poniedziałek, 24 czerwca 2019

Noce pośród świetlików, nietoperzy i żab

Czerwcowe wieczory i noce mają w sobie coś magicznego. Może to za sprawą temperatury, długości... A może dzięki aromatowi kwitnącej lipy i jaśminowca. 
Człowiek siedzi przy dogasającym ognisku i syci każdą komórkę ciała odgłosami, widokami i aromatami otaczającej go przyrody. 
Każdego roku staram się w okolicach nocy Kupały być w Dziczy. Rok, lato bez podziwiania świetlików to lato stracone. Co roku podziwiam ich taniec pełen magii i mistyki i jestem niezmiennie zachwycona. Nigdy mi się nie znudzi ta baśniowa aura. 
W tym roku było wyjątkowo pięknie, ciepło, prawie bez wiatru, mgła po burzy. Dla tego też pierwszego wieczoru latało ich stosunkowo niewiele. Ale ta mgła sprawiała niesamowite wrażenie, coś nierealnego, jak spośród tych łąkowych chwastów unosiły się male lampioniki, których blask rozproszony był przez kropelki wody. 




 
Ale o dziwo to nie świetliki były w tym roku mistrzami pierwszego planu, były pięknym, eterycznym tłem.
Bo bohaterami tej wyprawy okazały się nietoperze. Po pierwsze to było ich wyjątkowo dużo i latały jak potłuczone, niemal wpadając na mnie. Kłóciły się i niemal zderzały w locie. Po dłuższej obserwacji doszłam do wniosku, że to chyba młode uczące się nawigacji i precyzyjnego lotu. Słodkie były w tym swoim nieskoordynowanym locie metr nad trawnikiem. 
A w nocy...
Rano dowiedzieliśmy się, że dwa z nich postanowiły przyprawić o zawał moich rodziców. Jeden zaczął buszować w sypialni, robiąc zgrabne ósemki pod sufitem. Po jakiejś chwili wyleciał przez okno. Za to chwilę później kolejny zrobił raban w kuchni, tak się rozochocił, że obrazek strącił. Również został wyproszony.
Wieczora następnego nie było mgły, było ciepluteńko i bezwietrznie, dla tego też po 22.00 pojawiły się świetliki w ilościach zadowalających. W leśnych zaroślach, paprociach migały światełka niemal w takt koncertu żabiego. Ale nad grządkami z ogorkami i trawnikiem też kilka latało. 
Poszliśmy do lasu, bo świetliki między pniami buków i dębów robią piorunujące wrażenie. 




 
Po powrocie do domu zorientowaliśmy się, że mamy gościa. 
Po pokoju plątał się gacek. Kolejny. Ponieważ pokój jest bardzo wysoki a okna dość nisko, on latał pod sufitem, marne szanse były na to, że sam wyleci na zewnątrz. Postanowiłam go schwytać i wypuścić. W tym celu użyłam bardzo cienką chustę, którą miałam na niego zarzucić. Musiał być zmęczony bo często przysiadał gdzieś i to była nasza szansa. Jak wylądował na firance Szparag się zabrał za skradanie. Mały latający mysz ześliznął się z gładkiej firanki i znalazł na stoliku. Kazałam zarzucić na niego chustę i się udało. Delikatnie otuliłam go materiałem, tak by nie dotykać samego nietoperza i wyniosłam na balkon. Tam rozłożyłam materiał i gacek poleciał do lasu na komary. Mam wrażenie, że to był ten sam co noc wcześniej. Po prostu nie wyleciał wtedy tylko gdzieś się skrył i przenocował (przedniował). 

 
Mam nadzieję, że najadł się do oporu komarów i ciem, że odzyskał siły i będzie dalej latał nad naszym ogrodem.  Okazało się, że miejsc gdzie się kitrają wokół naszego domu jest kilka. Słychać je naokoło dachu pod rynnami, w przestrzeni między ścianą a dachem. Mają tam dobre warunki, pod dostatkiem jedzenia, a zimą, nieco wyższą temperaturę niż w dziupli drzewa w lesie. 
Ech, zdjęć świetlików i nietoperzy nie mam, za to mam moje mokradła wiosenne.  
Na koniec chcę tylko uprzedzić aby nigdy nie łapać nietoperzy w nieosłonięte dłonie. Te słodkie ssaki niestety są nosicielami wścieklizny. 

24 komentarze:

  1. Mieszkałam w lesie, w którym były świetliki. Masz racje, są zjawiskowe. Nietoperze mieszkają u nas na strychu. Robisz przepiękne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ja czytam o Twoich przygodach to chciałabym ten twój las poznać bliżej. Nasz jest piękny, chociaż nie nasz, tylko państwowy.

      Usuń
  2. Jak to dobrze, że wokół nas jest jeszcze taka przyroda: niezniszczona, niezabrudzona, nie zaśmiacona.
    tylko się cieszyć, a dzięki tobie oglądać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz Elu, z każdym dniem coraz mocniej doceniam możliwość obcowania z tym co jeszcze zostało. Cieszę się zwykłym gołębiem, pospolitym wróblem czy kosem. Kocham naturę, bardziej niż własny gatunek.

      Usuń
  3. Przyjemnie się czytało. Dawno nie widziałam nietoperzy. To, jak opisałaś noc pełną świetlików i te mgły, przecież to jak najpiękniejszy sen. Bardzo chciałabym takie coś zobaczyć, bardzo. Poszukam świetlików, co teraz tak zamarzyłam, by je zobaczyć. Śliczne miejsce pokazałaś, post niesamowicie przyjemny, pozdrawiam cieplutko. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa na temat posta, ale chyba nie dałoby się napisać nieprzyjemnego o takim wspaniałym przeżyciu. Życzę spotkania świetlików i nietoperzy.

      Usuń
  4. Piękne czerwcowe kadry . Noc Kupały ma coś z tajemniczości i bycie w leśnej głuszy potęguje to jeszcze. Pozdrawiam cieplutko 😊

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze że nikogo nie ugryzł ten gacek ,bo byłby kłopot ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ugryzł bo to ja go wzięłam delikatnie tak by nie miał możliwości. Nie każdy osobnik jest nosicielem, to byłoby nie możliwe, ale część populacji zapewne tak. To jednak bardzo potrzebne stwory.

      Usuń
  6. Ciekawe historie, ta z nietoperzem to nawet trochę z dreszczykiem! I przepiękne plenery i oczywiście zdjęcia!
    W moim biurze bywają czasem gacki, bo gnieżdżą się gdzieś na strychu i w szczelinach pod dachem tuż nad oknem do naszej łazienki i czasem się któryś przez to okno dostanie do środka... W okolicy maja-czerwca są najbardziej "ruchliwe" i w tym czasie staramy się pilnować, żeby to okno było zamknięte. Znajdowaliśmy je zwykle rano, przycupnięte w jakimś zakamarku, więc nie trzeba było urządzać polowań, ale obeznana z nimi koleżanka i tak używała specjalnych rękawic, pudełka itd i wynosiła je na strych, skąd mogły sobie wieczorową porą wylecieć. W domu nad naszym tarasem też czasem obserwujemy i nietoperze i świetliki. Taka nasza przydomowa Mała Dzicz :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja bardzo lubię nietoperze i niesamowicie mnie fascynują. Dobrze, że macie taką oddaną koleżankę co te gacki ratuje z opresji.

      Usuń
    2. Wszyscy chcieli ratować, ale ona chyba najlepiej wiedziała, jak się za to zabrać :).

      Usuń
    3. No bo widać, że się w doborowym towarzystwie obracasz. Pozdrawiam.

      Usuń
  7. Corocznie świętuję na skraju najkrótszą Noc ale w tym roku tak się podziało, że zabyłam. Tym milej czytam o Waszych wyczynach. Piękne mokradła ale jak z komarami? Mnie by zjadły żywcem, to coś ze smakiem krwi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komary są w ilościach skandalicznych. Ale cóż poradzić... Zjadają głównie męża, jak jego nie ma to z braku laku jestem ja.

      Usuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mądrze to napisałaś- kocham naturę,bardziej niż nasz gatunek. Podpisuje się pod tą deklaracją oburącz.
    A świetlika nigdy nie widziałam i chyba już nie zobaczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla czego uważasz, że nie zobaczysz świetlika? W ciepłą późno czerwcową noc pojedź do parku, nad wodę lub lasu. Na pewno tam będą.

      Usuń
  10. Ale przygoda !!! Miałam kiedyś podobną, gdy pracowałam w szpitalu, na skraju lasu. Do pokoju chorych na poddaszu wleciał nietoperz. Usłyszałam krzyki ! Nietoperz latał jak oszalały, a ja się bałam. Pacjenci złapali go jakimś cudem w rozłożoną gazetę i wypuścili na zewnątrz.
    Piękne uroczysko masz w swojej okolicy !!! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, uroczysko jest obłędne, chociaż nie tak blisko jakbym chciała, na tyłach stawu.
      A pacjenci zdolni jak go w gazetę złapali.

      Usuń
  11. Wciąż zachwycam się Twoimi zdjęciami. Cudowne!
    Świetliki widziałam tylko raz, gdy byłam w Bieszczadach, u nas ich nie ma:(
    Miłego dnia:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudowne, magiczne miejsca, wspaniałe zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajne magiczne miejsca masz tam u Siebie :) ja nigdy nie widziałam nietoperza i chyba nawet się boję, przez tą wściekliznę.

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.