potęgę... a teraz pijają sojowo-jarmóżowe lette.

      Usuń
  15. U nas ostatnio Witek też częściej rzyga...oczywiście centralnie na dywan.....

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.