wtorek, 16 kwietnia 2019

Wszystki kwiaty Holandii

Cześć wszystkim. 
Nie pisałam ostatnio bo mnie tak naszło, że chyba już nie ma to większego sensu, na silę tworzyć posty, widzieć malejący brak zainteresowania ze strony znajomych blogowych. to znak, że robię się wtórna, nudna i nieciekawa. Zatem albo coś zmienić alb zamknąć kram. 
Na zmianę pomysłu nie mam, więc...
Ale szkoda jakoś. No tyle dobrych i ciekawych dusz tu jest. Odwiedzanie was jest dla mnie czasem jak wycieczka do znajomego z drugiego końca kraju albo i dalej. Chwilowo nie dojrzałam do jeszcze do myśli o zamknięciu bloga, może nigdy nie dojrzeję, może pozwolę mu kiedyś umrzeć śmiercią naturalną. 
A może będę go prowadzić dalej bez oglądania się na odzew, na razie jeszcze nie uwolniłam się od tej potrzeby interakcji.
Tyle, tytułem wstępu. 
Teraz chcę was zaprosić ma małą wycieczkę po krainie kwiatów.  
W ten wiosenno zimowy weekend byłam z mamą w Holandii. A konkretnie to celem wyprawy był park Keukenhof. Czyli największy ogród kwiatowy i akurat wypadało ich coroczne święto kwiatów.


Dane ogrodu, uznawanego za najpiękniejszy ogród wiosenny:
32 hektary i ponad 7 milionów cebulek kwiatowych wsadzanych ręcznie. Powiem tak, to robi wrażenie. Do tego ta idealna trawka.


Na zdjęciach nie da się tego wszystkiego pokazać, ale jest to ogrom pracy i ogrom kwiecia. A w ten weekend także ogrom zwiedzających. Autokarów było prawie tysiąc, do teko kursujące wahadłowo autobusy, ogólnie kilkaset tysięcy ludzi z całego świata. My byliśmy bardzo wcześnie i udało mi się zrobić zdjęcia jeszcze zanim pojawiły się tłumy. 




Ze swojej strony bardzo polecam taki wypad, bo naprawdę jest na co patrzeć, chociaż może akurat nie w tym terminie. Może tak z kilkudniowym minięciem się z tym świętem, przynajmniej nie będzie takich kolejek po kawę i do wc. 
Z ciekawostek, to widziałam tam parkę aleksandrett obrożnych, zielonych papug, przy dziupli w drzewie, zatem lęgowa para. Potem widziałam kolejne te tropikalne ptaki. Cóż, u nich zimą temperatura spada do 5 plus więc nie marzną jakoś specjalnie. Ale co dziwne u nas we Wrocławiu też są i podobno jedna jest para lęgowa. Poszukam ich i dam znać czy coś wiem. 
Nie wiem, mam chyba jakiś okres wycofania się z życia wirtualnego. Coraz mniej znajomych obserwuję na Fb, w końcu tak na prawdę to nie byli żadni moi znajomi, większość zupełnie obcych ludzi, którzy albo uznali, ze chcą mnie podglądać albo jak uznałam że coś prezentują fajnego. A po dwóch latach mi się odwidziało. Za to dla tych, którzy pozostają mam więcej energii na interakcje. Może właśnie o to w tym na prawdę chodzi? Sama nie wiem. Wiem tylko tyle, że czasem nie nadążam odwiedzać wszystkich i potem czuję się winna, że pominęłam czyjś post.
Dopadły mnie też takie bardzo fatalistyczne przemyślenia, że ludzie są zepsuci, i nawet ci najbardziej "święci" i altruistyczni są tak na prawdę interesowni i nie ma bezinteresowności na świecie. I im szybciej człowiek pozbędzie się złudzeń tym łatwiej mu będzie istnieć w tej rzeczywistości. No ja się właśnie ich pozbyłam i mam małą żałobę po swojej naiwności. Ale z drugiej strony już widzę profity. Brak bolesnego rozczarowania i strącenie niektórych z niezasłużonego piedestału wspaniałości na ziemię tuż obok mnie. Wiem, są zapewne wśród was tacy co nie wiedzą o czym piszę bo nigdy nie uznawali autorytetów wśród innych jednostek, ale ja miałam tendencje do stawiania większości ludzi, zwłaszcza tych których uznałam za lepszych od siebie, wyżej w jakiejś dziwnej hierarchii społecznej. Może w końcu dojrzałam, nie patrzę na innych z perspektywy dziecka? Pomyślę o tym.
A miało być o kwiatach... co ja poradzę, że tyle się we mnie dzieje, że nie nadążam a czasem musi się nadmiar ulać. 
Życzę wam słonecznego tygodnia i spokojnych świąt.
 
 

51 komentarzy:

  1. Wycieczka super. I to same z mamą, fajny czas, razem.
    Trawa faktycznie - prawie nienaturalna, taka żywa, równa, gęsta.
    Niektóre rabaty jak malowane.
    Tłumy widoczne z daleka.
    Na wrocławskie papugi, tzn. relację o nich czekam, bo tez słyszałam, i raczej nie powinno nas to cieszyć, że się lęgną, bo to intruz u nas, niech nie przeszkadza naszym rodzimym ptakom.
    Co do hierarchii i autorytetów. Nie mam, nie miałam, jak to mówią, każdy sra tak samo haha sorki :))
    Komentarzy coraz mniej, bo coraz więcej mediów społecznościowych, blogów, itp., a czasu wciąż tyle samo.
    Ja tam się jeszcze cieszę, że piszę. Jak długo...? zobaczymy.
    Mój blog, mój pamiętnik, sama wracam do starych postów. U ciebie tez czasem wrócę do staroci, bo lubię, bo wiedzy szukam, a nawet pięknych zdjęć do odskoczni dnia codziennego. A że zdjęcia masz cudne to oglądam.
    O!! I żeby Ci nie było smutno, to właśnie napisałam najdłuższy komentarz w mojej karierze blogowej. hehe
    I tak poza tym, pięknie dziękuję, że znajdujesz czas na odwiedziny u mnie. I komentarze :))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą trawą to jest tam tak, że każdy kawałek jest przygotowywany przez konkretnego producenta,a są to specjaliści od muraw na stadionach piłkarskich. Są też tam ich oczywiście reklamy, żeby każdy mógł wybrać u kogo zamówi trawnik.
      Wiesz, przyroda nie lubi próżni. sądzę jednak że nie zdominują naszej fauny, jako, że sroki mamy i chyba poradzą sobie z papuga jak z gołębiem czy wróblem.
      A widzisz, ja miałam z tym jakiś nieuświadomiony problem i dopiero niedawno zdałam sobie z tego zjawiska sprawę jak zanikło. Pisze tu o stosunku do ludzi.
      Z tymi mediami to tak właśnie jest. Strasznie dużo czasu i energii zabierają ale są tak uzależniające, że łapię się na tym iż za często sprawdzam bez sensu facebooka, chociaż wiem, że nic ciekawego tam nie znajdę.
      Miło mi, że zaglądasz, to cieszy bo to kawał mojego życia. A co do komentarza i jego długości - czuję się zaszczycona.
      Do Ciebie zaglądam, nie zawsze piszę bo też nie zawsze mam silę na wymyślenie czegoś więcej niż "ładna kartka" czy coś w tym guście, a nie lubię takiem płytkich wypowiedzi. efekt taki, że nie piszę nic... Ale cieszę się, że znalazłam cię na Insta, będę śledzić, bo to robię z telefonu.

      Usuń
  2. Luno!!! Taka piękna wycieczka, piękne kolory, piękne kwiaty, to skąd tyle pesymizmu? Za dużo rozmyslań?
    Życzę pogody ducha i spokoju. Byłoby ogromnie żal, gdybyś porzuciła pisanie bloga, mam nadzieję,że to nie nastąpi. Serdecznie pozdrawiam M. Pozdrawiam też twoje koty od Mamby, która obecnie hasa po ogrodzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo poza pięknymi kolorami to wiatr, zimno, grad i śnieg a do tego kilka nieprzespanych nocy:) ale tak na prawdę, to po prostu mam swoje przemyślenia. A gdzie mam je umieścić jak nie na swoim blogu.
      Na razie liczę na to, że moje osłabienie blogowe, to chwilowy spadek formy i niebawem złapię wiatr w skrzydła jak kilka miesięcy temu i będzie po siedem wpisów miesięcznie. a może nieco mniej ale będą dawały i radość.
      W imieniu futer, dziękuję. Mam nadzieję, że ogród jakoś zabezpieczony coby Mamby ne wywiało i nic się jej nie przytrafiło. Szkoda by było kici.

      Usuń
  3. Wspaniałe miejsce i chciałabym tam pojechać. Wycieczka z mamą to coś bezcennego. <3 Dobrze, że nie myślisz o zamknięciu bloga, bo byłoby smutno. Ja myślę, że z Tobą bardzo fajnie by się rozmawiało. Ja wywalam coraz więcej ludzi z życia. Czasami myślę, że zaraz mi nikt nie zostanie i wpadam w lekką panikę. No, ale zostają Ci ukochani, szczerzy, ważni. Jestem już total zmęczona płytkimi ludźmi, no wywalam ich z życia, bo nie chce mi się nawet tracić na nich już minuty więcej. Czasami myślę, że ja chyba mam pecha, bo w świecie realnym spotykam ćwoka za ćwokiem. No, ale to nie jest pech, bo przecież mam cudnych ludzi w swoim życiu i piszę też o blogowych przyjaźniach. Zwyczajnie zdałam sobie sprawę, że ja strasznie koloryzowałam ludzi. Często widziałam dobro tam, gdzie było go bardzo mało, stawiałam kogoś wyżej niż siebie, a nie było nawet co stawiać. Dawałam szanse bardzo naiwnie. Kurcze rozbudziłaś moje emocje, a nie chce Ci pisać całej powieści. hehe

    Też czuję się winna, jeśli nie uda mi się dotrzeć do blogów, które bardzo lubię. Z Tobą jest tak samo, ale piszę teraz, by pokazać, że jestem, że mnie obchodzisz. Kurcze, napiszę Ci, że czuję się zmęczona. Ostatnimi czasy życie ukazuje mi, jaka ja byłam naiwna i jak bardzo się oszukiwałam. Wywalam do kosza to, co śmierdzi i robie miejsce na to, co ważne. Wtedy uda mi się być regularnie na blogu, na blogach. Uda mi się częściej podróżować.

    Ech kochana, dobrze, że jesteś, coraz mniej tak szczerych, dobrych duszyczek, a na przykład dla mnie, to właśnie takie duszyczki są najcenniejsze i takich też mi brak. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miejsce godne polecenia, bo na prawdę miło popatrzeć na te wszystkie kwiaty.
      Nie wiem czy fajnie gada się z kimś komu się gęba nie zamyka:) Aja do takich osób należę.
      Wiesz, nie wywalam ludzi z życia, po prostu nie marnuję już energii na trzymanie ich przy sobie i cóż... jeśli tylko ja trzymałam to sami odpadają. Po za tym zaczęłam omijać osoby które sieją zamęt, wszędzie węszą sensację i szczują. Na FB jest takich pełno, wieczne pretensje, pełno jadu, wyszukiwania możliwości wywołania afery. Czy to politycznej, tej najczęściej, czy obyczajowej. Każdy ma oczywiście prawo do swojego zdania ale takie napastowanie nim męczy nie i kasuję znajomość, bo jeśli nie wnosi nic poza zadymą to szkoda sił i czasu na czytanie tego.
      Masz potrzebę to pisz, nie wstydź się, mnie długość nie przeszkadza.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Kochana, mniej komentarzy, bo wiosna przyszła, czasu coraz mniej na siedzenie przed kompem;) Może jesteś przemęczona ale nie odpuszczaj, bo gdzie ja będę podziwiała te cudowne zdjęcia przyrody czy Twoich prac?!
    Ogród niesamowity! Chciałabym go kiedyś odwiedzić.
    Miłego dnia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiosna wiosną, ale zasada jest taka, że wtórność i brak świeżości zniechęcają odbiorców.
      Dziękuję za wsparcie, zdjęć jakoś mi się też nie chcę robić, nie wiem czemu, nie mam czasu, nie mam natchnienia.
      A do ogrodu zapraszam, są na prawdę niedrogi wycieczki z Oskara tam.

      Usuń
  5. Hej Luno, dziękuję za piękny spacer po holenderskich ogrodach :D Mam niedostyt, ale chyba o to Ci chodziło ;-)))
    Powtórzę po Agniesi, że dobrze że jesteś. Nawet nie myśl o opuszczeniu blogowiska , bo bez Ciebie będzie smutno ...:(
    Pozdrawiam ciepło !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy chodziło o niedosyt? nie wiem, chciałam pokazać piękno tego miejsca. Zdjęci anie są w stanie pokazać perfekcjonizmu i ogromu pracy.
      Nawet nie wiesz, jak miło mi się zrobiło jak przeczytała Twoje słowa. Dziękuję.

      Usuń
  6. Ach, pięknie, tyle kolorów,piękne takie kwietne łany.
    Pisz, pisz, czasem czytam ale nie komentuję, pewnie nie ja jedna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, to miłe. Ja też czasem nie daję znać o tym, że byłam. Sama nie wiem czemu, może dla tego, że nie wiem co napisać, a nie chcę walić frazesami.

      Usuń
  7. Luno, bliskie mi są Twoje przemyslenia a propos pisania bloga, wypalenia sie i zniechęcenia do tego a jednocześnie chęci by to trwało dalej, mimo wszystko, bo tyle lat, tyle ludzi, tyle czasu...Myslę, że każdy z nas miewa okresy, gdy przestaje się tak entuzjazmować czymś, co kiedyś mocno go poruszało.Pojawia się przyzwyczajenie, rutyna, powtarzalność...To jak w wieloletnim małżeństwie - trudno o motylki w brzuchu. Ale małżeństwo trwa, bo jest coś silniejszego, ważniejszego niz te motylki. Przyjaźń, poczucie bezpieczeństwa, zrozumienie, ciepło wzajemne...Może tak też jest z blogami? Nie ma co martwic sie, że coś co było a nie jest i że jest inaczej. Widocznie musi tak być przez jakis czas. Stan przejsciowy do następnego przypływu mocy, energii, wiary w sens i cel.
    Luno, trwajmy, ucząc sie siebie, wiedząc, że wszystko przecież jest po coś. Piszmy, gdy czujemy potrzebę, nie dręczmy sie wyrzutami sumienia, że powinnyśmy to i tamto w strefie blogowej. Tu nie powinno być przymusu i obowiązku - taką przynajmniej mam nadzieję!:-)
    Cudne te tulipany. Pierwsze zdjęcie zachwycajace! Ile kolorów! Tak, warto sie czasem gdzies ruszyc i zobaczyć cos innego, cos ciekawego a potem pokazać to innym.Dziękuję, za wycieczke po tym holenderskim parku i pozdrawiam Cie serdecznie!:-)*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłam, że mam takie zwątpienia przynajmniej raz w roku, co do zasadności dalszego prowadzenia bloga. chyba potrzeba mi wtedy takiego wirtualnego poklepania po ramieniu i potwierdzenia, że to jednak ma jakąś swoją wartość.
      Olgo, to co mi napisałaś ma niesamowita moc, po pierwsze to się wzruszyłam, po drugie głęboko przemyślałam i przyznaje Ci racje.
      Dziękuję. Z całego serca dziękuję.

      Usuń
  8. Ostatnio wchodzę na znajome blogi, czytam i... zamykam stronę. Nie wiem co napisać w komentarzu. U Ciebie jestem dzisiaj drugi raz. I teraz też zastanawiam się, bo... kwiaty przepiękne, ale piszesz, że zim,no, ze wiatr, że grad... Ja tu lubię bywać, bo świetnie haftujesz i czytam z zainteresowaniem Twoje przemyślenia. Mam problem z ich komentowaniem- wydaje mi się, ze moja belferska dusza wybiega zbyt do przodu z "poradami", a nie chcę się wymądrzać.
    Sama widzisz, że nie idzie mi ten komentarz. Może też czuję jakiś przesyt, znużenie. Mój blog leci jeszcze rozpędem i tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że taki komentarz bardzo ważny, dla mnie jest. Bo prawdziwy. Bo przecież nie każdy musi zgadzać się z tym co piszę, z moimi przemyśleniami. Wiem, że pewnie nieraz ktoś sobie myśli - smarkula, w doopie była i G widziała i co ona tam może o zycie wiedzieć. Ano wiem tyle ile mi dane w tej chwili.
      Dziękuję za ślad.

      Usuń
    2. Eeeeeeeeee, na pewno nie w sensie ...smarkula:) Mam w Twoim wieku córkę (chyba) i raczej nie uważam, że jest nic wiedzącą smarkulą. Zresztą, ten rodzaj przemyśleń pojawia się w każdym wieku i trudno go uniknąć. Mało jest ludzi bezrefleksyjnych.
      A wiesz, że mam takie, jak na zdjęciu, pełne z różowym środkiem narcyzy? Inne mają zielony środek, też pełne. Prześliczne są:)

      Usuń
    3. No i znów się nieprecyzyjnie wyraziłam, nie miałam na myśli konkretnie Ciebie, ale przyznaj, że osoby w pewnym już wieku, z racji przeżytego życia mają tendencje to podobnego, może łagodniejszego, myślenia::) I to jest naturalne.

      Usuń
    4. Ja wiem, ze ogólnie, tym razem ja doprecyzowałam:) Wiesz, ze miałam do czynienia z uczniami w każdym wieku i ze studentami, nauczyłam się traktować poważnie wypowiedzi ludzi w każdym wieku, chociaż przyznam, że na początku mojej kariery pedagogicznej trudno mi było, potem coraz łatwiej. Czasem jeszcze mną szarpnie, jak coś przeczytam, ale staram się wyhamować emocje:)Bywa, że mocno muszę się ugryźć w język. Najtrudniej m, kiedy dyskutuję z córką, ale daję radę:)
      Tak, ludzie starsi lubią czasem "powymądrzać się". ale to są ludzie, którzy robią to w stosunku do każdego, w każdym wieku. To taki rys charakterystyczny:):):):)

      Usuń
  9. Papuga była u nas na oknie w tamtym roku. Początkowo myśleliśmy, że komuś zwiała, ale to chyba była jednak wolno żyjąca.
    Kwiaty w ogrodzie zachwycające!!!
    Co do autorytetów, to kiedyś niektórych ludzi stawiałam ponad sobą, ale z czasem zawsze się okazywało, że "kolos ma gliniane nogi", teraz już wiem, że nie może być inaczej, bo wszyscy jesteśmy ludźmi, mamy więc zalety, ale mamy i wady. A na dodatek, to co dla jednych jest zaletą, dla innych może być wadą, no bo życie takie skomplikowane jest ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolos na glinianych nogach - idealnie odzwierciedla moje spostrzeżenia. Doskonale to ujęłaś w słowa Mario.

      Usuń
  10. Pisz, pisz. Ja, na przykład, czytam, ale bywa, że nie zostawię komentarza, bo akurat nie potrafię nic sensownego napisać i uważam, że nic na siłę.:)
    Zawsze się zastanawiam, dlaczego właśnie w Holandii nigdy nie byłam. Może kiedyś nadrobię zaległości.:) Kwiaty mają wspaniałe, a ja bym jeszcze chciała takie buty/chodaki/drewniaki? A, już wiem - saboty.:)
    Natomiast byłam kiedyś w katedrze Notre Dame...
    Co do autorytetów - zawsze uważałam, że są potrzebne, wartościowe, wytyczają jakieś ramy, normy itd. Potrzebny jest taki ktoś w życiu. Najgorzej, jeśli okazuje się, że to było tylko z wierzchu, na pokaz, a tak naprawdę to nie ma nic wartościowego. Teraz się wszystko tak spłyca, ubożeje, robi się nijakie, bezwartościowe. Szkoda...
    Ale teraz wiosna, czas piękna i kolorów, to skupmy się na tym.:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oni te buty Klumpami nazywają od dźwięku jaki wydają. U nas klumpy to buty dla konia. Mokro tam i w sumie to dość nudno. woda, trawa i wiatraki. A w miastach mnóstwo ludzi i śmierdzi trawą.
      W katedrze tez byłam, dawno temu.
      Masz rację, że nam potrzebne autorytety, ale te prawdziwe, kilka wyjątkowych, a nie każdy poznany od razu wskakuje na miejsce wyżej, bo masz tak niskie mniemanie o sobie.
      Pozdrawiam Cię serdecznie.

      Usuń
  11. Ależ tam ładnie - uwielbiam takie zadbane miejsca - jeżeli tylko nie ma tam tłumów. Też bym pojechała wcześnie rano...
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Termin nie do końca od nas zależał, kierowcy nie chcieli w korku przed stać potem.

      Usuń
  12. Wtórna i nudna :-))) No się uśmiałam! PSZESTAŃ! Czasem trzeba się wycofać i złapać dystans, perspektywę, poczyścić przestrzeń. Tak się STARE zmienia w NOWE :-) A potem NOWE znów robi się Stare i tak życie płynie. Miłego dnia :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niby rozumiem słowa, a jakoś nie do końca przekaz, może zmęczenie.

      Usuń
    2. Przekaz jest taki: teraz jest tak, a za chwilę inaczej :-) I to jest fajne. Że wszystko się zmienia, nastroje też :-) I przekonania.

      Usuń
  13. Jakbym miała się odnieść wyczerpująco do wszystkich wątków, to by wyszła powieść. Więc co do blogowania, to mam wrażenie, ze takie wątpliwości dopadają zdecydowaną większość z nas. Ja miałam wcześniej dwa blogi, o innej tematyce niż aktualny, który też miał pójść w innym kierunku niż idzie, a właściwie to ostatnio też w ogóle nie idzie, bo różne sprawy mnie odrywają, pojawiają się też pomysły o zupełnej przemianie tematyki, wyglądu, stylu itd... Nie ma się co przejmować, pisać na siłę, żeby tylko coś opublikować, a z drugiej strony, jeśli masz potrzebę pisania o czymś co Ci tam akurat w duszy gra, to pisz. Dużo ludzi tylko czyta, a nie komentuje, bo nie umie wyrazić swoich myśli, albo bo jest tych myśli za dużo do pisania w komentarzu. Ale zaglądają, czekają na kolejne posty.
    Jeśli chodzi o to jacy ludzie są, to mój mąż zawsze uważał, że wszyscy są dobrzy i że jak mu mówią, że go kochają, to znaczy, że kochają. Więc oczywiście nieraz przeżywał przykre rozczarowania, bo niby-przyjaciel podłożył mu świnię, a koleżanka wręcz okradła itd, a on nie mógł tego pojąć, jak tak można, dawał takim padalcom (za przeproszeniem padalców) kolejne szanse, i znowu dostawał po głowie. Ja natomiast mam założenie, że ludzie to hieny i jestem raczej ostrożna i nieufna, co nie znaczy, że ludzi unikam, ale po prostu nie otwieram się tak bardzo jak np. mój mąż. Więc przeżywam mnóstwo pozytywnych rozczarowań, bo jednak okazuje się, że jest mnóstwo ludzi dobrych i szczerych :).
    Kwiaty w Holandii - masz rację, to robi ogromne wrażenie. Nigdy niestety tego nie widziałam na własne oczy, ale znajomi mają córkę w Holandii, a że kochają kwiaty, to przywożą mnóstwo filmów i zdjęć. Oczywiście na żywo to jest na pewno mega przeżycie, inna skala.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłam u siebie pewną cykliczność. Pojawia się u mnie co jakiś czas takie wszechogarniające uczucie zniechęcenia, że wszystko jest bez sensu - wszystko. Wtedy, chociaż niby wiem, że przejdzie to mam takie odczucie jakby to nie miało znaczenia, bo teraz jest strasznie. Zamotałam:)
      Dziękuję za dobre i mądre słowa. Są ważne dla mnie.Padalce uwielbiam - gady nie ludzi, bo tych omijam.
      Dziś jestem zmęczona, ale pozytywnie.
      Dziękuję.

      Usuń
    2. Ja w ogóle nie wiem skąd się wzięło to pejoratywne znaczenie nazwy "padalec", bo padalce to przecież prześliczne i bardzo pożyteczne zwierzątka! Mieszkają u mnie w starej pryzmie kompostu, której nie ruszamy właśnie ze względu na padalcową rodzinkę :). Ostatnio pojawiły się też w rejonie pryzmy jeże, no i nie jestem pewna, czy one ze sobą koegzystują, czy wręcz przeciwnie?

      Usuń
    3. Mają podobne gusta kulinarne, więc nie sądzę, alby się lubiły. Być może nawet jeże mogą żywić się padalcami, na pewno młodymi

      Usuń
    4. No tak trochę podejrzewałam, ale właśnie wczoraj odkryłam, że jeże wcinają karmę dla kotów, z miski w altance, gdzie zostawiamy zawsze jedzenie dla różnych osiedlowych kotów, które do nas zachodzą :). Mam nadzieję, że im nie zaszkodzi, a najedzone nie będą dokuczać padalcom :).

      Usuń
    5. Nie powinna zaszkodzić, jeże to owadożerne, ale jedzą nie tylko owady, są drapieżnikami więc lubią mięso.

      Usuń
  14. Nie no weŚ, a skąd się dowiem o premierze książki? Blog ma być, choćby miało być we wpisie tylko zdjęcie kota. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i to jest doping. O premierze się dowiesz na pewno. Obiecuję.

      Usuń
    2. Spokojnych świąt Życzymy
      🐣🐥🐇🐰🐑🐏🐤

      Usuń
  15. Luno, ja traktuję bloga jak pamiętniczek, piszę dla siebie bo ja najwięcej go czytam, wracam do postów sprzed roku, dwóch, pięciu, siedmiu i zawsze mi to sprawia dużo radości, więc będę pisać dopóki widzę i czuję. A ja ktoś w blogach oczekuje filozofii i mądrości to nie u mnie, niech spada na drzewo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, nie wiem czy blog jest moim pamiętnikiem, może trochę, na pewno jest miejscem gdzie mogę w jakiś sensowny sposób składać moje zdjęcia, przemyślenia i prace.
      Serdecznie cię pozdrawiam.

      Usuń
  16. Omatko, zobaczyć i można umierać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A po cóż od razu umierać... lepiej życ z tym wspomnieniem:)

      Usuń
  17. zachwycona...
    dziękuję za taką dawkę energii i kolorów.
    pozdrawiam Ala

    OdpowiedzUsuń
  18. Piękna wycieczka, na żywo na pewno wszystko wyglądało jeszcze lepiej! No cóż, ja też coraz bardziej pesymistyczną wizję człowieka mam przed oczami, więc nie jesteś sama. świat wirtualny tak naprawdę pozwala zabić czas i daje złudne poczucie, że nie jesteśmy sami, ale suma summarum nie niesie żadnych wartości i to jest coś, z czego trzeba zdać sobie sprawę. Nasze życie toczy się tu i teraz a nie wśród zero-jedynkowych algorytmów. Internet to tylko narzędzie, które bardzo często zamiast łączyć ludzi i prowadzić do interakcji w "realu" oddala nas od siebie, paraliżuje wolę i chęć działania z innymi, bo przecież łatwiej jest klikać niż wyjść z kimś na kawę i pogadać. Obserwujemy innych, kreujemy jakiś fałszywy wizerunek samych siebie a tak naprawdę żadnemu z nas nie chce się odłożyć komputera i budować więzi oraz poznawać osoby w świecie prawdziwym. Wpadliśmy w pułapkę simulacrum, stąd pewnie te wszystkie pesymistyczne myśli. Ale to też pewnie kwestia czasu. Dojdzie do jakiegoś przesilenia, coś się w świadomości ludzi zmieni i może wrócimy do dawnych zwyczajów. Trzeba mieć nadzieję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mądrze to wszystko napisałaś, nic dodać i nic ując, samo szczere sedno sprawy.
      Też liczę na te zmianę, Ale wiesz, jest takie powiedzenia: Stań się zmianą, ktorą chcesz wiedzieć w świecie.
      Ale to jest już cholernie trudne.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  19. Bajecznie-tyle kolorów.Czytam Twojego bloga ale rzadko się loguję by zostawić komentarz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że tak sobie ostatnio myślałam, że ładniejsza jest dla mnie naturalna łąka w rozkwicie.

      Usuń
  20. Czuję się w obowiązku wytłumaczyć, bo ja jestem jedną z tych osób, które od dawna tu żadnego komentarza nie zostawiły. To brak czasu albo sił na internet mnie do tego zmusza, w żadnym wypadku brak zainteresowania :). Powolutku postaram się nadrobić Twoje posty, które ominęłam, ale to niestety raczej długo potrwa...
    Widok kwiatów imponujący, w ogóle bardzo fajny pomysł na wycieczkę. Aleksy obrożne już od jakiegoś czasu są lęgowe w Holandii i jeszcze w paru innych państwach, u nas pierwszy potwierdzony lęg był w Nysie. Ptaki - szkodniki, te nasze najlepiej by było wyłapać, dopóki jest ich mało, tymczasem spotyka się to z jakimś dziwnym oporem społecznym :/. A przecież zwierzęta inwazyjne stanowią spore zagrożenie, historia udowodniła to nie raz.
    Jak się patrzy na społeczeństwo, to łatwo zwątpić w ludzkość, ale nie ma co poświęcać się tak pesymizmowi. Są ludzie gorsi, są lepsi, są bardzo dobrzy, czasem popełniający błędy. I tymi trzecimi trzeba się otaczać, tyle :). Traktowanie kogoś jak autorytet generalnie może przynieść rozczarowanie, w większości przypadków lepiej traktować jak człowieka, który może być omylny. Wtedy niedoskonałości łatwiej wybaczyć.

    OdpowiedzUsuń
  21. Kochana, nie marnuj czasu na komentowanie moich wcześniejszych postów. To nie ma znaczenia, mamy piękną wiosnę, ciesz się nią, pisz coś u siebie. Na prawdę.
    Co do Aleks, zgadzam się z Tobą. Ale wiesz, łapanie = koszty, a kto by się tam przejmował jedną papuga.
    Masz absolutną rację z tymi omyłkami, teraz to widzę i stosuję, ale ja się uczę życia społecznego jakby na nowo, bo mi jakaś zasłona z oczu spadła.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  22. Zwątpienie w sens prowadzenia bloga, chyba każdego dopada. Szczególnie jak się w tym momencie nie ma weny twórczej . Holendrzy to potrafią się zareklamować!

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.