wtorek, 2 lipca 2019

Nie zostanę infuenserką:(

He he... skąd takie wnioski? I kto to jest influenser? 
No, jak podają internety jest to osoba, która ma szeroki krąg związanych z nią  odbiorców i moc wywierania na nich wpływu. W obecnych, mocno zwirtualizowanych czasach najczęściej kojarzy się to określenie z celebrytami oraz twórcami czy nie twórcami w internecie, którzy mają tysiące, a nawet miliomy fanów i wciskają im swój produkt. Czasem to są przemyślenia, czasem jakieś usługi czasem po prostu oni sami. I zarabiają na tym. Różnie, na reklamach, na sklepikach swoich... 
Są oczywiście też infuenserzy artystyczni. Mają swoje kanały i strony i spędzają dużo czasu na prezentacji siebie. No i mnie przez krótką chwilę przez myśl kiedyś przemknęło, że "ja też tak bym chciała". Mieć kanał na youtube, gadać o tym co maluję, rysuję wyszywam, czym i co o tym sądzę...
 No ale zainteresowałam się głębiej tematem jako, że lubię nieco dokładniej poznawać to co mi akurat zaświta i doszłam do pewnej konkluzji. A nawet dwóch.
Pierwsza to ta z nagłówka. 
A w drugiej niejako jest odpowiedź "dla czego nie."
Skupmy się na najbardziej chodliwym medium internetowym czyli platformie youtube. Można tam znaleźć wszystko. Również artystów i youtuberów tworzących. Czym się oni różnią? No, wieloma aspektami.
Jako, że dążę do jakiejś swojej doskonałości w tym co robię twórczo, to szukam mistrzów.  Najczęściej na instagramie, czy pintereście, wpisując interesujące mnie frazy. Potem jak już się w którymś artyście zakocham, a w sumie to w jego stylu, szukam dalej. Najczęściej na YT właśnie, żeby zobaczyć czy ma kanał, czy uchyla rąbka tajemnicy warsztatu. I niemal zawsze spotyka mnie tu rozczarowanie. Bo mój obecny guru danej techniki, jeśli już nawet ma kanał to bardzo ubogi, filmy raczej nie najlepsze, często w przyspieszonym tempie, bez narracji. Ech... Czemu?
Czemu panienka która rysuje od pięciu lat niemal to samo i bez większego progresu, na poziomie szkoły podstawowej ( nie mam nic do jej stylu, techniki i niech robi co chce) udostępnia dwa filmy tygodniowo od pięciu lat, nagrania na żywo trwające po dwie godziny, zdradza dosłownie wszystkie sekrety warsztatu (zazwyczaj ma niewielki), a wielki mistrz tak nic, a nic?
No właśnie, bo Mistrz jest artystą żyjących ze sprzedaży swojej sztuki, a ifluenserka jest samoukiem najczęsciej, bez chęci sprzedawania swoich prac, za to sprzedaje siebie. To ona, bądź on jest tu towarem. Nie to co robi, chociaż poniekąd niby to co robi daje jej możliwość sprzedania siebie.  Opowiada czym rysuje, co o tym sądzi, podejmuje wyzwania w stylu:
Ten sam obrazek w 10 godzin, godzinę i 10 minut.
Rysunek losowymi kolorami
Rysunek najtańszymi i najdroższymi kredkami/farbami/markerami
Rysuję lewą ręką
itd. 
No jest to czysta rozrywka.
Sama praca najczęściej zajmuje nie więcej niż godzinę i jest... no co można stworzyć przez godzinę. Ale o to chodzi. Ona 90 % czasu poświęca na montaż i na statystyki, mody, zasięgi, tagi i inne których nie pamiętam, nie rozumiem i nie ogarniam. Jest swoim własnym agentem, menagerem, marketingowcem i ekipą montująca film i jeszcze ma coś stworzyć, zagrać aktorsko żeby wzbudzić sympatię odbiorców. No doby nie starcza. To tak jakby piosenkarka miała sama odwalać wszystkie te role i jeszcze nagrywać płyty. No się nie da. 
Dla tego też Ci co chcą sztukę swoją traktować jako rozrywkę, temat do sprzedaży siebie to robią to tak jak robią. Ale mają tysiące, setki tysięcy subskrybentów, folloversów i innych paczaczy. I zarabiają na reklamach, na współpracy z producentami materiałów plastycznych, sklepami...
A ci którzy chcą głównie tworzyć, doskonalić się, spędzają setki godzin nad jedną praca, nie mają po prostu czasu na pajacowanie przed kamerką w telefonie. I dla tego tak niewiele ich w sieci. Giną wśród tych innych.
A żeby połączyć jedno z drugim, co się w pewien sposób udaje kilku wytrwałym to trzeba na prawdę dużo energii, albo osoby do pomocy, która zmontuje materiał nagrany przez nas. A malowanie przed kamerą jest przynajmniej na początku trudniejsze niż takie bez kamery.
No i jako, że ja chcę głównie tworzyć ilustracje, a nie czuję się swobodnie w obiektywie, to nie zostanę znaną youtuberką influenserką. 
Czy mi szkoda? Chyba nie. To jest moim zdaniem mocno eksploatujące, a jeśli mi sprawia przyjemność tworzenie to szkoda by mi było poświęcać czas i energię na ta całą resztę. No i kasę, bo zorganizowanie tego całego studia to też jakieś koszty, oświetlenie, kamerka, statyw, czasem dwie kamery, mikrofony... Potem nauczyć się to składać w całość... nie dla mnie, i tak pewnie utonęłabym w tym morzu bardziej charyzmatycznych osób. 
Po cichu liczę na to, że kiedyś, moja sztuka obroni się sama, a jak nie... to znaczy, że tak miało być i ciesze się tym, że mogę tworzyć. 
To jest na prawdę coś cudownego, że mogę robić to co na prawdę kocham. 
I chyba tyle w temacie z mojej strony - do następnego?

23 komentarze:

  1. a ja tam lubię moje pierdoły na YT, bo sama piszę scenariusz, robię nagranie, montaż i głos - to nauka kolejnej rzeczy. I cieszy mnie , gdy coś mi wychodzi. Tyle jeszcze przejść, zmian tła, podkładów- tyle nauki przy montażu, ale to też ważne, że się nie boję próbować i odbieram porażkę za porażką, jako kolejny krok.
    A ile tam osób zagląda - bez znaczenia..... bo to mój kącik nauki.
    Ważne Luneczko, aby w zgodzie z sobą samym, a NIE POD PUBLIKĘ, czego życzę ci z całego serducha. Zdolna bestyjka jesteś, dąż do celu!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się Elu, ważne żeby to sprawiało radość, bo bez radości to nie ma sensu. Dla tego się nie zabieram,wystarczą mi te media które już zasiedliłam. I sama twórczość.

      Usuń
  2. Lubię oglądać to co mnie ciekawi na youtube, ale sama nie odważyłabym się tam zaistnieć, zresztą nie mam na to parcia. W sumie to każdy robi to co go cieszy i co potrafi najlepiej.
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja właśnie też nie mam parcia, miałam przebłysk jakiś, ze chciałabym, ale mi szybko przeszło.
      A robię właśnie to co lubię.
      Również cie bardzo cieplutko pozdrawiam.

      Usuń
  3. Ja również kiedyś myślałam o założeniu YouTube, nawet z przyjaciółką spróbowałyśmy. Nie czułam się sobą przed kamerą, jakoś tak czułam, że robię to na siłę. Montaż swoje trwał, dużo roboty. Ja nagle zorientowałam się, że tak dużo czasu to zajmuje, że nie mam go na siebie, na to, co kocham. Zrezygnowałam. Najważniejsze to cieszyć się swoją twórczością, masz tu swoich odbiorców, co cenią Cię i Twoje prace, nie musi być ich tysiące, my jesteśmy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma sensu robić nic na siłę, a jak jeszcze zaczyna uwierać to zupełnie bez sensu. Zgadza się, nie potrzeba mi tysięcy wielbicieli, chociaż wiadomo, to łechce ego.
      Ja się niezmiernie cieszę z tego,że mam was, tu zaczynałam, poznawałam ludzi i ty mi najprzytulniej. Tu - na blogu właśnie.

      Usuń
  4. No i bardzo słusznie i w ogóle masz rację w całej rozciągłości! Ja do podobnych wniosków doszłam jakiś czas temu, nawet nie żebym sama chciała, ale zaciekawił mnie fenomen nowego "zawodu" jakim jest influencer. Bardzo często nic nie ma, nic nie umie, czasem nawet nie potrafi poprawnie się wysławiać, a zarabia kupę kasy na pokazywaniu tego, co jest łatwo dostępne, mało wartościowe itd. Obejrzałam kilka takich filmików bardzo znanych lifestylowych blogerek i byłam porażona beznadziejnym poziomem tych produkcji. Natomiast przeczesałam internet w poszukiwaniu ciekawych blogów i kanałów z zakresu sztuki (malarstwa,rysunku itp) - jest tego jak na lekarstwo. I myślę dokładnie tak jak Ty - prawdziwy twórca tworzy, a sprzedawać raczej nie potrafi albo po prostu nie chce mu się zawracać sobie głowy kwestiami marketingowymi. Trochę to smutne, bo możemy sobie wmawiać, że prawdziwa sztuka i tak się obroni, ale prawda jest taka, że w zalewie chłamu wyszpera ją tylko ten, komu bardzo będzie na tym zależało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, to jest szokujące, że ludzie w ilościach masowych fascynują się innymi, którzy tak na prawdę nic sobą nie reprezentują. Oglądają co oni jedzą, pija, jak się ubierają, a to są tacy sami ludzie jak reszta. A czasami w niektórych kategoriach gorsi, ale lepiej ściemniają. Oszukują siebie i resztę świata.
      Mnie gorszy to jak oni zerują na naiwności odbiorców, zwłaszcza tych najmłodszych. Mam kilka przykładów z kręgu mi najbliższego, czyli artystyczno twórczego, no wstyd mi.

      Usuń
  5. Luna, mnie ta nazwa nieodmiennie się łączy z "influenzą", czyli grypą :-) Nie dam rady na to inaczej spojrzeć, bo mi od razu wirus w głowie wyskakuje.
    A podążaczy jako stado smarkających owiec widzę.
    Także nie podążam za nikim. Widzę, ze i ty doszłaś do tego wniosku :-)
    Choć w sumie, jak ktoś potrzebuje pokazać się, nabrać odwagi, to nie jest zły sposób.
    A jeśli chodzi o sztukę, to odbiór jej jest w oku oglądającego. Nie ma sposobu by to przeskoczyć.
    I nie trzeba. Po prostu twórzmy i cieszmy się. Bo najważniejsza radocha!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He, he! Mam podobnie, jesli chodzi o skojarzenia z influencą i zasmarkanymi podążaczami!:-))

      Usuń
    2. No przyznam, że też miałam to skojarzenie z grypa, jako, że bardzo mi się ta nazwa tejże choroby podoba. Dla mnie podążacze są trochę jak klienci w marketach na promocjach. Sama jestem podążaczem kilku artystów i rękodzielników. Tak jest skonstruowany ten świat. Ale na swoją obronę napiszę, że Ci twórcy mnie motywują, zachwycają albo z nimi sympatyzuję.
      No ja mam ogromną radochę z Tworzenia...

      Usuń
  6. Oj wg mnie na YouTube jest smieciowisko, ja tam nic poza muzyką nie odpalam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały internet to wielki śmietnik, ale cos co dla jednego jest śmieciem, dla innego może być skarbem. I znajduję tam ciekawe i przydatne dla mnie materiały. Ważna jest selekcja.

      Usuń
  7. Myślę, że malowanie obrazów dla siebie jest bardzo przyjemne i ja tak czynię i tak też robiła moja Mama. Miała wystawy bo chciała, ja nie lubię się afiszować. O youtube nawet nie myślę, ale przyznaję, że podglądam artystów i mam ulubiony kanał https://www.youtube.com/channel/UC26nCCJ9zd_9mRY9bSA5F7A, gdzie Trevor zdradza tajemnice malarstwa akwarelowego:)
    Maluj i bądź szczęśliwą. Masz taką ładną i spokojną buzię:) Chętnie zobaczyłabym też Szparaga:))
    Serdecznie pozdrawiam. Nic nie napisałam o kotach, a są zjawiskowe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szparaga nie mogę namówić na zgodę publikacji wizerunku, ale popracuję i może dam jakieś wspólne zdjęcie.
      Dziękuję za te przemiłe słowa na mój temat:)
      O kotach pisać nie trzeba, każdy wie, że to zjawiskowe bestie:)
      A malowanie dla siebie jest najprostsze, bo pozbawione jakichkolwiek zewnętrznych oczekiwań, krytyki.. No chyba, że jak w moim przypadku, to ja jestem swoim największym krytykiem.

      Usuń
  8. Tworzenie jest dla mnie aktem dosć intymnym. Zarówno pisanie, jak i malowanie, rysowanie. Chyba nie umiałąbym skupić sie na tworzeniu wiedząć, że jestem obserwowana w czasie tworzenia. Zniknęłaby gdzieś swoboda, naturalnosć i spontaniczność. Inna sprawa, że z wiekiem jestem coraz bardziej wobec siebie krytyczna i coraz mniej mam odwagę i potrzebę, by pokazywać swoje wytwory. Jednak jest mnóstwo ludzi, którzy takich oporów nie mają. Albo wiedzą, że są czymś naprawdę dobrzy, albo nie ma to dla nich znaczenia i po prostu bawią sie tworzeniem na zywo. A skoro są tacy, którzy lubią i chcą to oglądać, to znaczy, że coś w tym jest, jakaś siła i magia, że jest to potrzebne. Niech każdy robi to, co chce i lubi, to co daje mu radosć i wolność.
    Pozdrawiam Cię ciepło, Luno!:-)*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, zgadzam się z Tobą. Tworzenie to rodzaj relacji samej ze sobą i straciłoby to urok gdybym tak wyszła z tym przed ludzi. Jak często robię to z przerwą na jedzenie, na internet, kot mi wlezie na kolana, na stół... to mój folklor. A do kamery to takie musiałoby być wymuskane..
      Ja zauważyłam, że jest ogromna rzesza ludzi których na takie kanały ściąga potrzeba podglądania jak jest coś co im się podoba tworzone, odczarowany proces powstawania dzieła.
      Ściskam Olgo.

      Usuń
  9. Swego czasu chyba nawet (nie chcąc) stałam się celebrytką i wcale mi się to nie spodobało bo zmieniła się jakość kontaktów z innymi i przyciągnęłam do siebie troli. Może gdybym chciała to inaczej bym na to patrzyła a tak fajna rozrywka stała się przykra i wręcz odpychająca. Za to śmiać mi się chciało bo kupiłam materiał zasłonowy w pobliskim sklepie, mnie się podobał, babce zalegał bo nikt się nim nie interesował, uszyłam zasłony, zrobiłam zdjęcie, wstawiłam na bloga i po jakimś czasie idąc tam rozeznać się na materiałami dowiedziałam się, że niedługo po moim zakupie materiału wyprzedał się i jeszcze długo potem panie się dopytywały o niego... strach padł na nie, kto tak naprawdę czyta mój blog w ukryciu? :p Nie wiem... ja nie umiem podjąć decyzji patrząc na zdjęcie na monitorze, mam wrażenie, że ludzkość nie umie podjąć decyzji widząc produkt naocznie i mogąc go dotknąć... W każdym razie życzę CI tego czego chcesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, jak tylko wejdziesz na wydumany stopień wyżej to rośnie rzesza antyfanów. bo jak to,ktoś jest "lepsiejszy" ode mnie - zgnoić go, obalić.
      Dziękuję za życzenie, jak się spełni to powiadomię. ale nie jest to kariera Youtubera...

      Usuń
  10. O wpływach nie będę się wypowiadać, ale napiszę, że bardzo miło Cię zobaczyć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. To sympatycznie brzmiący komentarz.

      Usuń
  11. Jeśli chodzi o te Influencerki to mam podobne wrażenie. Trzeba być trochę narcyzm, żeby się w tym odnaleźć;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja na pewno yutuberką tez nie zostanę, mój głos nawet jakbym opowiadała ciekawe rzeczy, brzmi nie ciekawie i na pewno nie zachęcająco. Po za tym jestm tak wolnym ptakiem, mającym 5 różnych prac i nigdy nie wiadomo, na którą dzis będę mieć ochotę. Nie wiem czy ktoś, oprócz mnie jeszcze by sie połapał w moim kreatywnym nieładzie.

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.