środa, 7 lutego 2018

Haft cieniowany - sikora z resztek i kociaki

Nie chcę marudzić więc jedynie napiszę, że zgaszono ostatnio mój płomyczek wiary w siebie i sens tego co robię. I chociaż budzi ten czyn we mnie organiczną wściekłość... nie umiem się przeciwstawić.
Zatem zgasła moja chęć malowania i chociaż próbowałam, zabrałam się za nowy obraz, i nawet sporo zrobiłam to... z każdym podejściem czułam, że robię to na siłę.  Że każdy ruch pędzelka jest oceniany i ganiony posępnie. Czułam się jakby mnie obserwowało wielkie "oko Saurona". 
Tak - jestem świeżo  po seansie obu trylogii Tolkiena. Miłośniczką nie byłam nigdy ale filmy miło się ogląda, można skierować myśli na inny tor. 
No tak czy inaczej w niedzielę zasiadłam rano do śniadania i walczyłam ze sobą czy ma jakikolwiek sens zabieranie się za malowanie w obecnym stanie. I doszłam do wniosku, że nie. Że to nic dobrego zmuszać się do realizowania pasji. 
Ale nie chciałam zmarnować całej Niedzieli. Stwierdziłam, że przygotuję sobie wzór do haftu żeby mieć na wyjazdy albo czas bez malowania. Zawsze się przy wyszywaniu mocno relaksowałam. Nie wiem na czym polega magia operowania igłą, ale jest dla mnie niemal jak trans. I nie przerywa go zmiana nitki i nawlekanie nowej. 
Kiedy miałam już materiał naciągnięty na tamborek poczułam impuls. 
 Sięgnęłam po puszeczkę z resztkami nici z wcześniejszych prac i zajrzałam. Było tam wiele odcieni pasujących do wybranego przeze mnie ptaszka - sikory bogatki, częstego gościa w naszych karmnikach. 
Wzór narysowałam na podstawie swojego zdjęcia zrobionego którejś wiosny. 
Zasiadłam do wyszywania i poczułam błogosławiony spokój spływający na mnie. Nawet bolące plecy nie były w stanie mnie wyrwać z tego błogiego stanu. 

 Postanowiłam, że o ile to będzie możliwe to wykorzystam na ten obrazek najwięcej końcówek mulin jak się da. Dwa w jednym, sprzątanie nici i tworzenie:) 
Oczywiście przy moich zmaganiach wiernie mi towarzyszyły wszystkie moje kociaki. Antek po swojemu interesował się zwisająca nitką, a Ciapek grzecznie spał. Niunia Keira zaglądała co jakiś czas ale nie była tak absorbująca jak kocury. 
 Tutaj Ciapuś wcisnął się między mnie, a podłokietnik fotela. Robi tak kiedy nie chcę by leżał na moich kolanach, bo ogranicza moją mobilność. A on uparcie wciska się kiedy tylko ma okazję jak najbliżej mnie. Czasami jest to upierdliwe. Ale tak go kocham, że często mu ulegam. 



Życzę wam spokojnego i udanego weekendu.

40 komentarzy:

  1. A może twoja twórcza dusza ma ochotę odpocząć od pędzla i zatęskniła za igłą z nitką? Warto posłuchać i dać się ponieść chwili twórczej myśli :D Koty cudne i wiadomo, bez ich wsparcia nic by nie wyszło :D
    Praca będzie piękna już to widzę.
    Moc uścisków :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, bez kotów nic nie byłoby takie samo. Cieszy mnie, że wierzysz w urodę mojego haftu, zanim on jeszcze powstał, to daje mi silę.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Jakie cudne kiciusie, głaski dla nich wszystkich , dużo głasków...
    Koty takie są , lubią naszą obecność :-)
    Piękny ptaszek i pięknie wyszywasz, podziwiam :-)
    Luna co to znaczy zgasił ?
    Po prostu rób to co uważasz za słuszne i nie pozwalaj niczego gasić i już...
    Zdrowia Ci życzę, bo to najważniejsze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krysiu... zgasił, no może mocno przygasił,jeszcze się tli ale na razie brak tego wiatru co go roznieci.
      Jest w moim najbliższym otoczeniu taka osoba, bliska mi, która nie akceptuje mojej drogi życiowej i przelewa na mnie swoją frustracje z niespełnionego życia. A ponieważ to jedna z najważniejszych osób mojego życia, to nie umiem się przed tym bronić.

      Usuń
  3. No czasami niemoc twórcza dopada, ale nie rezygnuj z malowania, jak najdzie Cię ochota, to wykorzystaj ją ;) Głaski dla kociastych ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zamierzam w żadnym razie rezygnować. Chwilowo zamieniam pędzel na igłę, nie wiem czym się te dwa rodzaje twórczości różnią, ale haft wydaje mi się bezpieczniejszy kiedy nastają niesprzyjające okoliczności. Dziwne to.
      Dziękuję za głaski i wzajemnie.

      Usuń
  4. A jednak niteczki górą. Mnie tez one bardzo relaksują. Widz, że koty pomagają jak potrafią.
    Miłego, owocnego weekendu.M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, coś jest w hafcie, że nie spina, nie drażni tylko uspokaja i wycisza. Może dla tego, że proces jest dużo wolniejszy i odwracalny.
      Dziękuję i pozdrawiam.

      Usuń
  5. Operowanie igłą to coś, czego nie lubię, zawsze sobie wbiję w palec, no po prostu walka! Dlatego szacun;)
    A koty masz wspaniałe!
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, jak ma przyszyć guzik to mnie trafia... Z drugiej strony każdy instrument muzyczny przy mnie to bron masowego rażenia, a księgowość czarna magia skierowana na mnie samą... Więc każdy ma dziedziny które są raczej nie dla niego:)
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  6. Ale cudo morda wciśnięta w to udo :) Piękny jest! :)
    Nie mogę się doczekać sikorki! Uwielbiam je!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też kocham sikory i dla tego tak chętnie je maluję czy wyszywam.

      Usuń
  7. O nie! Kto mógł to zrobić... Przecież Ty, właśnie TY jesteś wspaniałą osobą. Znam Cię krótko, a już stałaś mi się bliska. Bije od Ciebie coś pięknego. Nie łatwo to znaleźć teraz w ludziach!!! Do tego jesteś niesamowicie utalentowana i to jest FAKT!!! Niezaprzeczalny FAKT!!!!!!

    Cieszę się, że wyszywanie Cię zrelaksowało. Ja już widzę, że będzie to coś niesamowitego. Wierzę, że przyjdzie lepszy czas! Widocznie teraz igła ma swoje pięć minut. :) Twoje kotki są kochane i znów im przesyłam uściski, Tobie również!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz jak czytam te Twoje słowa to widzę kolory, jasne i piękne, pełnie ciepła i miłości.
      Za talent nie odpowiadam, bo został mi dany z "Góry", ale pracuję by go jak najlepiej wykorzystać.
      Ja wiem, że lepszy czas przyjdzie, że muszę sama jakoś zawalczyć o siebie, o swoje szczęście.
      Kotli są już wyściskane, chociaż tylko jeden się z tego cieszy, reszta nie lubi, wolą miłość na odległość.
      Najserdeczniej pozdrawiam.

      Usuń
  8. Dobrze że masz na co wymienić pędzel ;-) Wszystko wychodzi Ci super , więc czekam na efekt końcowy ! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się cieszę, że mam różnorodne pasje i nie zamykam się w jednej technice. To wiele ułatwia.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  9. Perfekcyjne są te Twoje hafty! Ja sam bym chyba oszalał w takcie wyszywania, więc tym bardziej podziwiam!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, znam pewnego 80 latka który metoda haftu krzyżykowego wykonuje od lat kopie obrazów wielkich polskich malarzy - Kossaka, Chełmońskiego. Czasem i wśród plemienia wojowników (mężczyzn) znajdzie się taki co woli dziergać i nic a nic mu to męstwa nie ujmuje, a nawet dodaje.
      Każdy ma swoje zen i swojego "szała".
      Ja prędzej wbiłabym sobie igłę w oko z premedytacja niż zaczęła uprawiać jakakolwiek wspinaczkę a tym bardziej wysokogórska, bo nie cierpię wysiłku i zimna.
      Dziękuję za miłe słowa na temat mojej wytwórczości.

      Usuń
  10. Jak by się uprzeć, to można wytłumaczyć dlaczego haftowanie lepiej uspokaja niż malowanie.:)
    Ale musisz jeszcze wypracować obronę na destruktywny wpływ z tej strony, z której teraz przyszedł. Bo niezależnie od osoby, która Cię tak "gasi", to Twoje życie i Ty za nie odpowiadasz. To Twoja droga i Twój wybór. Jeśli ktoś nie potrafi tego uszanować i zrozumieć - to problem tej osoby - nie Twój. Ty masz talent, rozwijaj go, ciesz się nim.
    A my będziemy Cię wspierać naszą obecnością tutaj, podziwem i ciepłymi myślami.:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem Grażyno jak dziękować za takie słowa. Bardzo mnie wzruszyły i podniosły na duchu. Niby w teorii ja to wszystko wiem, ale jak przychodzi co do czego to w praktyce jestem jak ten pies c mimo, że go biją to nie ugryzie i nawet nie warknie. Jedynie się skuli, schowa i zaskomli.
      Niemniej bardzo wierze, że nadejdzie ten dzień kiedy osiągnę wyzwolenie i nie będzie to dzień ostatecznej rozłąki...

      Usuń
  11. Malowanie w tym dniu nie było dla Ciebie, bo nic na siłę nie można robić. Haft za to , to było to, dzięki czemu, mam nadzieję, się zrelaksowałaś. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zrelaksowałam się na ile to jest możliwe w obecnej sytuacji. Dziękuję i pozdrawiam.

      Usuń
  12. Czasem od malowanie też trzeba odpocząć. Poza tym Siostra nie ma co się przejmować głupia paplaniną innych, za bardzo bierzesz wszystko do siebie niestety, postaraj się uodpornić na to wszystko, bo co komu do tego, co co robisz i co Ci sprawia przyjemność :) Antuś jak zwykłe pilnuje łapki :P
    Buziaki kochana i się nie przejmuj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Z tym przejmowaniem to jest tak, że każdy ma swoja słabość...
      Tak, Antek jak zawsze i nawet inne tym zaraził.
      Ściskam mocno.

      Usuń
  13. Ja tam nue żałuję, że nie malujesz. W to miejsce będzie sikora. Wzor wg Twojego pomysłu więc nieoklepany i nasze oczy będzie cieszył.
    Kotusie są cudne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, jak miło to czytać. Wzory zawsze są moje, tylko zazwyczaj na podstawie zdjęć z internetu, a tym razem na podstawie mojego zdjęcia:)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  14. Lubię sikorki, uwielbiam Twoje prace, więc działaj dalej i ciesz moje oczy.
    Miłego dnia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za dobre słowa, postaram się nie zawieść oczekiwań. Serdeczne uściski.

      Usuń
  15. Nie daj sobie podcinać skrzydeł , maluj , maluj wbrew złym podszeptom.Piękne wrażliwe dusze zawsze mają pod górkę .
    Hafcik cudny.
    Sierściuszki bardzo lubię , posiadam trzy :)
    Pozdrawiam serdecznie .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się bardzo nie pozwalać podcinać sobie skrzydeł ale czasem jest to jak zatrucie które przychodzi mało widocznie i powoli rozchodzi się po ciele i duszy. Trzeba to odchorować i dojść do siebie.
      Uściski dla Twoich futer i pozdrawiam.

      Usuń
  16. Marysiu-nie wierz co inni mówią lub piszą-ja się przekonałam,że Twój talent jest niesamowity i obraz,który namalowałaś jest cudny i takiego się spodziewałam-nie poddawaj się.Też tak niestety mam,że często podcina mi się skrzydła i robi to bliska osoba ale przychodzi czas i podnoszę się jak fenix z popiołów....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre określenie - feniks z popiołów. Bliskie osoby mają tę moc, że nas potrafią najboleśniej zranić i osłabić.
      Czy Ty wiesz, że ja zapomniałam sfotografować ten obraz... Więc jakbyś mogła zrobić kilka zdjęć i wysłać mi byłabym wdzięczna.

      Usuń
  17. I enjoyed over read your blog post.
    Your blog have nice information, I got good idea from this amazing blog.
    I am always searching like this type blog post. I hope I will see again…
    หนังแอ็คชั่น

    OdpowiedzUsuń
  18. Sikorka będzie jak żywa... dobrze, że nie może odfrunąć bo kocia brygada miałaby na nią chrapkę... Każdy talent bez pracy nie może zaistnieć, więc pielęgnuj swoją wrażliwość i swój talent. Niech cie nie znichęcają oceny pseudo-znawców lub zwykłych zazdrośników :) Głaski dla kocurków... ja mam dwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, miałyby rozrywkę jak rzadko.
      Masz, rację, że bez pracy i treningu nawet największy talent może zanikać.
      To zazdrośnicy mnie zniechęcają... to członek najbliższej rodziny.
      Uściskaj swoje kociaki.

      Usuń
  19. Malujesz nie dla kogoś, tylko dla siebie, jak sądzę, więc nie przejmuj się takimi nieprzyjaznymi tekstami. Ale w sumie to dobrze, że w chwilach załamki możesz przerzucić się na inny rodzaj twórczości. Ja jestem nieodmiennie zachwycona zarówno Twoimi haftami jak i obrazami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Małgosiu za te miłe słowa. Zgadzam się, że maluję dla siebie ale czasem pewne słowa pewnej osoby wzbudzają moje poczucie winy, że marnuję czas. Ja wiem, że to mój problem ale... staram się, na prawdę się staram:)Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  20. A co to za brzydal się do tego przyczynił? Do braku weny do malowania. Sikoreczka jak malowana :) ciekawe czy kiedyś dojdę do Twojej precyzji, śmie wątpić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana każdy ma takiego brzydala. W moim przypadku to rodzicielka moja.
      Fajnie że sikorka się podoba. Co do precyzji - to trening czyni mistrza.

      Usuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.