piątek, 2 marca 2018

Życie jest moim przyjacielem - wspaniałą przygodą

Wpis jednej z bardzo fajnych dziewczyn - Agnieszki - zainspirował mnie bardzo do wyrażenia swoich myśli tutaj i teraz. 
Jedna z moich najbliższych mi osób przez całe życie gna. Pędzi niemal na złamanie karku, bez chwili oddechu, bez większej refleksji. Zawsze w biegu, zawsze spięta, zdenerwowana, poirytowana, wszystko na już, na tiptop. Obserwuję tę duszę od wielu lat, zmęczoną i zrezygnowaną nieco, ale dalej gnającą.  Ona nie zna wolniejszego tempa. 
Pytana o to po co ten pośpiech, ten wyścig? Z kim się tak ściga? Ze sobą, ze światem, z kimś konkretnym? 
Nie umie mi i co gorsze sobie samej odpowiedzieć. Bo tak trzeba! Bo tak jest właściwie! 
Ale co trzeba, przepraszam? 
Gnać przez życie bez chwili wytchnienia? 
Od kiedy to życie stało się poganiaczem niewolników i galerą?
Może życie jest moim przyjacielem. Chcę by nim było. Nie chcę się go bać, nienawidzić, bo mnie zamęcza.



Inna odpowiedź - Gnam po lepszą przyszłość. Ech... najsmutniejsze to widzieć w oczach to głębokie rozczarowanie, że ta przyszłość jak już przyszła nie jest lepsza. I co - dalej gna przez nią ku czemu? Nie umie zwolnić, odpuścić... Szkoda. 
Co gorsza nie pozwala innym zwalniać, a kiedy to robią, ocenia, krytykuje i wpędza w poczucie winy, że się nie pędzi tak samo. 
A przecież na końcu i tak czeka nas wszystkich to samo, niezależnie jaką drogę obierzemy. A do tego nie wiemy kiedy nastanie ten koniec. To czy warto tak biec w przyszłość? Niektórzy mają szczęście i mogą stwierdzić, że ta przyszłość wcale nie jest taka fajna... Inni nie mają szans się przekonać. 




Świat nasz się nieustannie zmienia. Jest różnorodny, i to już na bardzo małej przestrzeni. Dostaliśmy po jednym życiu na głowę (być może jest inaczej ale tego nie wiemy), a niektórzy nie potrafią się nim cieszyć. Nie doceniają tego co mają. Jak często zdarza się, że osoby wychodzące z jakichś strasznych wypadków, chorób teoretycznie nieuleczalnych, kiedy dostają swoją drugą szansę, zmieniają podejście do życia.
A ja chcę żyć radośnie i po swojemu, bez przechodzenia przez nowotwór, czy katastrofę. O ile to jest piękniejsze bez traumy z nimi związanej. 
Jak nieszczęśliwi muszą być Ci wszyscy ludzie, którzy mawiają:
 "Nie możesz znaleźć normalnej pracy?"
"Dzieciaka być se zrobiła, a nie kolejnego kota brała"
"A ty coś zarabiasz na tym blogu/haftowaniu/malowaniu?"
"Strasznie marnujesz czas, wiesz ile byś mogła zrobić prze te godziny (kiedy tworzę)"
"Jesteś niedojrzała, bawisz się w życie, a życie to nie zabawa, życie to walka"



Nie prawda. To "ty" sprawiasz, że Twoje życie to walka. Moje życie nie jest zabawą, jest wspaniałą przygodą, napisaną tylko dla mnie. Nie bajką, lecz piękną opowieścią. 
Nawet nie wiecie jak często słyszę podobne pytania - stwierdzenia. Jak są oceniające. 
Komu co do tego jaką pracę wykonuję? Zabieram Ci coś w ten sposób? Przeszkadzam? 
A co komu do tego czy ja mam dzieci? Może nie mogę i koty zapełniają tę dziurę na miłość?
Czy na wszystkim trzeba zarabiać? Czy "ty" zarabiasz na bezsensownym gapieniu się całe popołudnie w tv? 
No i co ja bym niby miała robić w sobotę zamiast tego co robię. Iść do galerii, sprzątać, gotować, oglądać tv? Mam posprzątane, głodna nie chodzę, a tv sobie leci gdzieś w tle albo i nie. 



Ja nie robię nic na pokaz, nic dla zasady i bo tak trzeba. Bo trzeba w sobotę posprzątać cały dom. A nie! Ja posprzątam w czwartek kuchnię, w środę pokoje, a mąż w piątek łazienkę. I w sobotę mam czas na swoje pasje. A obiad? Mam szczęście mieszkać w miejscu gdzie jedzenie atakuje mnie z każdego kąta. biedronki, lidle i knajpy. Nie jestem wytrawną kucharką i średnio lubię pichcić. Mogę kupić jedzenie gotowe, jestem dorosła i to moja sprawa co jem. I ile to kosztuje. 

Jakim trzeba być frustratem życiowym żeby innym dyktować zasady funkcjonowania w świecie. Jak trzeba się nie lubić, aby całą swoją energię poświęcać na spoglądanie na innych, zamiast w siebie. 



Płynę, przez moje wspaniałe życie płynę niczym strumień czystej wody i nie szarpie się. Czasem wpadnę na jakiś kamień i pojawiają się małe wiry ale po pewnym czasie wszystko wraca do ustalonego biegu. Każdego dnia dziękuję za to moje życie takie jakie jest, bo wiem że mogłam trafić mniej fajnie. Mam dar bycia wolną. I wy też, ale często sami narzucamy sobie więzy które mają nas asekurować ale tak na prawdę naz więżą. Jestem wolna, bo mogę wybrać jak chcę żyć. I to ja poniosę tego konsekwencje. Oczywiście nie biorę tutaj pod uwagę zachowań patologicznych, bo to nie jest wolność. To choroba. Doceniam to w każdej sekundzie mojego życia. 




Mam nogi i mogę iść na spacer. Kiedy chcę.
Mam oczy zdatne do patrzenia i podziwiam piękno otaczającego mnie świata. Tego tuż za rogiem. 
Mam prawo robić to co kocham i nikt mnie do niczego nie zmusza. A jeśli próbuje ograniczać moją wolność to mam prawo się bronić i uciekać. Zmienić coś, mam zdolność decydowania o sobie. A są miejsca gdzie tej wolności nie ma. Mając tę świadomość, na prawdę głębiej oddycham i bronię tej wolności. Doceniam ją jak najcenniejszy skarb. 
Mogę pracować jak chcę, mogę tworzyć, mogę nie posiadać dzieci, MOGĘ. Nie jestem niczyją własnością, nikt mi nic nie narzuca i nie zmusza siłą. 

Mam cudowne życie. I kocham je całą sobą.

41 komentarzy:

  1. Jesteś SZCZĘŚCIARĄ!
    Bo teoretycznie, każdy z nas ma wybór jak żyć lecz w praktyce wybór ten uwarunkowany jest tyloma względami, że często idzie się na niezbyt udany kompromis. Do tego dochodzą własne ograniczenia i odwaga podejmowania trudnych decyzji. Nie każdemu się udaje, nie każdy się do tego nadaje. Można się temu dziwić, nie rozumieć tego, ganić.
    Ale jakoś żyć trzeba... na własne konto.
    Dlatego jesteś szczęściarą i dlatego widzisz piękno tego świata tak jak te cudowne motyle. Szanuj i pielęgnuj w sobie ten dar.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą, jestem Szczęściarą, w czepku urodzoną. Doceniam to szczęście i nie nadużywam go. życie to trudna sztuka kompromisu i umiejętność dokonywania wyborów z jednoczesnym pogodzeniem się z konsekwencjami. Jeśli kieruje nami strach to te wybory są o wiele trudniejsze.
      Dziękuję Ci za wizytę i mądre, szczere słowa. Serdecznie ściskam.

      Usuń
  2. Ooo! bardzo sie z Toba zgadzam! bardzo bardzo! a do tego jako iustracja te sliczne motylki!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tak bardzo? Super bo to znaczy że też jesteś wolna. A motyle mi się kojarzą z wolnością, radością i ulotnym pięknem chwil.

      Usuń
  3. Pięknie to wszystko opisałaś, ja również żyję swoim życiem nie przejmując się co inni powiedzą skoro im krzywdy nie robię. każdy ma prawo do swojego tempa, czasami gonię szybko a czasami siedzę i gapię się w TV ot tak sobie , bo tak chcę akurat. Zycie jest zbyt krótkie by żyć wg wzorca innych...
    Cudowne zdjęcia jak zwykle u Ciebie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, każdy z nas ma swoje tempo, wewnętrzny rytm, biologiczny puls życia.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  4. I żyj tak dalej, miej swoje zdanie i swoją wolność. Świetna treść i do tego ozdobiona pięknym zdjęciami z motylami. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za to co napisałaś. Zawsze kochałam wolność, chociaż nie zdawałam sobie do końca z tego sprawy. Teraz jest dla mnie niczym powietrze.
      Życzę Wszystkiego dobrego.

      Usuń
  5. Dokładnie! Trzeba walczyć o siebie i to, co się kocha. JA też nie sprzątam w niedzielę, a i też są ludzie, co to im liczba kotów przeszkadza - a może oni nie mają odwagi żyć po swojemu i dlatego tak gadają?
    Pędzić nie ma po co, zamiast nie wiadomo jakiego stanowiska wolę pracę blisko domu, nie tracić czasu na przejazdy i być z bliskimi jak najwięcej godzin.
    Bardzo walczyłyśmy o nasz dom, więc wiemy jak bardzo trzeba też dalej trwac przy swoim, by nikt nie próbował tego domowego miru zaburzać.
    Dziecko mamy, bo chcemy. Nie, bo ktoś jojczał ani po to, że cośtam... Choć znam ludzi, którzy np. zdecydowali się na dziecko, bo myśleli, że rodzina podzieli się swoimi nieruchomościami (rodzeństwo mojej drugiej połowy) o jak się rozczarowali... O jak się także przekonali jacy są naprawdę ci ludzie - wydawałoby się własna rodzina...
    Ludzie potrafią być niestety obłudni i fałszywi nie tylko dla innych, ale i dla siebie. Codziennie widzę takich "uwięzionych"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Uwięzieni"... jak to pięknie i tragicznie brzmi. Ale jednocześnie jest to samo sedno. Uwięzieni we własnej obłudzie, strachu, lekach czy zawiści. A wszystko to wynika z braku miłości. Ech, niejedna książka na ten temat powstała.
      Bardzo Ci dziękuję za to co napisałaś, za ten wartościowy komentarz. Przesyłam uściski dla całej rodziny i wszystkich kudełków.

      Usuń
  6. Piękny post, znakomicie to ujęłaś. Dzisiaj nic tylko się gdzieś śpieszymy zamiast czerpać radość z tego co mammy. Czasem trzeba się zatrzymać nawet tylko po to, żeby popatrzeć na piękne motyle jak te na zdjęciach :). Też wolę posiedzieć z kociakiem, zając się jakąś ręczną robótką razem ze swoim chłopakiem. Praca nie jest taka ważna, obiad jeśli mam ochotę gotować, sprzątam jeśli mam wenę na sprzątanie. To jest piękne kiedy nic nas nie goni (albo raczej nie wmawiamy sobie, że coś nas goni) :)
    Pozdrawiam i jeśli mogę to zapraszam na http://pracownia-kotolaka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, jak mądrze napisane - wmawiamy sobie że coś nas goni. Bo tak na prawdę to my sami siebie gonimy.
      Dziękuję za zaproszenie, chętnie zajrzę.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  7. Masz rację Kochana. Ja też zawsze mówię... moje życie - moja sprawa i nic nikomu do tego! Ja nie zajmuję się układaniem komuś życia, nie interesuje mnie dlaczego robią tak a nie inaczej, więc dlaczego ktoś ma się wtrącać do mojego?!
    Czas niestety goni, praca zawodowa pochłania większą jego część i to nie dlatego że gonię za większymi pieniędzmi(wystarczy mi tylko bym nie musiała martwić się o jedzenie, opał, opłaty i na moją pasję - rękodzieło), tylko dlatego że zawód tego wymaga.
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak to bywa, że aby żyć na godnym poziomie, zmuszeni jesteśmy nieco podgonić. Ale to inna sprawa. Można gonić w pracy bo tego wymaga, a zwolnić poza nią. Odetchnąć, zregenerować siły i skupić się na czymś innym.
      Dziękuję za wpis i serdecznie ściskam.

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Ależ nie ma za co, cała przyjemność po mojej stronie.

      Usuń
  9. Bardzo inspirujące zdjęcia motyli. Temat który poruszasz jest ciężki, łapię się na tym ale chwilowo jeszcze jestem w stanie zaciągnąć ręczny i zrobić kilka zdjęć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, że masz świadomość ryzyka i wiesz kiedy zaciągnąć ręczny. Ale ludzie z pasją mają mniejsze szanse na "zniewolenie". Pasja jest ich oknem wolności.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  10. Ludzie są bardzo różni, naprawdę bardzo. Gdyby wszyscy byli tacy sami, tak samo się zachowywali i to samo robili i myśleli - byłoby nudno. Niestety niektórzy zajmują się ocenianiem innych, a t już jest przykre. Kiedyś powiedziałam koleżance, że mam swoją stronę, a ona zapytała : co robisz ? Odpowiedziałam, że robię kartki i szydełkuję. Wtedy ona mnie wyśmiała. Zachwiała moją wiarę w siebie. Zrobiło mi się strasznie przykro. Stwierdziłam, że nie warto mówić niektórym osobom o swojej pasji.
    Ja też uważam, że każdy ma swoje życie i nie potrzebuje być oceniany przez innych jak w szkole. Ty masz na pewno piękne życie i wspaniałą pasję :) Pozdrawiam cieplutko :))
    Cudne zdjęcia motyli. Ten ostatni - biały na chabrze -cudny !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz spotkać się z takim przykrym traktowaniem naszej pasji to bardzo smutne i dołujące. Nie rozumiem tego czemu ktoś może wyśmiewać szydełkowanie czy robienie kartek, biżuterii bądź lalek. Co taki człowiek sobie myśli. Chętnie zapytałabym Twoją "koleżankę" czemu ją to śmieszy i co ma na myśli. A na pewno nie przejęłabym się jej zachowaniem. Nie warto.
      Nie wiem czy moje życie jest piękne, na pewno ja uważam je za piękne i wspaniałe. To trochę jak z gustami.
      Serdecznie Cię pozdrawiam Ulu i życzę więcej wiary w siebie i to co robisz. Jeśli to wywołuje uśmiech na Twojej twarzy to warto to robić.

      Usuń
    2. Takie zachowanie koleżanki można w pewien sposób... wykorzystać. To znaczy chodzi mi o to, że mówiąc komuś o swojej pasji, z reakcji tej osoby możemy się wiele o niej dowiedzieć.:) Ja to traktuję właśnie w ten sposób.:)
      Miałam koleżankę na studiach, która miała u nas dość duże poważanie ze względu na swoją wiedzę i talent do nauki. Miałam o niej dobrą opinię. Do czasu. Otóż miała ona zwyczaj mówienia o czymś "To głupie!", czym ustawiała czasem także naszą opinię o danej rzeczy. W pewnym momencie odkryłam, że ona mówi tak o rzeczach, których... po prostu nie rozumie. Czyli lepiej coś ośmieszyć, niż przyznać się, że nie ma się o tym zielonego pojęcia.
      Ulu, podejdź od tej strony. To nie Tobie ma być przykro. Ty jesteś super i robisz piękne rzeczy, a ona pewno tak nie umie i zazdrości.:)))
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
    3. Dziękuję: Luna i Grażynka :)) To zdarzenie miało miejsce jakieś dwa lata temu, może trzy ? Wtedy było mi bardzo przykro. Zacięłam się w sobie i nie poruszałam już tego tematu. Teraz ten czas minął, ale wiem, że nie każdy zrozumie człowieka, który ma pasję i nie każdemu warto się zwierzać. Pozdrowienia :))

      Usuń
  11. I tak trzymać!!! To TWOJE życie, Twoje miłości, pasje, praca itd. Nie mogę zrozumieć takiego wtrącania się czyjeś życie. Jeśli nikomu nie szkodzisz, nie przeszkadzasz, nie dokuczasz, to czego się inni czepiają? Po prostu żyj po swojemu i już.:)
    Gdyby ludzie potrafili być tolerancyjni i nie byli tacy zawistni - byłoby o wiele piękniej i lepiej...
    Chyba się zakochałam w tym ostatnim zdjęciu.:))) Nie mogę się od niego oderwać.:)))
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę że to zdjęcie na prawdę podoba się kilku osobom,a było zrobione w ponury dzień, na skraju łąki. Ten motyk to polowiec szachownica.
      Najsmutniejsze jest to że wtrącają się w nasze życie ludzie, którzy sami swoim życiem nie mogą reprezentować najczęściej jakichś super standardów. O pracy wypowiadają się kobietki pracujące za marne grosze albo siedzące w domu, o związkach babki które nie mogą utrzymać męża. To chyba wynika z potrzeby poprawienia sobie samopoczucia prze zdegradowanie pozycji innych. Oczywiście nie jest to regułą, ale zaobserwowałam taka tendencje i niestety zwłaszcza u kobiet. Mężczyźni jakoś bardziej się skupiają na sobie. No nic, trzeba się na to uodpornić jeśli to możliwe i robić swoje. Pozdrawiam gorąco.

      Usuń
  12. Zdjęcia cudowne.Najważniejsze to robić swoje , bez zwracania uwagi na to co mówią inni. To Twoje życie i to Ty masz być zadowolona.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amen! Bo co więcej powiedzieć. Dziękuję że jesteś i zaglądasz. Ściskam.

      Usuń
  13. Luno!!! Bądź jak te motyle, wolna i szczęśliwa. To Twoje zycie i cudownie, że takie je kochasz. Jesteś naprawdę Szczęsciarą. Dziękuję za cudowne zdjęcia M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się ciesze, że zdjęcia moich motylków wywołują uśmiechy. Tak one są wolne i szczęśliwe (chyba) i świetnie pasują do tekstu. Dziękuję Ci że piszesz i za wiele innych rzeczy. Pozdrawiam.

      Usuń
  14. Mam z mężem podobne podejście do życia , więc rozumiem Cię doskonale ! :D
    Żal mi takich ludzi co gonią nie wiadomo za czym , a potem nagle padają jak betki bo organizm to nie maszyna. Wtedy jest wielkie zdziwienie i rozpacz rodziny ...
    Najgorzej jak tacy ludzie są na stanowisku i tego samego wymagają od swoich pracowników :/ Wyżyłować , wypruć i wypluć ...://

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Straszne rzeczy piszesz - Wyżyłować, wypruć i wypluć - straszne bo tak częste i prawdziwe. Jak wirusy... Okropność. Postanowiłam zwolnić, bardzo zwolnić, iść za głosem serca.
      Pozdrawiam gorąco.

      Usuń
  15. Całkowicie się z Tobą zgadzam.Mam tylko jedno życie i chcę je przeżyć po swojemu.Moi znajomi, którzy mnie krytykują " a po co ci te hafty, psy, kot",myślę, że robią to z troski o mnie.W końcu lubimy się, mamy o czym pogadać, tylko mamy inne postrzeganie świata.
    Ci, którzy dezawuują moje poczynania lub mieliby na to ochotę, nie mają wstępu do mojego życia osobistego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety kilka osób wyprosiłam ze swojego życia, bo nie umiały go zaakceptować i się nie wtrącać. Niektórych nie mogę ale próbuję się uodpornić.
      Dziękuję za mądre słowa i za odwiedziny. I powodzenia w zmaganiach z "kotem Wasylem"

      Usuń
  16. Jest mi bardzo miło kochana. :*

    Tekst pochłonęłam, jestem szczęśliwa, że mogłam zainspirować. Czytam i czuje z Tobą więź duchową. Ileż ja słyszę bredni...'Po co ci ten blog, co z niego masz', 'Czemu nie jesteś jak inni'...bla bla bla To, że większość idzie za stadem, nie oznacza, że mają rację, bo to stado może podążać w złym kierunku. Często zresztą tak już było. Ja mam swoje życie, Ty masz swoje. Ja mam swoją wersję szczęścia, Ty masz swoją. Tyle. Za czym biega tylu ludzi? Za lepszą przyszłością? Możesz biec i biec, ale przyszłość piękna Ci niepisana. Niestety, ale i tak bywa. Zresztą biegają za przyszłością, czymś, czego nie ma, nie istnieje jeszcze i może nie zaistnieć. Nie doceniając życia tu i teraz nie będą wstanie docenić, tego późniejszego, niby spełnionego. Rozumie jak ktoś w biegu odczuwa radość z życia, ale nie kiedy głównie jest to stres i zmęczenie. Życie to nie bieg, to nie schemat ustalony przez większość. Życie jest po to, by się nim cieszyć, doświadczać i dzielić się tym. Nie ma schematu, jak żyć...to wytwór ludzki, głupota. Pierw to, a potem tamto. Wypada to i tamto. Nie. Nie musisz mieć dzieci, jeśli nie chcesz (to ja, nie myślę o tym i już, a co będzie, to zobaczymy), nie musisz biec za sławą, jeśli zupełnie Cię to nie kręci. Po co masz to robić, by się unieszczęśliwić... Podziwiam Cię kochana. To wielka odwaga. Żyjesz zgodnie ze swoim serduchem. Nie ma innej drogi do szczęścia. Idziesz najlepszą i bierzesz z niej garściami. Nie ważne, że powiedzmy, jesteś w połowie góry, a ktoś już stoi na szczycie. Ty możesz doceniać widoki z niższej wysokości bardziej niż ten, co stoi na samym szczycie, nie doceniając tego, co widzi. Cieszę się, że poznałam bratnią duszę. Bardzo kochana się cieszę. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę i napisze dokładnie to samo co Ty - Cieszę się szalenie, że poznałam Ciebie. Czytanie Twoich postów jest niczym nawóz dla mojej radości z obranej drogi. Wiem, że są ludzie myślący podobnie, jednak to właśnie Ty umiesz tak ubrać w słowa moje myśli, że mam prażenie iż wypłynęły z mojej duszy.
      Dziękuję z całego serducha.

      Usuń
  17. Amen! Te wszystkie frustracje to przejaw...zazdrości. Bo jak to tak, być szczęśliwym bez ciągłego stresu/biegu/wyścigu/wielkich pieniędzy? przecież tak się nie da. A jednak się da:D
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie zawsze uświadomionej zazdrości, ale powiem Ci, że mam takie odczucie w stosunku do kilku osób.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  18. Jesteś niezwykle mądrą kobieta

    OdpowiedzUsuń
  19. Taka młoda, a taka mądra i dojrzała:) Masz rację, nic innym do tego jak my żyjemy.
    Mam dzieci, wnuki... ale nigdy nie narzucałam im swoich poglądów na życie. Nie wtrącamy się, ale jeżeli poproszą służymy naszym doświadczeniem. Ale rzadko proszą o radę:) I dobrze, bo każdy ma prawo popełniać błędy, cieszyć się własnymi sukcesami i układać sobie życie po swojemu.
    Pozdrawiam ciepło. Zdjęcia zachwycające!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za każde napisane tu słowo. Serdeczności.

      Usuń

Jeżeli podoba Ci się co piszę, lubisz spędzać czas przy moim blogu, daj mi o tym znać komentując. Dziękuję z całego serca.