środa, 24 kwietnia 2019

Strumień, ogród i staw, czego więcej potrzeba.

Święta, święta i po świętach, chyba najczęściej wypowiadane powiedzonko w ostatnich dniach. Zresztą po każdych świętach się to słyszy, jakby miało jakiś większy sens niż stwierdzenie faktu zaistniałego. Zatem, mam szczerą nadzieję, i wierzę, że wasze święta były udane. W tym roku pogoda się nie pomyliła i nie zafundowała nam śniegu, przynajmniej na południowym zachodzie było ciepło i słonecznie, chociaż wiatr urywał głowę. 
Dziś będą zwierzątka, bo byłam w dziczy. Nic szczególnego, chociaż liczyłam na sarenkę, czy może w końcu lisa,  a tu d..a. Ale nie narzekam, ładnie było, posiedziałam nad strumieniem ciesząc się z faktu nieobecności komarów. 



Nad naszym leśnym potoczkiem ma swoje terytorium para strzyżyków. Od dwóch lat mam szczęście i w bezlistną wiosnę (moja ulubiona pora) spotykam je. Tydzień temu wpadliśmy dosłownie na obiad i nie brałam aparatu, a miałam obserwację nietypową, bo zaloty i gody tych małych stworów. Tym razem mogłam się cieszyć tylko krótkimi chwilami, kiedy pokazał mi się jeden okaz. Do tego nad strumień w poszukiwaniu wody przybywają również inne ptaki, raniuszki jak na zdjęciu wyżej, zięby, bogatki na zmianę z modraszkami, a nawet sojka. Pojawienie się tej ostatniej, jak łatwo się domyślić wywołało ogromne poruszenie w drobnicy.


Na spacerze widziałam jak para kosów ze śmiertelną wręcz zaciekłością przeganiała sojkę z okolic swojego gniazda, zapewne. Szybkość przemieszczania się ptaków robiła wrażenie. Cała obserwacja trwała może 20 sekund, bo zniknęły w gęstwinie zarośli. Mam nadzieję, że kosy obroniły swoje gniazdo, bo nieopodal grasowała inna złodziejka zawartości kosich i nie tylko gniazdek.
A w najbliższej okolicy domu, czyli na ogródku, mam takiego miłego lokatora. Przyleciał bezszelestnie na wisienkę i obserwował co się dzieje. Troszeczkę mi się skrył za gałązkami, ale uważam, że zdjęcie jest mega-wiosenne.


A kilka godzin później spotkałam drugiego, już nad stawem. 
 

 A wracając jeszcze na ogród to na prawdę nie trzeba z niego wychodzić by podziwiać prawdziwie cuda. Mazurki, trznadle, kapturki, pliszki i jakieś małe maleństwo, co to nie wiem jak się nazywa, bo one mi się mylą. 
 







Czy uprzedzałam, że będzie dużo tego? Nie? No to teraz informuję. Mam jeszcze kilka fotek. Dawać? Jak ktoś się znudził to wiecie, nie zmuszam, ale uprzedzam, ładne będzie, bo świecące...
No właśnie, może raczej błyszczące, ale co tam. 
Od lat mnie drażni nawoływaniami z łąki i bardzo często się kryje, chowa i tylko miga gdzieś. A tym razem łaskawca przespacerował się, przedefilował dosłownie kilkadziesiąt metrów od płotu. No i nie w jakichś najgorszych chaszczach, tylko tak przyzwoicie. Sami popatrzcie jak się w słoneczku zaprezentował. 


Aż miło. Dam mu spokój do następnej wiosny:)
Dla kontrastu, nad strumieniem mieszka pewna ruda spryciara, tylko, że jak nie ma słonka, to nie widać, że ona jest ruda. A stara się unikać słońca i siedzi w cieniu. Zobaczyć ją to wyczyn, bo cicha jest i nie rzuca się w oczy, a sfotografować to już dla mnie sprawdzian cierpliwości, refleksu i możliwości aparatu. Zaliczyłam na 3- :)
Prawie jak matematykę:)))



Nornica ruda, często niesłusznie uważana za szkodnika upraw, truskawek i innych, a tak na prawdę to podgryza nam truskawki jej kuzyn - nornik bury. A mała nornica siedzi gdzieś w lesie i szuka młodych pędów. Bo ona żyje w norach, owszem ale jada części nadziemne roślin. 
Ok, to jeszcze mały wypad nad staw. 
A tam straszne dźwięki, jakby się pijany niedźwiedź okładał z równie pijanym, wielkim dzikiem. Siedzę i myślę, co wydaje te odgłosy apokaliptyczne. No i przyuważyłam gagatków. To para perkozów rdzawoszyich. 


 
 Oprócz nich gągoły i jeszcze jakaś kaczuszka z dziwnym kosmykiem na głowie. Gęsi i łyski, oraz cale mrowie krzyżówek. 


To wszystko radośnie sobie pluskało i kwakało, bądź piszczało, radowało moje oczy i uszy, aż nagle zapanowała martwa cisza i jakby się te ptaki pod ziemie zapadły. No może raczej pod wodę, ale znikły gdzie się dało. Ja patrzę a tu się pojawił ten jegomość. 
I wszystko jasne. Staw jeszcze nie zarybiony chyba więc jakby co to sobie kaczuszkę upoluje. Młodzik jeszcze, ale i tak robi wrażenie. 
Obserwowałam drania jak terroryzuje mi staw przez jakiś kwadrans, ale postanowił chyba tylko zagrać mieszkańcom na nerwach po odleciał równie beztrosko co nadleciał.  
No to wróciłam na obiad do domu i jeszcze w przerwie między żurkiem a bitkami obeszłam roślinność. A tam proszę państwa, taka sytuacja.  
No obczepiły się tej wierzby strasznie a jedyny chętny i zainteresowany by coś z tym towarzystwem zrobić, co robi? 
Śpi!!! Skandal. I to kilkanaście centymetrów pod tymi pękatymi mszycami. Zamiast się tam opychać to śpi. Nie, no żartuję, bo dorosłe to średnio, ich młode się żywią mszycami, więc jest nadzieja, że jak coś tenże zaspany osobnik zmota to... nie będzie już co ratować z tej wierzby.  
Na koniec nasz stały mieszkaniec ogrodu...
I drugi stały lokator:)
Oczywiście po wizycie w strumieniu, wariatka. Niedługo golenie to może nieco schudnie wizualnie. 
Pozdrawiam serdecznie i życzę nam podobnie pięknej pogody na majówkę. Wybieracie się gdzieś?
 

 

 
 

 

 


 

33 komentarze:

  1. Ale bogato, przepięknie bogato i różnorodnie. Ta kaczka to czernica, czubkiem-samiec.http://ptaki.info/czernica. Natomiast mam problem z odróżnieniem (zresztą nie tylko ja) jastrzębia od myszołowa. Ten ostatni nie jest groźny dla ptaków wodnych. Ten pierwszy i owszem.
    Zdjęcia super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja nigdy nie mam czasu i głowy do sprawdzania tego co uwieczniłam, dziękuję za pomoc, teraz już zapamiętam co mi tam pływa.
      A to co przyleciało, to żaden z wymienionych, to młody bielik.

      Usuń
  2. Oj ja się raczej nigdzie nie wybieram. Chce w końcu sobie w domu odpoczac bo póki co wolne to epidemia -_-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opoczyneku jest mega ważny, a jak masz ciągle szpital to siły na wykończeniu, zatem życzę spokojnego wypoczynku i regeneracji mocy.

      Usuń
  3. zdjęcia są zniewalające, niestety ja nie mam duszy artysty :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie potrzeba duszy artysty, to trzeba miłosci do natury:) Pozdrawiam i dziękuję.

      Usuń
  4. Jeny, zazdraszczam takich widoków. Zdjęcia fantastyczne i można się na nie gapić w nieskończoność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też sobie zazdraszczam widoków, rzadko je widuję ale za każdym razem wyciskam ile się da.

      Usuń
  5. Jak ja lubię te Twoje zdjęcia.:)))
    Mnie się w tym roku udało zrobić pierwsze zdjęcie rudzika. Z daleka, ale coś widać.:)
    Biedronka wygląda zupełnie jak w serii naszych (moich i synka) ulubionych filmików o robaczkach. Dobrze, że ona śpi, bo wkurzona biedronka do niebezpieczne zwierzę.:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno potrafią gryźć, ale mnie tylko osikiwały do tej pory. Zresztą bardzo je szanuję za mszycożerność ich młodych.
      Cieszy nie, że lubisz moje zdjęcia. To zachęca do ich robienia.
      Pozdrawiam gorąco i słonecznie.

      Usuń
  6. Świetne zdjęcia! U mnie takich okazów nie ma, poza tym Ty masz lepsze oko. Bażanta tez ciągle słyszę i też chcę go upolować, ale wciąż się kryje. Ostatnio miałam z nim niesamowitą przygodę... wyszłam podlewać, aparat oczywiście w pogotowiu, słyszę bażanta, ale o dziwo zamiast od strony pół to słyszałam go od ulicy... pomyślałam echo się odbija... Nagle z poderwał się gdzieś zza płotu (właśnie od ulicy) i z głośnym krzykiem przeleciał mi centralnie nad głową! Nawet nie zdążyłam pomyśleć o aparacie, odruchowo schyliłam głowę by na mnie nie wylądował hehe.
    Pozdrawiam Cię i czekam na następne zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy one tak się zrywają zawsze mam minizawał. Czekają do ostatniej chwili a potem fruuu.
      Też zamiast za aparat łapię się za serce najczęściej:)

      Usuń
  7. Zdjęcia są więcej niż udane, portrety drobnicy już w ogóle :). Gratuluję Ci tej nornicy, bo wyobrażam sobie, ile trzeba mieć wiedzy i cierpliwości, by ją tak podejść. Piękne i wartościowe zwierzątko, a przy tym niekoniecznie szeroko znane z wyglądu i zwyczajów. Bo niestety często, myśląc o ssakach polskich, kojarzymy tylko te najbardziej okazałe - lisy, wilki i jelenie, tymczasem taka nornica już umyka wzrokowi ogółu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tej nornicy nie podeszłam, ja ją wysiedziałam aż mi tyłek zdrętwiał. No umyka wzrokowi, bo jest fasfoodem, wszystko na nią poluje, też bym się raczej chowała. Ale masz rację, dla wielu to kolejna mysz.

      Usuń
  8. Bardzo urodzajne posiedzenie w dziczy :-) Zawsze zadziwia mnie mnogość i różnorodność ptaków. I pomyśleć, że to potomkowie dinozaurów. U mojej mamy w karmniku całą zimę przegląd, bo mama mieszka na skraju miasteczka. Za domem tylko już łąki, rzeka i lasy. Ileż tam tego żyje. U mnie za oknem moje gawrony i kawki. Rządzą się za bardzo, przy ich nikt nie pomieszka z pobratymców. Gromada wróbli jednak zamieszkała w tarninie przy targowicy, niedaleko :-) Mówię im dzieńdobry co rano. Bażant to chyba specjalnie ci pozował :-) Cudne zdjęcia Luna :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Przy gawronach i kawkach faktycznie nie bardzo. Ale w tym waszym sadzie nie ma szpaków? Sikor? Nawet przy krukowatych? Tarninę zasadzę jak będę miała swój ogród kiedyś, specjalnie dla ptaków. I ałyczę zwaną mirabelką. Berberysy, ogniki, wszytko co gęste, kłujące, owocujące. Kocham ptaki i chce je mieć blisko. Bezpieczne przed kotem, kuną, lisem. Łasicy nie przechytrzę bo mała ale nie można mies wszystkiego, najpierw ogród:)

      Usuń
  9. Piękny spacer Luno. Bardzo, bardzo dziękuje. Najbardziej cieszę się,że staw tak ożył. Piękne zdjęcia.
    Pozdrawiam M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, staw ożył już w lutym, ale teraz pytanie, czynie zamrze jak znów będzie susza i wodę puszczą, dla tego modlę się o deszcze. Bo to nigdy nie wiadomo. A tragedia by była.

      Usuń
  10. Jak pięknie! Bażant przepiękny, dawno w naturze nie widziałam, a kiedyś bażanty podchodziły pod nasz dom (no niestety, osiedle się rozrosło). Jedni moi znajomi polecieli na Święta na Majorkę, bo tacy nowocześni, a tam akurat padało i wiało, więc w sumie średnio przyjemnie było. Oglądaliśmy ich foty w telefonie - oni w kurtkach z kapturami, my na słoneczku wśród kwitnących bzów :). Ja takich wyborów zupełnie nie rozumiem... U nas tymczasem cudna pogoda, wszystko kwitnie jak szalone, bzykacze już się uwijają, ptaszki w wielkiej obfitości zasiedlają okoliczne drzewa i zarośla... Nawet nie ruszając się z własnego tarasu oglądam tyle fantastycznych sytuacji przyrodniczych, że można by nakręcić film pełnometrażowy!
    Z biedronkami i ich młodymi miałam bliższa znajomość jakieś trzy lata temu, kiedy była inwazja mszyc świerkowych, a potem pojawiły się w ogromnej ilości przerażające stworki i już prawie chciałam je opryskiwać, kiedy wygooglałam je i się okazało,że to młodzież biedronkowa przyszła z odsieczą na tę mszycową inwazję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, trzeba przyznać, że biedronkowe dzieci nie są wyględne. Takie paskudne raczej, ale za to jakie dla nas i roślin pożyteczne.
      Wiesz, ja rozumiem chęć zwiedzania i potrzebę zmiany klimatu, nie lubię tylko kiedy to się łączy z jakimś dziwnie próżnym udowadnianiem innym, że się jest przez to lepszym.

      Usuń
  11. Przeuroczy wiosenny pościk, a to małe "niewiadomoco" to pierwiosnek. Czarne nóżki - pierwiosnek, brązowe - piecuszek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od jakiegoś czasu jakoś trudniej mi przychodzi zapamiętywanie nazw. A zwłaszcza tych mniej pospolicie spotykanych. Dziękuję za pomoc.

      Usuń
  12. A u nas w chaszczach krogulce siedzą na jajkach.Mam nadzieję, że zrobią porzadek ze szpakami i nareszcie czereśni starczy i dla nas. Boję się tylko o białego gołębia, ktory się już dawno przybłąkał i zadomowił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krogulce... ładnie. Stawiałbym jednak że się krogulec może czaić na gołębia, chociaż po wielkości to raczej ofiara dla jastrzębia.

      Usuń
  13. Piękne zdjęcia, posty czytam z dużym zainteresowaniem, bardzo mi się podobają (szczególnie te dotyczące zwierząt i przyrody), lubię do nich wracać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, kiedy czytam jak ktoś lubi moje posty i lubi do nich wracać. To niesamowicie motywuje. Dziękuję i serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  14. Ach jak pięknie!!! Cudne zdjęcia, szczególnie ptaków :) Masz rację w ogrodach tyle się dzieje. Nie jestem mega fotografem ale ode mnie masz 5 za norniczkę :)
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znów zapomniałam się zalogować...

      Usuń
    2. Piątka przyjęta z ogromnym szczęściem i radością.
      Pozdrawiam gorąco.

      Usuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.