wtorek, 26 marca 2019

Nad strunieniem.

Cześć i czołem!!!
Mam dwa posty w głowie i biłam się z myślami, który najpierw zapodać. Jeden lekki, przyjemny i łatwy, a ten drugi raczej trudniejszy, głębszy, żeby nie powiedzieć ciężki. Jak zapewne się domyśliliście po tytule i zdjęciach wybrałam ten lekki, na początek tygodnia.  Co ja was będę katować od samego wtorku, jak życie zawodowe zapewne lepiej się z tej roli wywiązuje. Więc miło do kawki w przerwie. A jest duża szansa że do piątku, czy tam soboty rozwieje mi się pomysł na ten drugi post więc będziecie mogli odetchnąć z ulgą (Uff, nie znęca się nad nami):)
Tak... wiosna przyszła - na jeden dzień! Hm... Wstydzi się? 
Psotnica, wpada na pół doby co dwa tygodnie i zwiewa jeszcze szybciej. Normalnie jak Wielka Brytania ( wyjść czy nie wyjść) to ona przyjść, a może jednak jeszcze nie? A przyjdę... nie, jednak znikam... Normalnie kot i baba w jednym, nie dziwne, że to ma rodzaj żeński w nazwie. Zresztą cała Aura, pogoda, natura - Wszystko to baby - ktoś to dawno temu mądrze zauważył. 
Ba, nawet nasza planeta to baba!
- Naturo! Ziemio, czemu nam to robisz?  
- Domyślcie się!
Hehe. Nie żebyśmy byli bez winy. 
Zatem, w sobotę było pierdnięcie wiosny. No, a ja w Dziczy to jeden może być efekt. Szparag zagoniony do prac polowych nie miał czasu, ja coś próbowałam podziałać ale to męskie zadania i wymiękłam mimo siłowni (wiecie - jak się czujesz po pierwszym dniu na siłowni - versus - jak jest na prawdę) na prawdę jest tak, że no, babą jestem nadal nie koksem, mąż się cieszy.
No to odkurzyłam aparat i zaczęłam kręcić plazie porno. 
Zaczęło się w piątek wieczorem jak musiałam wysiąść z auta na leśnej drodze żeby zebrać ropuchy z drogi, co by ich nie rozjechać, bo jak jedna była, to się brało między koła, ale jak kilka, czy więcej to nie ma bata nie wylawirujesz. 
 Dwóch amantów miała i chyba nie było jej za wygodnie - dzielna kobitka, dzielna.
 Te studziły zapał w strumieniu.
 Tutaj mamy parkę rozkochanych ropuch szarych i poniżej grzebiuszkę zimną.
 Strumień Leśny ma to do siebie, że jest bogatym w życie wszelakie miejscem i nigdy nie wiesz co spotkasz na brzegu. Popijając złocisty niskoprocentowy napój na bazie chmielu i jęczmienia w ramach sjesty, siedząc na stołeczku z aparatem, napawałam się grzejącym w bok słonkiem, śpiewem ptaków i ogólnie wszędobylską wiosną. 
Pojawiła się nim wypiłam pół zamkniętej w szklanym kielichu porcji złotego trunku. Chwileczkę stała u wejścia do jednej z setek nor i chyba obserwowała mnie. Potem znikła niczym najpiękniejszy sen i już nie chciała się pokazać. 
W drugiej połowie degustacji przyleciał na dziesięć sekund, zaśpiewał i równie szybko znikł.  

A za moimi plecami na wiśni pojawili się moi ulubieńcy. Bardzo daleko więc...



  



W ramach swojego dziennego minimum kroków postanowiłam Przejść się nad staw i zajrzeć co tam też ciekawego pływa. No i coś pływa, kaczki i łabędzie... niby widziałam lądujące kormorany ale to chyba byli przybysze z innej planety mający swoją siedzibę pod wodą bo nigdzie nie było kormoranów. 


A dla poprawienia wyniku w krokach zajrzałam jeszcze na łąkę. 
Dużo drobnicy, zrywającej się do ucieczki nim człowiek się zorientuje, że coś się zadziało.  




Po zrobieniu sesji bażanta stwierdziłam, że coś mi ostrość szwankuje w aparacie na najdłuższym końcu ogniskowej, niedobrze.
Potwierdziła to sesja wiewiórki. Jedno okazało się być do przyjęcia.
 
13737 kroków:) ok 8,5 kilometra, wszystko w okolicach domu. 
A jak wam minął weekend?

 

 

34 komentarze:

  1. Piękny, owocny spacerek. A wiosna w tym roku taka typowa, polska, dawno takiej nie było. Można nacieszyć się budząca do życia przyrodą, bo wszystko idzie powolutku, tak jak trzeba. Pozdrowienia M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niby prawda, że typowa, jak baba. Miała ostatnio zachwianie w tożsamości płciowej. Ale masz rację, powoli się budzi, tylko ta wietrzna i zimna aura zniechęca do podziwiania.

      Usuń
  2. Jak pięknie :). I piękne zdjęcia - ja tam nieostrości żadnej nie widzę!
    Ja też w sobotę w plenerze, ale raptem we własnym ogrodzie, który ostatnio przypomina raczej zaniedbany ugór, więc czas był najwyższy ogarnąć to z grubsza. Porządki odbywały się w licznym kocim towarzystwie, ponieważ nasz jednooki Rysiek nasprowadzał kolegów z sąsiedztwa. Chłopaki jeszcze za młode na amory, więc na razie bawią się i ganiają, z rozpędu odbywając czasem zbiorowe galopady po naszym domu.
    Ropuchy też opanowały tłumnie okolice oczka wodnego, więc staramy się nie pałętać wieczorem po ogrodzie, bo pełno tego towarzystwa pod nogami.
    No wiosna na całego!- chociaż dzisiaj to akurat chłodem nieco powiało...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie widzisz nieostrości bo wybrałam te najostrzejsze.
      No ogród to wiosną priorytet, tu nie można odpuścić, bo się zapanuje. A wizyty kotów - sama przyjemność Pozdrawiam i miłych prac.

      Usuń
  3. Wiewiórka epicka. Mnie.boks.nogi po pracy a spacer umyslowy zły Nie jest. A tak to Mefo trądzik ma. Syniorek 10 letni prawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie seniorek też miewał trądzik. Przemywałam wodą utlenioną, albo spirytusem, chociaż nie lubił.
      Mnie dziś nogi bolą, połaziłam trochę ale to dobrze, muszę chodzić.

      Usuń
    2. Musze sie do tego przelamac zeby mu smarowac uparcie jak dziecku

      Usuń
  4. Śliczne zdjęcia:) Niedziela? To była jakaś niedziela? No cóż, u mnie to taki sam, jak inne, ale nie narzekam, te inne mogą być niedzielą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No Niedziela była już w mieście, w domu, odpoczywająca. A skoro dla ciebie każdy dzień może być niedzielą, to tylko pozazdrościć. Dobra, nie będę ściemniać - ni w ząb nie zrozumiałam co napisałaś z tą niedzielą. :( Przykro mi...

      Usuń
    2. Dlaczego przykro? Nie tak, wszystko ok, ja jestem w takiej sytuacji, że każdy dzień tygodnia może być bardzo "pracujący" albo niedziela,czyli na luzie. Czasem nawet mylę dni tygodnia. W sumie głupio napisałam. A ta niedziela była akurat bez odpoczynku, bo gości mieliśmy, a goście wymagający, to się nabiegałam. A poza tym, śliczna ta wiewióra:)

      Usuń
    3. W sumie nie wiem czemu przykro, chyba dla tego, że chciałam zrozumieć. Czyli ze względu na siebie.
      Wiewiórki są śliczne, i takie fotogeniczne.

      Usuń
  5. Wiem, że już pewnie o to pytałem, ale wybacz starcowi. Gdzie to jest? To miejsce znaczy? Lęgowe krzykliwce, to nie w kij dmuchał! No i ten strzyżyk mój niedościgniony! Ech los mi ostatnio nie łaskaw:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dolny Śląsk - gmina Syców. Krzykliwce są od kilkunastu lat z okładem, kiedyś było kilka par. Dokładne dane tylko na priva podam:)

      Usuń
    2. OK, jak się będę kiedyś wybierał chętnie dopytam:)

      Usuń
    3. Jakby co to zapraszam. A jak będę się wybierać w wasze strony to też podpytam o zaufany nocleg.

      Usuń
  6. Jakie te żaby superowe :-) a myszka przecudna :-) U nas właśnie przeszła potężna śnieżyca. Biało się zrobiło, śnieg jest do kostek. I zimno. Jeszcze chwilę musimy poczekać na wiosnę, choć na twoich zdjęciach już jest :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, nie chcę się wymądrzać ale czuję potrzebę edukowania, zatem, to są ropuchy szare, nie żaby. A co do myszy to nie napisałam, że to nornica ruda.
      Czytałam, że tam w waszych okolicach to jakieś zamiecie i wypadki były, nie zazdroszczę.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Jestem podedukowana :-) Dziękuję. Była potężna burza śnieżna. Przepiękna. Przez jeden dzień wróciła biała zima. A wypadki są i bez śniegu. Ludzie są nieuważni i bez wyobraźni. Teraz palą trawy, cholerka.

      Usuń
    3. Oj tak, to wypalanie traw to jakaś plaga i to jest straszne. Co komu przeszkadzają te enklawy życia.

      Usuń
  7. Jakie cudne zdjecia!!!! Wiewioreczka the best :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Wiewiórka daleko i płochliwa bo dzika leśna. Parkowe są zdecydowanie łatwiejsze do fotografowania.

      Usuń
  8. Najlepszy dowód, że nie musi się odejść daleko od domu by zobaczyć i utrwalić takie żywe cuda Natury. Baby górą ! Zdjęcia cudne!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Ale nie zawsze jest taka możliwość. Moi rodzice mieszkają pod lasem, nad strumieniem i stawem więc na prawdę nie trzeba nigdzie daleko iść.

      Usuń
  9. Nieprzebrane bogactwo! Usiąść na pieńku, słuchać, gapić się i focić. Raj!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, włąsnie tak, idylla natury, moja medytacja.

      Usuń
  10. Podziwiam. Jesteś wspaniałą obserwatorką! Cudowne zdjęcia! Uchwycić gryzonia to nie lada sztuka. Mnie nawet bażant nie chce pozować, albo go słyszę ale nie widzę, albo przemknie wtedy gdy nie mam aparatu:(
    Pozdrawiam wiosennie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, uchwycić gryzonia to nie lada wyczyn. Rzadko mi się udaje, i zawsze jestem bardzo z tego zadowolona. A ten bażant to tylko z daleka, z okna na poddaszu mi się udaje.

      Usuń
  11. Dzisiaj na spacerze te spotkałam bażanta. Tego samego co zwykle. Zadomowił się w mojej okolicy. Bardzo mi miło, że mnie odwiedza :)
    Bardzo udane zdjęcia ptaków. Miło się oglądało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One są terytorialne, więc będą pilnować swojego rewiru, czasem słychać jak dwa się przekrzykują w gdakaniu. Dziękuję za miłe słowa.

      Usuń
  12. Jak dużo życia jest na Twoich zdjęciach :-)
    Piękne :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Witaj wiosennie
    Tak wiosna wpada do nas raz na tydzień. Może niedługo zostanie z nami na dłużej.
    A zdjęcia aż zapraszają na wycieczkę do lasu. Przecież dawno tam nie byłam.
    Pozdrawiam słonecznie żółtym kolorem forsycji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również witaj i również wiosennie. Prognozy zapowiadają dalszą huśtawkę w aurze, ale ważne że idzie już ku lepszemu. Do lasu czy parku zawsze warto się wybrać, a kiedy pogoda taka piękna - tym bardziej. Pozdrawiam.

      Usuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.