czwartek, 15 lutego 2018

Stałam sie marudna - dość. Wielki Projekt czas zacząć.


Tak, właśnie, stałam się ostatnio tak marudna jak już dawno nie byłam. Pora z tym skończyć, skupić się na czymś nowym dobrym. Na czymś w czym się człowiek czuje dobrze i jest w tym dobry:)
Kiedyś byłam straszliwym narzekaczem, oj straszliwym, zawsze znalazłam coś na co mogłam ponarzekać i stękać.  Wiecie co, byłam nudna i męcząca nawet sama dla siebie. I na tyle zaślepiona, żeby tego nie dostrzegać, więc jak już zanudziłam i zmęczyłam wszystkich znajomych i przyjaciół wokół siebie, zamiast się zastanowić nas swoim postępowaniem, strzeliłam focha - bo zaczęli mnie unikać. 

Nie lubię narzekaczy, zwłaszcza takich którzy mają średnie powody do narzekania, a chyba przyznacie że właśnie tacy robią to z największą pasją. Bo Ci którzy mają prawdziwe kłopoty, zazwyczaj działają. Oprócz zrozumiałego biadolenia, które się szybko jednak zmienia z działanie mające na celu poprawę stanu rzeczy. 
Ja, narzekacz bezpodstawny gderam bo w ten sposób uwalniam emocje i frustrację. Kilka lat temu zrozumiałam i dostrzegłam swoje męczące zachowanie i zaczęłam nad nim intensywnie pracować. To jest trudne jak wspinaczka po górach i wymaga tyle samo odwagi, siły i determinacji. 
Moja bardzo mądra nauczycielka życia powiedziała (dziękuję L), że  jeśli chcę wziąć odpowiedzialność za swoje życie to muszę wziąć odpowiedzialność za swoje słowa. Oczyścić swój słownik i zmienić sposób mówienia. Przestać narzekać, plotkować i krytykować. Nie wiem czy mi się udało... dobra, wiem że zaliczyłam na marne 3 na szynach. Ale staram się, tylko czasem zapominam iść do szkoły, bo mi się wydaje że już wszystko wiem. 
Ostatnio złapałam się na tym, że wróciłam do starego nawyku i zaczęłam biadolić i kręcić się jak wilk na wnyku w tym swoim marudzeniu. 
I na szczęście mnie olśniło, że popełniam swój stary błąd. Który nie prowadzi do niczego dobrego. W końcu zostaję z tym swoim narzekaniem sama bo wszyscy mają dość - i w cale się nie dziwię. 
Postanowiłam wziąć się w garść, dla własnego komfortu społecznego i tę rozproszoną energię narzekania, skupić na czymś konstruktywnym. Duży, ogromny projekt przede mną, największy w moim życiu. Postanowiłam całą swoją energię twórczą i tę niezagospodarowaną w inne niezbędne dziedziny przeznaczyć na rzecz "Wielkiego Projektu".
Nie wiem czy mi się uda - wierzę że tak i strasznie chcę. Proszę o pomoc Wszechświat, o wytrwałość w działaniu, o systematyczność i powodzenie w realizacji.


Mam ograniczenia wynikające z zakodowanych przekazów z przeszłości. Jak każdy. No jak się całe życie słyszy, że nie dojdziesz do niczego wartościowego, jesteś leniwa, jesteś nie dość dobra na "coś tam", nie osiągniesz nic.  To człowiek się zaczyna postrzegać właśnie w ten sposób i wierzy w to. Nawet jak nie chce, to podświadomy umysł i tak dostosowuje nas do tych zakodowanych głęboko określeń. 
No bo to takie dziwne, że jak dostaniesz dobrą ocenę to słyszysz: Brawo, oby tak dalej (jeśli mówimy o jakiejś normie w rodzinie). 
A jak dostaniesz mierną to: Z takimi ocenami to nigdzie nie dojdziesz, nic nie osiągniesz. 
Ja tu widzę brak konsekwencji. Jasne, że to dla naszego dobra ale przekaz jest jasny - nic nie osiągnę, nie nadaję się, jestem beznadziejna. Bo jak dostałam piątkę to nie usłyszałam dla równowagi, że jestem wspaniała, zdolna i świetlana przyszłość przede mną. Tylko że mam zbierać kolejne, czyli muszę mieś ich więcej i więcej i może wtedy ... Wtedy coś osiągnę. 
Ale ja nie jestem psychologiem. I wierzę, że nie w każdej rodzinie miłość była warunkowa. 
Ja piszę o swojej drodze uleczenia i rozwoju. Blog jest tu po prostu kozetką u terapeuty i terapeutami jesteście poniekąd wszyscy Wy, drodzy czytelnicy, jak i ja sama.  
Dziękuję za cierpliwość i za zrozumienie.  

Wielki Projekt jest na razie tajemnicą:)

Edit: Nie zdradzam czego dotyczy ponieważ obawiam się sabotażu, który mógłby nastąpić jeszcze Projekt się na poważnie narodzi.

33 komentarze:

  1. Tak się nie robi! Czytam z niecierpliwością o tajemniczym projekcie, a tu ... tajemnica! OK. Poczekam cierpliwie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uniżenie błagam o wybaczenie... Projekt, podejrzewam nie mieści się w wachlarzu Twoich zainteresowań bo związany z haftami. A nie zdradzam szczegółów a ni ogółów bo obawiam się pewnego sabotażu.

      Usuń
  2. Czy ta tajemnica ukryta jest w tych pięknych zdjęciach? :)
    Serdecznie pozdrawiam M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, nie. Zdjęcia są dodane dla przełamania zimowej tyranii.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  3. To prawda, że "narzekacze" nie są zbyt lubiani, ale czasami w słusznej sprawie troszeczkę można się pożalić. Cudowne zdjęcia i czekam Wielki Projekt . :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, czasem można sobie ulżyć ale nie należy przesadzać. A skoro sama uznałam, że przesadzam w narzekaniu i jęczeniu to chyba faktycznie przekroczyłam zdrową granice.

      Usuń
  4. Wiesz, ja też unikam ludzi którzy narzekają bez przerwy - po 5 minutach rozmowy z taką osobą mam ochotę uciekać gdzie pieprz rośnie...albo jeszcze dalej;)
    Życzę powodzenia w realizacji Wielkiego Projektu!
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, masz ochotę albo uciec, albo potrząsnąć. Ja bym chyba wolała, żeby mną potrząśnięto, ale na szczęście sama sobą potrząsnęłam.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  5. Niech Ci sprzyjają wszystkie dobre moce !!! BDB :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo serdecznie.
      Nie wiem komu ale dziękuję i pozdrawiam o raz wzajemnie:)

      Usuń
  6. Więc niech Ci się uda Twój Wielki Projekt... bo jak nie Ty to kto da mu radę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A na pewno ktoś by dał radę, ale chce ja i mam nadzieje że się uda.
      Dziękuję i pozdrawiam.

      Usuń
  7. Czasami trzeba trochę ponarzekać, a co.Człowiek permanentnie szczęśliwy i uśmiechnięty jest niewiarygodny. Oczywiście wszystko bez przesady.Ktoś, kto sobie doskonale zdaje sprawe z własnych słabości i postanawia zmienić siebie, nie otoczenie, na pewno nie jest męczący.Więc głowa do góry.
    Czekam na odsłonę Wielkiego Projektu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie mogę się z Tobą nie zgodzić bo wyznaję te samą zasadę, że należy zmieniać siebie nie innych i być prawdziwym. Dla tego jestem taka niejednorodna bo faluje emocjonalnie zgodnie ze swoim rytmem.
      Wielki projekt jest na tyle wielki, że może zająć nawet kilka lat.

      Usuń
  8. Sama pamiętam te teksty na oceny. Moim zdaniem to nic dobrego tak mówić, że o nie zajdziesz daleko, to zostaje w głowie na całe życie. Powinno się miec wsparcie niezależnie czy to 3 czy 5.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie że się ze mną zgadzasz. Krytykowanie nigdy nie jest dobre, a konstruktywna krytyka nie istnieje, bo krytykowany nie jest wspomagany tak na prawdę. Zamiast krytykować coś można zasugerować inne rozwiązanie, wyjście czy zachowanie.

      Usuń
  9. No i w najciekawszym momencie urwała... Ale mam nadzieję, że uchylisz choć rąbka tajemnicy.:)))
    I, że się posłużę tekstem klasycznym: niech Moc będzie z Tobą.:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, MOC jest mi potrzebna. I przygarnę wszelkie ilości.
      Jak wspominałam wcześniej w odpowiedzi na komentarz nie zdradzam czego dotyczy Wielki Projekt w obawie przed sabotażem.

      Usuń
  10. Ja nie należę do narzekaczy,ale jestem dobrą słuchaczką i w spokoju wysłuchuję innych:) Jednak staram się unikam takich ludzi co mają ciągle coś o sobie do powiedzenia. Ale jeśli jest przyjaźń, to trzeba tę drugą stronę wysłuchać. Tak już mam:)
    Ciekawa jestem tego projektu...
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami są takie okresy kiedy człowiek z jakiegoś powodu gada głównie o sobie, ale jak rozwiążą się jego problemy przestaje być tak egocentryczny. Są jednak przypadki, kiedy ktoś jest taki całe życie i nie umie się powstrzymać. Narzekanie jest celem samym w sobie i daje mu poczucie że jest wyjątkowy. Z takimi ludźmi na prawdę ciężko wytrzymać na dłuższą metę.
      pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  11. Wszystko jest dobre we właściwych proporcjach,narzekanie też.Trzymam kciuki za Wielki Tajemniczy Projekt!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za kciuki. Ważne żeby tych proporcji nie zaburzyć, bo wtedy robi się jakoś tak niefajnie.
      Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  12. Narzekaczy i pesymistów na ogół się unika, oczywiście jeśli trwa to na dłuższą metę. Narzekanie mało że do niczego nie prowadzi, to jeszcze sami się nim nakręcamy i bardziej dołujemy, lepiej zawsze wyszukać cos pozywywnego.
    Pozdrawiam Kochana:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dokładnie tak jak piszesz, nakręcamy się jak powaleni i wciągamy w to wszystkich którzy się nawiną. Straszne. Jak się człowiek w porę nie ogarnie to się może okazać że jest ze swoim narzekaniem na ogromnej społecznej pustymi i obcują z nim tylko Ci, którzy nie mają innego wyjścia.
      Równie gorąco pozdrawiam.

      Usuń
  13. Wszyscy w życiu popełniamy błędy, ale to - jak żyjemy - zależy tylko od nas samych. Przykre jest to, że byłaś niedoceniana, bo to później bardzo zaniża samoocenę. Swoją drogą - to blog jest dla mnie również takim miejscem, gdzie mogę liczyć na wsparcie. A narzekanie nie jest niczym złym, bo pewnie jak ponarzekasz to wtedy poczujesz się lepiej. Oby tylko tym narzekaniem nie obarczać ciągle jednej osoby. Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już w kilka tygodni od rozpoczęcia prowadzenia bloga zorientowałam się, że blog do fantastyczne miejsce, gdzie można liczyć na wsparcie osób z pozoru obcych, a tak na prawdę to nie rzadko bliższych niż Ci "bliscy" w realu.
      Dziękuję za odwiedziny.

      Usuń
  14. Często spotykam ludzi którzy narzekanie traktują jak hobby i za wszystkie swoje niepowodzenia obwiniają innych. Gdyby nie Kasia, Jasia Zosia itd. .... na pewno tak by się nie stało.
    Przecież to my sami jesteśmy odpowiedzialni za własne czyny, podejmujemy decyzje i w zależności od dokonywanych wyborów nie powinniśmy mieć do nikogo pretensji. Wiem, że czasem trzeba się oduczyć narzekania, ale jest to naprawdę możliwe.
    Zauważyłam, że Polacy lubią narzekać na wszystko. Jeśli pogoda jest brzydka, ładna oraz średnia - i tak zawsze coś jest nie tak.
    Powiem Ci tak od serca, że ja nienawidzę narzekać. Przecież mam ręce, nogi, mogę chodzić i podziwiać otaczający świat, mam co jeść. Iluż ludzi na świecie głoduje i jest chorych? Mnóstwo.
    Wiesz co? Uważam, że narzekanie dla samego narzekania jest po prostu grzechem.
    Nie wiem czy czytałaś książkę Nicka Vujcic "Bez rąk, bez nóg". Jeśli nie - koniecznie do niej zajrzyj. Jest to 100% terapia dla tych, którzy lubią narzekać.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    PS. Czasem też narzekam, ale jest to proces bardzo krótkotrwały:)

    OdpowiedzUsuń
  15. O kurcze. Nie sądziłam, że aż tak się rozpisałam.
    Przepraszam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przepraszaj, bo wszystko co napisałaś jest bardzo mądre i zgadzam się z tym. Też nie znoszę narzekaczy i uważam, że my Polacy przodujemy w tej dziedzinie. Staram się tępić w sobie te cechę i sądzę, że zazwyczaj mi się udaje. Kiedy mam cel w życiu, tworzenie, jakiekolwiek, nie narzekam, zanudzam ludzi swoją radością życia.
      Jedynie kiedy mnie ktoś mocno zgniecie - zapominam o zasadzie by nie smęcić, bo nie mam powodu.
      To prawda, mam co jeść, gdzie mieszkać, zdrowie i przyjaciół. Mam za co dziękować każdego dnia. I Tobie też dziękuję za ten wpis.

      Usuń
  16. Ostatnio też ciągle narzekam, po Twoim poście się aż przeraziłam, a jednocześnie zagrzałaś mnie do walki, czas na zmiany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak to czasem jest, a kiedy życie nam się nie układa w taki sposób jakbyśmy chcieli to zdarza się nawet często:)

      Usuń
  17. Uważam siebie za osobę pozytywną ale ostatnio usłyszałam od bliskiej mi osoby że jestem marudą...! Ale może to wpływ tej przedłużającej się zimy, której nie lubię...!
    Życzę powodzenia z nowym projektem, zaintrygowałaś mnie !!
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem takie potrząśniecie bardzo nam pomaga. Otwierają nam się oczy i jesteśmy w stanie skorygować swoje zachowanie, poglądy czy myślenie. Wychodzi nam na zdrowie. Poprawiają się relacje z innymi i poprawia nam się nastrój.

      Usuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.